Trwa ładowanie...

Badania nad amantadyną trwają. Prof. Rejdak: Mamy pierwsze obserwacje

Badania nad wpływem amantadyny na przebieg zakażenia koronawirusem trwają, ale nie idą tak obiecująco, jak spodziewali się naukowcy. - Lek podaliśmy ok. 30 osobom, a potrzebujemy minimum 100 uczestników - podkreśla prof. Konrad Rejdak, kierownik katedry i kliniki neurologii Uniwersytetu Medycznego w Lublinie, lider projektu badawczego.

Zobacz film: "Czy szczepionki na koronawirusa są skuteczne w przypadku nowych mutacji? Wirusolog odpowiada"

spis treści

1. Rejdak: wielu pacjentów leczy się na własną rękę

- Badanie przebiega bez zakłóceń, ale jego tempo jest wolniejsze niż planowaliśmy. Wynika to oczywiście z opadania fali pandemii i wzrostu liczby szczepień, z czego oczywiście bardzo się cieszymy. Odczuwamy też efekty czarnego PR-u, jaki zrobili amantadynie niektórzy lekarze. Proszę mi wierzyć, my podajemy lek w takich ilościach, które nie powinny zaszkodzić, a mogą zdecydowanie skrócić i złagodzić przebieg zakażenia koronawirusem - mówi prof. Rejdak.

Ekspert podkreśla jednak, że wirus nadal jest bardzo groźny i poczucie bezpieczeństwa może być mylące. - Wiele osób szczególnie młodych czeka do ostatniej chwili aż stan zdrowia znacząco się pogarsza i dopiero dzwonią, szukając pomocy. Kilku takim osobom udało się uratować życie, gdyż po wstępnych badaniach wymagali skierowania na intensywne leczenie szpitalne, niezależnie od programu - podkreśla neurolog.

Badania nad wpływem amantadyny ruszyły na przełomie marca i kwietnia 2021 r., choć początkowo nieprzychylne im było samo Ministerstwo Zdrowia. Prof. Rejdak, który jest głównym prowadzącym projekt badawczy, uzyskał na ich przeprowadzenie 6,5 mln zł z Agencji Badań Medycznych.

- Badania polegają na podaniu leku pacjentom z wcześniej wykrytą infekcją koronawirusem, potwierdzoną wynikiem testu PCR, z łagodnymi objawami, ale też osobom z obecnością czynników ryzyka ciężkiego przebiegu COVID-19, np. z chorobami współistniejącymi, co wymaga obserwacji. Sprawdzamy, czy ten lek mógłby ochronić przed rozwojem ciężkiego przebiegu choroby - wyjaśnia prof. Konrad Rejdak.

Do projektu zakwalifikowano na razie ok. 30 osób. Aby odtajnić dane i wyciągnąć pierwsze wnioski, naukowcy potrzebują ok. 100 uczestników. Ich stan jest zróżnicowany, ale generalnie są to chorzy w początkowym stadium choroby. Pierwsza faza badania trwa 2 tygodnie i zakłada, że uczestnicy otrzymują albo lek, albo placebo.

prof. Konrad Rejdak, kierownik katedry i kliniki neurologii Uniwersytetu Medycznego w Lublinie
prof. Konrad Rejdak, kierownik katedry i kliniki neurologii Uniwersytetu Medycznego w Lublinie (archiwum prywatne)

2. Na wnioski za wcześnie, ale są obserwacje

Drugi etap badań nad amantadyną to czas, gdy pacjenci wiedzą, że przyjmują ten preparat w dawce 2x100 mg dziennie. Faza odtajniona będzie trwać ok. 6 miesięcy. Uczestników, którzy są na tym etapie jest kilku.

- Mamy już pierwsze obserwacje. Lek jest dobrze tolerowany i nie widzimy istotnych działań niepożądanych. Wszyscy pacjenci są pod wnikliwą opieką lekarską i kilka osób weszło do fazy otwartej, gdzie mogą otrzymać amantadynę w celu dalszego leczenia objawów post-COVID. W naszym badaniu wszyscy chorzy mogą otrzymać lek aktywny, ale w różnych punktach czasowych - albo na początku, albo po 2 tygodniach obserwacji. Istotnym elementem badania jest również ocena neurologiczna, co wynika z faktu, że COVID-19 prowadzi do zaburzeń układu nerwowego - wyjaśnia prof. Rejdak.

Pacjenci biorący udział w badaniu mogą być obserwowani w warunkach domowych wtedy, gdy ich stan zdrowia na to pozwala. Lek jest tylko dodawany do standardowej opieki medycznej.

Badania nad amantadyną trwają w kilku ośrodkach w Polsce. Jednym z nich jest Samodzielny Publiczny Szpital Kliniczny przy ul. Jaczewskiego w Lublinie. To tam mogą zgłaszać się osoby chętne do udziału w projekcie. Prowadzony jest on także w ośrodkach w Warszawie, Rzeszowie, Grudziądzu i Wyszkowie.

Bliźniaczo podobne badanie kliniczne ruszyło w Danii, a zespół prof. Rejdaka uczestniczy w pracach europejskiego konsorcjum naukowego złożonego z prestiżowych instytucji naukowo-klinicznych z Danii, Niemiec, Grecji, Hiszpanii i Belgii. - To świadczy o dużym zainteresowaniu tym lekiem na świecie - podkreśla neurolog.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

Zobacz także:

Nie czekaj na wizytę u lekarza. Skorzystaj z konsultacji u specjalistów z całej Polski już dziś na abcZdrowie Znajdź lekarza.

Polecane dla Ciebie
Komentarze
Wysyłając opinię akceptujesz regulamin zamieszczania opinii w serwisie. Grupa Wirtualna Polska Media SA z siedzibą w Warszawie jest administratorem twoich danych osobowych dla celów związanych z korzystaniem z serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania.
    Pomocni lekarze
    Szukaj innego lekarza