Jestem alkoholikiem
Mam na imię Karol i jestem alkoholikiem. Teraz już nie wstydzę się tego powiedzieć, ale nim doszedłem do tego etapu zdążyłem zniszczyć życie sobie i swojej rodzinie. 2 tygodnie temu odeszła ode mnie żona zabierając ze sobą dwójkę dzieci. Spadłem na samo dno. Teraz już rozumiem, że to co mi się przydarzyło to choroba, taka jak cukrzyca, która trzeba leczyć, bo inaczej doprowadza do śmierci.
Wiem już nawet kiedy to się wszystko zaczęło, kiedy moje picie przestało przekraczać rozsądne granice, kiedy zacząłem się zapadać coraz głębiej i głębiej. U mnie tym momentem była zmiana pracy. Od kiedy zmieniłem pracę z warsztatu ślusarskiego szwagra na fabrykę zmieniło się wszystko. Większa kasa, nowe znajomości. Zakrztusiłem się tym wszystkim, próbowałem wkupić się w łaski kolegów, żyć tak jak oni. Tylko ich Zycie było związane z siedzeniem po pracy w barze przy wódce, jeśli chciało się być częścią zespołu, trzeba było być takim jak oni. Teraz pamiętam kłótnie, płacz Magdy, gdy wracałem pijany do domu. Na początku tłumaczyłem jej że robię to wszystko dla nas, że tak trzeba. W którymś momencie przestała mi wierzyć. Chyba wtedy gdy przepiłem pierwszą wypłatę i musieliśmy pożyczać pieniądze od teściów. A może to było wtedy, gdy pierwszy raz ją uderzyłem… Teraz rozumiem, że ten moment zmienił wszystko, pękły moje hamulce, miesiąc później uderzyłem ja znowu, gdy nie chciała puścić mnie z domu. Pół roku później uderzyłem syna, byłem tak pijany, że nawet nie pamiętam powodu… Gdy Magda powiedziała, że jest w ciąży cieszyłem się, klęczałem, obiecywałem poprawę, wytrzymałem do porodu. Po urodzeniu córki pępkowe trwało miesiąc. Któregoś dnia dostałem wypowiedzenie z fabryki, zwolnienia grupowe, załamałem się, chlałem na umór.
Kiedy dwa tygodnie temu wróciłem po ciągu do domu okazało się, że jest pusty. Magda odeszła z dziećmi. Zrozumiałem, że nie mam już nic. Jestem skończony. Wczoraj byłem na pierwszym spotkaniu anonimowych alkoholików. Kiedy słuchałem ich życiorysów płakałem, bo wiem już, że zniszczyłem wszystko. Nie wiem czy kiedyś odzyskam rodzinę, ale wiem, że muszę spróbować. Musze się leczyć, muszę wynagrodzić im krzywdę, którą wyrządziłem…Pytanie zadane
Na pytania naszych użytkowników odpowiadają lekarze, psychologowie i dietetycy. Odpowiedź otrzymasz średnio od 4 do 24 godzin.
Odpowiedzieliśmy już na 6373 pytania
Podobne pytania
Odpowiada: mgr Kamila Krocz
Pytanie zadane przez dj...ry@wp.pl
Odpowiada: mgr Aurelia Grzmot-Bilska
Pytanie zadane przez ge...ka@gmail.com
Odpowiada: mgr Magdalena Brudzyńska
Pytanie zadane przez ko...88@onet.eu
Odpowiada: mgr Aurelia Grzmot-Bilska
Pytanie zadane przez pa...la@poczta.fm
Odpowiada: mgr Magdalena Brudzyńska
Pytanie zadane przez kl...72@wp.pl
Odpowiada: lek. Agnieszka Jamroży
Pytanie zadane przez ma...18@interia.pl
Odpowiada: mgr Arleta Balcerek
Pytanie zadane przez su...da@interia.pl
Pytanie zadane przez iz...ke@interia.pl
Pytanie zadane
Pytanie zadane
Pytanie zadane
Pytanie zadane
Odpowiada: mgr Kamila Krocz
Pytanie zadane przez st...ki@o2.pl
Odpowiada: mgr Kamila Krocz
Pytanie zadane przez ew...el@wp.pl
Pytanie zadane
Odpowiada: mgr Kamila Krocz
Pytanie zadane
Odpowiada: lek. med. Jan Karol Cichecki
Pytanie zadane
Pytanie zadane
Pytanie zadane
Pytanie zadane


Komentarze (komentowanie tymczasowo wyłączone)
Nikt z Was nie jest NIKIM. Jesteście poprostu chorzy. Zrozumiałam to na terapii grupy wsparcia dla osób współuzależnionych. Mój tata, a potem paradoksalnie, bo od dzieciństwa nienawidzę alkoholu, ex mąż jest alkoholikiem. To okropna choroba na którą nie ma cudownego lekarstwa, nie pomogą żadne pigułki. Alkoholikom potrzebne jest ogromne wsparcie mogą znaleźć tylko w grupach AA. Nikt trzeźwy - nie mający problemów z piciem nie zrozumie Was, nie będzie umiał pomóc. Samo przyznanie się do tego że jest się Alkoholikiem, że ma się problem to pierwszy, duży krok naprzód. Reszta "zdrowienia" zależy już tylko od Was, od tego czy chcecie i umiecie poprosić o pomoc i tego czy znajdziecie ludzi, którzy Wam tej pomocy potrafią udzielić. Jednak najważniejsze to CHCIEĆ.
Czytajac te wszystkie posty zrozumiałam,że też mam problem i nie wiem co teraz?Nie chce mówić rodzinie ani znajomym,bo wiem że będą się martwic ,a nie chce tego.Mój problem wyniosłam z domu,moi rodzice tez pija i to dużo,nie jestem z rodziny biednej czy patologicznej,wrecz przeciwnie i tu jest problem ,zawsze dostawalam to co chcialam,moi rodzice dobrze mnie wychowali,ale w ogóle nie nauczyli mnie jak radzic sobie w zyciu,wstaje rano i nie moge spojrzec w lustro,jestem wsciekła no to że pomału przegrywam moje życie,nie umiem sobie radzić mimo ze mam 24 lata,to jest tak straszne że aż żałosne,jestem nikim i nie mam nic....
Jak to łatwo się stoczyć a jak ciężko z tego wyjść. U mnie obsuwka postępuje już od ładnych paru lat. Może nie byłem w korkach ale piję coraz więcej i częściej. Najpierw były piwka po pracy.Potem praca zaczęła przeszkadzać.Piwka już nie wystarczały.A teraz już Palikociątka są na tapecie.Pewne jest na pewno że alkoholikiem się zostaje do końca życia pomimo że się nie pije.Nie rzuciłem pracy ale widzę co się ze mną dzieje.Żona wyjechała za granicę do pracy miesiąc temu i jest niedobrze.
ja też pieje od dawna , mam 36 lat teraz dwójkę dzieci , chodziłem na grupę i na aa nie piłem ponad 9 miesięcy to było ok , a teraz nie pije na umór , ale zaliczam wpadki , najlepiej lub ie wypić 3-4 piwka dziennie , a jka sie da w wolny dzień to 7-10 , wódkę omijam bo to już masakra się robi , tracę wszystko , ale chce pić to mi coś daje tylko co ? nie wiem sam co ......
witajcie. chcialbym sie podzielic z wami moim problemem jakim jest spozywanie alkoholu. mam 25 lat dobra prace kochajaca dziewczyne i problem z piciem, jak zaczne to pije 3-4 dni, dzis znow nie poszedlem do pracy bo mialem ciezki weekend. chce podjać leczenie, bo widze po sobie ze powolij trace wszystko, kolegow, dziewczyne, prace a i o pieniadzach nie wspomne! nie mam umiaru z piciem, jak zaczne to nie moge skonczyc pije do upadlego, nie pamietam pozniej nic, co gorsza jestem agresywny i czesto zdarzalo mi sie ze wsiadam za kolko po pijanemy. mam juz tego dosc, boje sie o siebie i o innych ze moge zrobic komus krzywde!! ostatnio nawet policja mnie gdzies znalazla i posadzila na dolek :( glupio mi jak nie wiem. tylko czemu zaczynam myslec po piciu a nie przed :( widze ze nie jestem sam, i wiecie o czym mowie, ciezko mi z tym, powiedziec ze jestem alkoholikiem. dzis pewnie bedzie noc nie przespana po 4 dniach picia, zimne poty i itd. pozdrwiam
hej ja z kolej jestem skończonym pijaczyną...nie zasługuję na to by nazywać mnie alkoholikiem mam 36 lat życie połamane jak patyk piję bo muszę bo w stanach niechcianej trzeźwości mam ochotę z sobą skończyć.. piszcie co chcecie ale kiedy jest się na "bani" świat wygląda zupełnie inaczej
niczym w pijackich wizjach jerofiejewa... tylko że moje anioły już dawno odeszły...
pozdrawiam wszystkich
Co istotne , w końcu jadę na 8-tygodniową terapię . Mam wielką ochotę poddać się i pokonać swój alkoholizm nie pijąc . Siedząc w domu , przed kompem nic nie wskóracie . Najpierw terapia zamknięta później AA i do zdrówka bez alko . Czego i Wam życzę .
Mam na imię Andrzej i mam 50 lat .Jestem alkoholikiem. Nie piłem przez 16 miesięcy i znów zacząłem.
Piję od miesiąca. Boję się, że wrócę do nałogu. Mam podobny problem co Ty. Też uprawiam przede wszystkim
picie nocne.Jak się nie napiję to mam "przewalone". Możemy o tym pogadać. Obiecałem żonie , że do Świąt
nie napiję się. Chcę dotrzymać tej obietnicy ale nie wiem czy zdołam zwłaszcza, że problemy które stały sie przyczyną powrotu do picia jeszcze nie zniknęły.
A wracając do naszych "nocnych zmór", czy Ty też śpisz z zapalonym światłem. Jeśli tak, to wiesz o czym piszę.
pozdrawiam
mam ten sam problem tylko ze powiem ze mam problem ale mtylko jak jestem pijany
mam 28 lat i od około 3 lat mam poważny problem. od dzisiaj postanowiłem o siebie walczyć.
nie mam zwyczaju pić codziennie. nie lubię po prostu. moim problemem jest brak umiaru w piciu. zazwyczaj wygląda to tak że miesiąc nie piję w ogóle, ale później jak ruszę, to nie ma mnie tydzień. zawsze jest w tzw "trupa" często się zdarza że wymiotuję co łyk piwa, albo co kieliszek wódki,ale w żadnym stopniu nie zniechęca mnie to do dalszego picia. tracę powoli wszystko. wiem na pewno, że sam sobie z tym nie poradzę.
też zajmowałam się całą rodziną . mój ojciec pił na umór ,mama umarła . Stawałam na głowi żeby da sobie radę . Teraz mam 30 lat i swoją rodzinę . Piję jak dziecko pójdzie spac . Jak się nie napije to nie usnę - koszmary mnie dopadają i nie mogę spac . Miło byłoby pogadac z kimś kto ma takie same problemy jak ja
Morze mnie nie spotkało to co ciebie ale nie jestem lepsza pije po cichu aby moja rodzina nie widziała . W tym roku powiesił się mój brat czuje ze z mojej winy nie wiem teraz co z sobą zrobić bardzo go kochałam ale nigdy mu tego nie powiedziałam. Zawsze byłam tą która dbała o rodzinę kiedy rodzice pili a teraz mając rodzinę robię to samo co oni . Próbuje nie pić ale to mi nie wychodzi.