Pokaż kategorie abcZdrowie.pl
Kobieta , 23 lata

Witam. Mam 23 lata, jestem w związku z mężem od 6 lat, po ślubie 4 lata. Nasze problemy, spięcia, kłótnie zaczęły się od zaciętego zainteresowania pornografią przez męża. Nieustannie znajdowałam w komputerze przerażająco wielkie ilości obrzydliwych filmów porno. Potem maskował się, kłamał, oszukiwał, przyznawał się do błędu, chciał podjąć nawet terapię, ale to tylko były puste słowa. Potem pojawiły się dziwne HUMORY. Był wesoły jednego dnia, wszystko grało, następnego płakał, wszystko się mu zawalało, z niczym nie umiał sobie poradzić. Gdy pytałam, co się stało, mówił, że nic, zamykał się w sobie. Ja się oczywiście starałam pomóc, ale na darmo. Przez kilka dni nie odzywał się do mnie, był obrażony. Ja płakałam, bo nie umiałam mu pomóc, a on nie chciał dać sobie pomóc. Nagle mu przechodziło i jak gdyby nic wszystko wraca do normy, jest ok, za kilka dni to samo. Ja mam już dosyć tego, ciągle płaczę i chowam się po kątach, boję się zawsze, kiedy wraca, jaki będzie miał humor, czy się będzie czepiał o byle paproch, czy będzie zadowolony... Najgorsze jest to, że mamy synka i on na to patrzy, jak jego tata jest nieustabilizowany, ma ewidentne problemy emocjonalne. Kłócimy się często, a raczej on krzyczy na mnie i obraża się o błahostki. Rwę sobie włosy z głowy, żeby było dobrze, ale on się wcale nie stara, czuje się najważniejszy i wcale mnie nie docenia, nie widzi, jaka jestem nieszczęśliwa, a on popaprany - przepraszam, ale taki jest, a ja już sobie z tym nie radzę, czasem chcę się zabić, żeby już było lżej, ale mam dla kogo żyć (dla synka 4-latka). Chciałabym go zostawić, ale się boję, że się zabije. Że syn się źle wychowa bez ojca... Zawsze to ja przepraszam i pierwsza wyciągam rękę, choć nie z mojej winy doszło do kłótni, dla świętego spokoju, żeby było w miarę normalniej, ale jak tak długo można żyć, to bezustanna męka. Od 3 lat tak jest, nawet coraz gorzej. Kiedyś krzyczał, teraz wszystko ma gdzieś, gdy przyjdzie nagle ten jego "stan", to nic się nie liczy, że np. dziecko ma jechać do lekarza czy ma przyjść elektryk. Jak proszę o pomoc czy radę, słyszę tylko: "rób, co chcesz", a ja muszę na łeb na szyję załatwiać dojazd do lekarza... Nie wiem, co robić. To jakby dwie osobowości. Zakochałam się w kimś zupełnie innym, nie radzę sobie...

Odpowiedź na pytanie znajduje się poniżej.
Mgr Arleta Balcerek 78
Mgr Arleta Balcerek Psycholog, Otwock 78 poziom zaufania
Zaufany specjalista Umów wizytę

Witam!

Mąż mówi Pani: "rób, co chcesz", może warto zastosować się do jego rady. Pisze Pani, jak jest teraz ciężko w relacji z mężem i jak źle się Pani w niej czuje. Mąż natomiast radzi sobie najlepiej jak potrafi. To Pani w tej sytuacji cierpi. Warto, żeby znalazła Pani dla siebie pomoc. Zachowanie męża może wpływać na Panią destrukcyjnie i destabilizować Pani życie. Jest Pani matką małego dziecka i warto, żeby synek widział uśmiech na Pani twarzy. Zachęcam do skorzystania z pomocy psychologicznej i pracy nad swoimi problemami. W bezpośrednim kontakcie z psychologiem lub psychoterapeutą będzie Pani mogła przepracować trudne sprawy i popracować nad swoją samooceną i poczuciem własnej wartości. Warto również zwrócić się po pomoc i wsparcie do rodziny i bliskich przyjaciół. W takich chwilach życzliwość i troska innych osób może znacząco wpłynąć na Pani sytuację. Kiedy Pani wzmocni się psychicznie i poradzi sobie z trudnymi emocjami, warto zająć się sprawą związku z mężem. Potrzebna byłaby terapia małżeńska lub wzajemne rozmowy. Od Pani i męża będzie zależało, jak dalej będzie wyglądało Wasze wspólne życie. Warto się nad tym zastanowić i zrobić sobie bilans zysków i strat, jakie poniesie Pani w sytuacji ratowania związku (kiedy mąż zgodzi się na terapię), kiedy sytuacja się nie zmieni (mąż będzie nadal zachowywał się w opisany sposób), kiedy rozstanie się Pani z mężem. Nie musi Pani podejmować żadnych decyzji, jednak warto zastanowić się, jakie są możliwe rozwiązania i ile ma Pani w sobie siły, by dążyć do tych rozwiązań. Warto, żeby teraz zadbała Pani o siebie, a następnie zajęła się sprawą relacji z mężem.

Pozdrawiam