Trwa ładowanie...

34-latek pokonał COVID-19, mimo dwóch zawałów. Kiedy opuścił szpital otrzymał owację na stojąco

Hiszpańskie media obiegło niesamowite zdjęcie. 34-latek otrzymuje owację na stojąco od personelu szpitala, w którym był leczono z powodu koronawirusa. Lekarze walczyli o jego życie po tym, jak przeszedł dwa zawały serca.

Zobacz film: "Hiszpania. Teraz to inny świat. Polka z Barcelony: czuję się jak w filmie science fiction"

1. Domowa kwarantanna

Marc Gil Segria pracował jako technik w karetce pogotowia w mieście Sabadell, niedaleko Barcelony. Od pierwszych dni pandemii w Hiszpanii pomagał załodze karetki, która jeździła do chorych w najgorszym stanie. Nie wiadomo, czy praca w tak ciężkich warunkach przyczyniła się do zarażenia koronawirusem.

Pewnego dnia Marc zaczął odczuwać objawy infekcji górnych dróg oddechowych. W szpitalu zrobiono mu test na koronawirusa, który wyszedł pozytywny. Objawy choroby nie było poważne, dlatego mężczyznę odesłano do domu na kwarantannę.

2. Zapalenie płuc

Po kilku dniach sytuacja zmieniła się jednak diametralnie. U 34-latka rozwinęło się ostre zapalenie płuc, które powodowało blokowanie naczyń wieńcowych. Mężczyzna trafił na oddział intensywnej terapii. Tam spędził aż 60 dni. Lekarze musieli dwukrotnie reanimować go, kiedy wystąpiły u niego zawały serca. Łącznie spędził w szpitalu aż 90 dni (przeciętnie, osoby chorujące na COVID-19 spędzają w szpitalu ok. trzech tygodni).

Mimo iż lekarze zezwolili na powrót Marca do domu nadal odczuwa skutki uboczne choroby. Ma problemy z poruszaniem się (dlatego szpital opuścił na wózku), z mówieniem, wystąpiły u niego zaburzenia powonienia i smaku, a także nerwowe tiki.

3. Rehabilitacja po koronawirusie

Lekarze, którzy zajmowali się leczeniem Marca zaznaczają, że choć został wyleczony ze śmiertelnej choroby, to powrót do sprawności zajmie mu jeszcze sporo czasu.

Marc ma problemy z porozumiewaniem się z otoczeniem (East News)
Marc ma problemy z porozumiewaniem się z otoczeniem (East News)

"Bardzo możliwe, że wystąpią jeszcze jakieś komplikacje związane z chorobą. Powrót do samodzielnego poruszania się zajmie mu przynajmniej rok, ale warto podkreślić, że pewne konsekwencje motoryczne i neurologiczne mogą z nim zostać na całe życie" – mówił hiszpańskim mediom dr Andrey Rodriguez, który leczył pacjenta.

Przy wyjściu ze szpitala Marc rozmawiał z mediami powtarzając swoje przesłanie dla młodych ludzi.

"Strzeżcie się przed zarażeniem koronawirusem. COVID-19 to nie jest żart, to realne zagrożenie. Nie dotyczy tylko starszych osób" – mówił Marc po wyjściu ze szpitala.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

Rekomendowane przez naszych ekspertów

Polecane dla Ciebie

Pomocni lekarze

Szukaj innego lekarza

Komentarze

Wysyłając opinię akceptujesz regulamin zamieszczania opinii w serwisie. Grupa Wirtualna Polska Media SA z siedzibą w Warszawie jest administratorem twoich danych osobowych dla celów związanych z korzystaniem z serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania.