Chciaabym szczerze wyznać co myślę i odczuwam w stosunku do moich zaburzeń odżywiania się... Chodzi o to, ze moja anoreksja zaczela sie od... bulimi. Tak. Na pocztku tego roku sie to zaczęło po Sylwestrze i po swietach. Zawsze lubiłam sobie dobrze pojeść, bo wtedy człowiekowi poprawia sie nastrój (szczególnie jak sie je coś slodkeigo albo takiego nie codziennego), a tym bardziej przy depresji. Zdawalam sobie sprawe, ze CHYBA mam depresję, ale nie rozumiałam powagi tej choroby i że to z niej mam takie wielkie chęci czasem na słodycze, takie nieodparte potrzeby zjedzenia sobie czegoś słodkiego aby umilić sobie życie... Wiedziałam, że takie napady na jedzenie nie są normalne, ale wtedy nie zdawałam sobie sprawy czym są zaburzenia odżywiania i że mam objawy bulimi :( Były dni kiedy było normalnie a kiedy miałam jakiegoś dołka dosłownie zjadałam co w domu było, ale nigdy nie typowe codzienne jedzenie tylko słodycze, przekąski, chleb ciepły jak był, mleko w proszku, płatki itd... W marcu miałam urodziny, które wyprawila mi Kiniia u siebie, bo pokłóciłam się wtedy z mamą, czułam sie okropnie, bo chciałam być z mamą w tym ważnym dla mnie dniu 17 ur. Ale cóż... Nakupiłyśmy duuuzo przekąsek (w tym chipsy, paluszki, ciastka itd... ) i postanowilam w tym dniu nie żałować sobie i rzeczywiscie tak było. Zaczęłyśmy wieczorem i siedziałyśmy same przy kompie do ktorejś w nocy, jedzenie jeszcze było i ciagle podjadałam a gdy zostało mało zjadłam całe swoje dwie czekolady, ktore dostałam od Kinii siostry w prezencie. Rano miałam straszne wyrzuty sumienia, że przytyje i zaczęłam się gimnastykować tak na wszelki wypadek. Czułam się wzdęta po wczorajszym objadaniu i to uczucie na brzuchu mi przeszkadzało. Poczułam frustrację z tych powodów (obawy utycia i wzdęcia) i coś w głowie ''dało mi potrzebe'' ograniczenia jedzenia przez kilka dni po tym obżarstwie urodzinowym. I tak też było. Zbliżały się święta, wielkanocne, ja cały czas ograniczałam jedzenie, aż z czasem wydawało mi się, że jak zjadłam kanapkę to jest za dużo, więc jadłam pół. Wszytko jadłam po pół lub dwie trzecie mniej niż normalnie jadałam i inni jadają. Tak bardzo chciałam zachować szczupłą sylkwetkę... I myślę, że wtedy zaczęła się anoreksja, jedzenie stało się moją obsesją, zaczęłam czytać książki kucharskie i o racjonalnym odżywianiu, zaczęłam liczyć kalorie i potrafiłam jeść tylko jabłko i pomidora na dzień, czujśc przy tym SATYSFAKCJE ! Czułam sie fajnie, bo dzięki czytaniu zyskałam sporo wiedzy na temat zdrowego odżywiania i organizmu człowieka, robiłam''wykady'' na ten temat innym, przyrządzałam wręcz pedantycznie jedzenie dla innych, czując z tego powodu satysfakcję i siłę, że potrafię opanować swój głód i własne życie. Zmieniły mi się całkiem zainteresowania. Ciągle interesowałam się jedzeniem i sprzątaniem domu xd. Stałam sie perfekcjonistką także w stosunku do siebie, czułam że muszę ciągle się odchudzać, bo to dawało mi satysfakcję, że mam kontrolę nad sobą i wreszcie osiągam jakieś postawione sobie cele ! A dlaczego tak bardzo zależalo mi na tym aby nie przytyć i być nienormalnie chudą... ???? Dlatego, że jestem brzydka! I wiele osob nawet tak stwierdzało, zaczęłam się frustrować, kiedy patrzyłam w lustro. Ciało było moim jedynym atutem, który sprawiał, że czułam się atrakcyjna (szczególnie gdy sobie tanczyłam). Dlatego tak bardzo chciałam zachować szczupłą sylwetkę. Ale dlaczego chcialam byc CHUDA?? Ponieważ gdy robiłam się coraz chudsza prawie nie jedząc ludzie zaczęli na mnie zwracać uwagę bardziej, okazywali mi więcej czułości, bo widzieli, że jestem taka delikatna i bezbronna, taka ''biedna chudzina''. Podobało mi się, że nareszcie zmienili do mnie stosunek i czułam satysfakcję, że potrafię tak zmienić swoje życie i siebie. Czułam się taka silna i nietypowa, bo wreszcie coś wyróżnialo mnie z tłumu, skoro zawsze stałam na uboczu i byłam niedostrzegana z powodu mojej urody to teraz stałam się wreszcie zauważalna, bo coś mnie wyróżniało. W pewien sposób czułam się piekniejsza niż byłam, mimo że byłam właśnie brzydsza na twarzy i włosy przez niedostarczanie odpowiednich składników z pożywienia. No ale ja czulam sie ładna, bo tak jak już pisałam nie byłam już przeciętna, zwykła, normalna, tylko miałam coś, co mnie wyróżnia na tle innych, to rekompensowało mi w pewien sposob moja twarz i wlosy... Taka więc była moja przyczyna anoreksji i to, ze tak bardzo (mimo cierpienia fizycznego, psychicznego) ta choroba mnie satysfakcjonowala i dała poczucie jakiego sensu zycia. Dodam też, że ciagle kłóciłam się z moją mamą, Kiniia cierpiała przez mój styl życia, bo nie umiała mi pomóc a widziała moje wyniszczenie fizyczne organizmu i psychiczne. Moja depresja wtedy sie pogłębiła. Mózg nie pracował jak należy. Myliły mi się proste przykłady matematyczne, było mi ciagle zimno, miałam zmiany nastroju, rozdrażnienie, sabość, bóle kosci, zębów i bezsennosc sprawiły, że odechciało mi się żyć. Moje dnie polegały na wstawaniu z zawrotami głowy, zimnem, czytaniu książek o odżywianiu i kaloriach, pójściem do szkoły, tam siedzenia jak na szpilkach z wycieńczenia, przygotowywaniu potraw dla innych, potem sprzątanie kuchni i pokoju no i 500 lub więcej brzuszków, zależy ile sił w sobie zebrałam. Nie chciałam dłużej tak żyć ! Ale nie chciałam też umierać! Dlatego nie wytrzymałam (także tego, że coraz mniej czasu spędzałam z Kiniia, bo przestały mnie inne rzeczy interesować i nie miałyśmy o czym gadać) i zgłosiłam się do szkolnego pedagoga i lekarza rodzinnego. I wtedy dowiedziała się moja mama a potem moja klasa... I tak potem w ciężkim stanie grożącym śmiercią trafiłam do szpitala zwykłego w Elblągu a potem psychiatrycznego w Olsztynie. Mamie było ciężko zrozumieć moją chorobę i jeszcze bardziej nasze relacje się pogorszyły. Zapragnęłam sie leczyć, ponieważ nie chciałam ranić bliskich swoim stylem zycia... Czasem zastanawia mnie też dlaczego poświęciłam wszystko, moje zdrowie, radość życia, spędzanie czasu z Kiniią, dobre relacje z mamą dla anoreksji... Próbuję sobie to tlumaczyć różnymi przyczynami czemu wyniszczyłam się do takiego stopnia, że moje BMI wynosiło 13,5. Bo napewno przeciez nie robiłam tego dla urody, bo przyczyna leżała gdzieś głębiej, w mojej psychice... Wiem tylko to, że moje pierwsze zaburzenie odżywiania (bulimia) wzięło się z depresji a depresja z jakichś czynników psychologicznych... I teraz gdy zaczął się rok szkolny moje zaburzenia powracają (napady bulimi na przemian z głodówkami). To jest męczące, bo chcę żyć normalnie i czerpać z życia jak najwięcej, spełniać się i coś w życiu osiagnąć, mieć dobre relacje z najbliższymi mi osobami. Chcę też pomagać innym ludziom, bo wiem jak to jest tkwić w takich zaburzeniach, to ''upośledza'' życie. Ale najpierw bym potrafiła pomóc komukolwiek muszę sama pomóc sobie. Teraz potrafię się kontrolować, by nie mieć bardzo wielkich napadów albo całkiem się nie głodzić jak wtedy, niestety ile tak można?? To takie trudne a ja sama sobie nie poradzę, potrzebuję kogoś kto mnie zrozumie i wesprze, muszę czuć że jestem potrzebna na tym świecie i mam dla kogo żyć!! Chcę mieć jakiś sens życia, bo gdy go odnajdę, to będę miała motywację by być zdrową, zadowolną z siebie i życia nastolatką :) Ale problem w tym, ze nienawidzę swojego wyglądu i sama siebie sobą obrzydzam!! Jedyne co mnie podtrzymuje przy życiu i motywuje do leczenia to fakt, iz jestem mądra, wrażliwa i mam kochaną mamę i przyjaciółkę... Mogę przecież jeszcze tyle w życiu doznać wspaniałych rzeczy z najbliższymi, tylko muszę najpierw to życie sobie poukładać :)
Pytanie zadane przez be...ia@vp.pl
Na pytania naszych użytkowników odpowiadają lekarze, psychologowie i dietetycy. Odpowiedź otrzymasz średnio od 4 do 24 godzin.
Szperam w necie , wiecznie poszukujac czegos powiazanego z dieta , sama nie weim, aż trafiłam tu, na Twoja historię.Moje życie to jedno wielkie jedzenia i ciagła kontrola tego co jem itp. Coś w stylu jak Ty. Odchudzam sie od kad pamietam, caly czas, mysli o jedzeniu nie daja mi spokoju... Mam bliskij staraja sie mnie wspierac, ale i oni stopniowo zaczynaja tracic cierpliwosc by mi ciagle powtarzac "dobrze wygladasz, odpusc sobie'' itd. a mimo to ja i tak "WIEM LEPIEJ";/ Wiem jednak ze najlepszym rozwiazaniem na pokonanie tego świństwa jest zwyczajne wychodzenie do ludzi, bo problemy rodza sie ciagle w głowie, z braku zajecia myslimy za duzo powodujac liczne beznadziejne problemy. Ja pracuje nad tym , bo najgorzej jest wyjsc, a potem juz nie chcesz zazwyczaj wrocic:)
Nie wolno Ci sie nigdy poddac, jestes madra dziewczyna, wrazliwa, rozumiesz ludzi bo i duzo uwagi skupiasz na poznawaniu siebie. Nie poddawaj sie bo i gdy pokonasz TO, wypedzisz tego SMIECIA z wlasnej głowy , bedziesz w stanie pomoc innym, którzy tego rownie mocno potrzebuja jak Ty teraz. Bedziesz patrzec na tych ludzi jak cierpia , jednak z radoscia i duma ze Tobie się udało ZWYCIEŻYC! a ich wkrótce to czeka :)
pozdrawiam CIę serdecznie!!!!
Chciałbym się dowiedzieć, czy stosowanie właściwej diety pozwoli mi przytyć, jeżeli tak to jaka to ma być dieta. Czy muszę liczyć kalorie, czy mam zaprzestać aktywności fizycznej? Mam 23 lata, ...
Witam, mam 28 lat i ważę 90 kg przy wzroście 183 cm. Chcę zacząć intensywnie ćwiczyć na siłowni, by troszkę urosnąć. Mam lekką oponkę na brzuszku i chciałbym się jej pozbyć za pomocą ćwiczeń a6w i ...
Mam 43 lata, 182 cm i wagę 73 kg. Bardzo chciałbym nabrać trochę ciała, ponieważ mój wygląd jest okropny. Muszę nadmienić, że mam chorobę wrzodową, a moja praca jest bardzo ciężka i nie pozwala mi ...
Chciałem spytać o taką rzecz. Chodzę na siłownię od 2 lat. Nie mam jakiś super wyników. To znaczy siła bardzo mi urosła, jestem dużo cięższy mam więcej w ręce itd, natomiast wizualnie nie wygląda ...
Witam! Mam niedowagę i muszę przytyć ok. 8 kg. Boje się jednak tego, że gdy już zacznę tyć, to moja waga się nie zatrzyma na tych 8 kg, tylko będzie rosła dalej... Jak to w końcu z tym jest? Jak ...
Witam! Mam problem z niedowagą. Mam 15 lat, ważę 55 kg, a mój wzrost wynosi 172 cm. Według wskaźników BMI jestem zbyt chudy i powinienem przytyć. Chciałbym ważyć 60-65 kg. Proszę o radę dietetyka, ...
Mam 15 lat. Około pół roku temu byłam na granicy między wagą w normie a nadwagą - rozpoczęłam odchudzanie. Przez kilka miesięcy byłam na zdrowej i zbilansowanej diecie, jednak gdy miałam przejść ...
Witam, potrzebowałabym rzetelnej porady dietetycznej (najlepiej z tygodniowym planem żywieniowym). Mam nie lada problem - chciałabym przytyć chociaż 10 kg. Mam 28 lat, 182 cm wzrostu i ważę 49 kg. ...
Witam, mam 14 lat, 160 cm wzrostu i ważę 44 kg. Mam niedowagę i bardzo chciałabym przytyć. Przez to, że jestem taka chuda, nie mam w ogóle piersi i chłopcy w szkole śmieją się ze mnie. Wydaje mi ...
Witam, mam prawie 16 lat i przy wzroście 167 cm ważę 44 kg. Wiem, że to za mało i że muszę przytyć. Jem teraz dosyć sporo, ale chyba nie tyję, ale też nie chudnę już. Jem 4 regularne i dosyć ...
Mam prawie 16 lat i kilka miesięcy temu zaczęłam się odchudzać. Nie miałam wcale nadwagi, ważyłam 58 kg na 167 cm wzrostu, jednak mój brzuch był dość "wypukły", co mi przeszkadzało. Myślałam, że ...
Dzień dobry. Moja waga jest zbyt niska w stosunku do wzrostu, chciałabym przytyć, marzę, żeby ważyć ponad 50kg (mam 163cm) wzrostu. Prowadzę siedzący tryb życia, chodzę do szkoły (mam 18 lat). Do ...
Witam, mam 30 lat i problem z wagą przy wzroście 154cm. Ważę 43 kg. zawsze byłam osobą szczupłą, ale teraz moje ciało wygląda okropnie przypuszczam, że spadek mojej wagi spowodowany jest życiem w ...
Witam! Mam pytanie, jak wszyscy tutaj:) Mam 15 lat, ważę 43 kg przy wzroście 162 cm. Jak mam się odżywiać, żeby przytyć? Za mało ważę, ale wiem, że to nie jest anoreksja, czy nawet coś w tym ...
Od dłuższego czasu choruję na bulimię, chciałbym bardzo się z tego wyleczyć. Wiem, że to przez moją niską samoocenę, w dzieciństwie byłam bardzo zakompleksiona. Mam wspaniały rodziców i ...
Witam serdecznie, mam 28 lat, 167 cm wzrostu i ważę tylko 45 kg. Nie mam pojęcia dlaczego. Już jak byłam mała, byłam bardzo chuda, robiono mi różne badania i okazało się, że jestem zdrowa. Jem ...
Witam, jestem 15-letnią dziewczyną o wzroście 172 cm i wadze 42 kg. Wiem, że to strasznie mało, dlatego staram się przytyć przynajmniej z 5 kg. Niegdyś odchudzałam się (rok temu ważyłam 56 kg), ...
Witam! Mam 16 lat, 170 cm wzrostu i ważę 43 kg. Wszyscy mi mówią, że jestem chuda i powtarzają, że nie szczupła - tylko chuda, to przykre. Moim problemem nie jest przybieranie na wadze. Nie mam ...
Witam, mam 20 lat, mam 169 cm wzrostu i ważę 52 kg, wcześniej ważyłam 58 kg i czułam się z tym o wiele lepiej. Źle się czuję z tą wagą, a nie mogę jeść, jem dwa małe posiłki dziennie, do tego ...
Witam serdecznie! Zadaję to pytanie, bo jestem już nieco przestraszona i zrezygnowana moją sytuacją. O ile dobrze pamiętam, wszystko zaczęło się, gdy miałam 19 lat i rozpoczęłam studia. ...
Komentarze (komentowanie tymczasowo wyłączone)
Szperam w necie , wiecznie poszukujac czegos powiazanego z dieta , sama nie weim, aż trafiłam tu, na Twoja historię.Moje życie to jedno wielkie jedzenia i ciagła kontrola tego co jem itp. Coś w stylu jak Ty. Odchudzam sie od kad pamietam, caly czas, mysli o jedzeniu nie daja mi spokoju... Mam bliskij staraja sie mnie wspierac, ale i oni stopniowo zaczynaja tracic cierpliwosc by mi ciagle powtarzac "dobrze wygladasz, odpusc sobie'' itd. a mimo to ja i tak "WIEM LEPIEJ";/ Wiem jednak ze najlepszym rozwiazaniem na pokonanie tego świństwa jest zwyczajne wychodzenie do ludzi, bo problemy rodza sie ciagle w głowie, z braku zajecia myslimy za duzo powodujac liczne beznadziejne problemy. Ja pracuje nad tym , bo najgorzej jest wyjsc, a potem juz nie chcesz zazwyczaj wrocic:)
Nie wolno Ci sie nigdy poddac, jestes madra dziewczyna, wrazliwa, rozumiesz ludzi bo i duzo uwagi skupiasz na poznawaniu siebie. Nie poddawaj sie bo i gdy pokonasz TO, wypedzisz tego SMIECIA z wlasnej głowy , bedziesz w stanie pomoc innym, którzy tego rownie mocno potrzebuja jak Ty teraz. Bedziesz patrzec na tych ludzi jak cierpia , jednak z radoscia i duma ze Tobie się udało ZWYCIEŻYC! a ich wkrótce to czeka :)
pozdrawiam CIę serdecznie!!!!