Trwa ładowanie...

Biorezonans - terapia ostatniej szansy

Bolerioza, alergie, pasożyty, uzależnienia, nawet rak – lista zaburzeń, które ma leczyć jest długa. Już to, że jest w stanie mieć tak szerokie zastosowanie może budzić wątpliwości. Lawinowo rośnie w Polsce liczba gabinetów oferujących terapię biorezonansem. Chętnych do skorzystania z ich pomocy nie brakuje. Jak dużo ryzykują?

Zobacz film: "Popularna metoda odczulania to oszustwo"

1. Zdrowie ponad wszystko

- Kiedy umiera nadzieja, łapiesz się wszystkiego, nie myślisz o konsekwencjach, tylko o tym, żeby przeżyć kolejny dzień – mówi 38-letnia Anna. Ma raka, przerzuty i według medycyny konwencjonalnej – żadnych szans, by wygrać w tej grze.

- Kiedy twoje dziecko ciągle choruje – zaczynasz wątpić w lekarzy. Pomocy szukasz wszędzie gdzie się da. Wydaje ci się, że warto spróbować wszystkiego, by tylko pomóc dziecku – tłumaczy Maria, mama 8-letniego Igora.

Obie kobiety od wielu miesięcy korzystają z terapii biorezonansem.

2. Biorezonans – medycyna alternatywna

Biorezonas to metoda zaliczana do medycyny niekonwencjonalnej. Bywa mylona z rezonansem magnetycznym, ale nie ma z nim nic wspólnego. Terapię opracowali w latach 70. XX wieku niemieccy naukowcy – Franz Morell i Erich Rasche. Zgodnie z ich założeniem, każde ciało obce w organizmie ma indywidualną częstotliwość drgań. W ten sposób da się je rozpoznać i wyeliminować, stosując odpowiednie wibracje elektromagnetyczne.

3. Jak wygląda badanie?

Po przeprowadzeniu nieinwazyjnych testów (bez pobierania krwi), ustalana jest terapia. "Zabieg" polega na przepuszczaniu przez organizm człowieka prądu o zmiennej i bardzo niskiej częstotliwości. Podczas sesji pacjent trzyma w rękach dwa metalowe uchwyty, które są podłączone do aparatury. Może odczuwać jedynie drobne mrowienie w dłoniach.

4. Ceny zabiegów

Ceny testów wahają się od 100 do 200 zł w zależności od badania (alergie, borelioza, pasożyty itp.) Potem są "sesje", jednorazowo to koszt 50 -150 zł. W zależności od rodzaju dolegliwości pacjent wymaga od kilku (np. w przypadku alergii) do kilkudziesięciu wizyt (leczenie boreliozy, malarii).

5. Pacjenci gabinetów medycyny alternatywnej

Anna (38 lat) ma na koncie liczne chemie i immunoterapie. Do tej pory dwukrotnie korzystała z biorezonansu, nie widzi spektakularnych efektów, ale wierzy, że na te trzeba jeszcze poczekać. - Nie zamierzam porzucać leczenia konwencjonalnego, tylko stosować biorezonans jako dodatkowe wsparcie - podkreśla.

Medycyna naturalna w leczeniu raka piersi (WIDEO)
Medycyna naturalna w leczeniu raka piersi (WIDEO)

Medycyna naturalna należy do nurtu medycyny niekonwencjonalnej, w której metody leczenia są wcale lub...

zobacz galerię

- Chodzimy na sesje od roku. Jestem zadowolona, wydaje mi się, że synek ma już trochę lepszą odporność – podsumowuje Maria.

O opinię zapytaliśmy też na forum inne osoby stosujące biorezonans. Głosy są skrajne. Joanna pisze: "Szkoda kasy", Karolina: "W moim przypadku bardzo dobrze zdiagnozowano dziecko. Alergie, których nie było z krwi, wyszły na biorezonansie. I dziecku udało się pomóc", Martyna: "Tonący brzytwy się chwyta".

6. Terapeuci czy hochsztaplerzy?

Monika Ludwisiak (obecnie terapeutka) kilka lat temu zachorowała na boreliozę. Bóle kości, brak snu i spadek sił stawały się nie do wytrzymania. Brała serię pięciu antybiotyków z rzędu, ale poprawy nie było. Przypadkiem trafiła na biorezonans. Kilka seansów zdziałało cuda. Teraz sama prowadzi gabinet. Wielu z jej pacjentów na początku nie wierzy w skuteczność terapii. - Czasem słyszę, że żona zmusza męża, żeby przyszedł i tak się zaczyna - śmieje się pani Monika.

Latem najwięcej osób zgłasza się z alergiami. - W tych przypadkach widać najszybsze efekty. Jeżeli są to alergeny centralne (pszenica, jajka, mleko, kurz, candida) potrzebne są trzy wizyty – dodaje terapeutka. Dużą grupę pacjentów stanowią osoby z boreliozą. - W przypadku tego schorzenia możemy mówić o cywilizacyjnym Armagedonie. Właściwie nie ma dnia, aby nie zadzwonił do nas ktoś cierpiący na to schorzenie – dodaje Anna Rybiec, która prowadzi biorezonans na warszawskim Wilanowie.

W Polsce lawinowo rośnie liczba gabinetów biorezonansu. Każdy może go otworzyć, nie potrzebuje szczególnych uprawnień. - Nie jestem za tym, żeby to limitować, ale by terapie były prowadzone na odpowiednim poziomie. To rzutuje na opinię o całym środowisku – podkreśla Daniel Lubryczyński – bioterapeuta, który jako pierwszy otworzył biorezonans w Warszawie 9 lat temu.

Wielu jego pacjentów to obcokrajowcy. - Przyjeżdżają przede wszystkim ze Stanów, z Australii i z Wielkiej Brytanii. Ze względu na to, że w Polsce jest taniej albo dlatego, że tam ta metoda jest nielegalna. W Niemczech niektórzy lekarze stosują to jako terapię uzupełniającą. W Austrii, Szwajcarii jest refundowana. W Chinach w maszyny do biorezonansu są zaopatrzone państwowe szpitale. A u nas "wolna amerykanka" – ubolewa pan Daniel.

Największy sukces? - Kiedyś przyjechał do mnie nastolatek z Arizony. Kompletnie opadł z sił, nie wychodził z domu, lekarze uważali, że ma depresję – mówi pan Daniel.

Zdiagnozował u niego choroby pasożytnicze i boreliozę. Terapia trwała długo, ale dziś chłopak ma się dobrze, wysłał mu nawet zdjęcie z college’u, w którym zaczął naukę.

  • Oficjalnie lekarze śmieją się z tej metody. Ale wśród moich pacjentów są nawet ordynatorzy – to o czymś świadczy - podkreśla terapeuta.

7. Co na to medycyna konwencjonalna?

Większość lekarzy wypowiada się na temat biorezonansu krytycznie. - Pacjenci powinni się decydować na leczenie zalecane przez swojego lekarza prowadzącego. Nie ma na tym etapie badań, które by potwierdzały skuteczność biorezonansu. Pacjenci powinni korzystać z metod już sprawdzonych i bezpiecznych - podkreśla Michał Sutkowski, lekarz rodzinny, prezes Warszawskich Lekarzy Rodzinnych.

Patryk Idzik, analityk medyczny i YouTuber specjalizujący się w patomorfologii, stwierdza jednoznacznie: - Jako diagnostyka to oszustwo. Jako metoda leczenia to placebo, ponieważ nie znajduje potwierdzenia swojej skuteczności w badaniach naukowych. Natomiast sam efekt placebo może w niektórych chorobach nieorganicznych mieć niemałe znaczenie. Może też niestety opóźniać podjęcie właściwego leczenia w stanach chorobowych zagrażających życiu, takich jak nowotwory – tłumaczy.

Wszystko zależy od tego, z jakimi problemami się zmagamy i na jakiego trafimy terapeutę. Wielu z nich to zwykli oszuści, którzy w biorezonansie znaleźli sposób na zarabianie. Można wierzyć w skuteczność tej metody lub nie. Nie od dziś wiadomo, że w leczeniu ogromną rolę odgrywa nastawienie pacjenta i wiara w to, że będzie dobrze.

A nasze bohaterki? Czy biorezonans im pomógł? One twierdzą, że tak. - Nawet jeśli to tylko placebo, co mam do stracenia? Chyba warto wszystkiego spróbować?- podsumowuje Anna.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

Rekomendowane przez naszych ekspertów

Polecane dla Ciebie

Pomocni lekarze

Szukaj innego lekarza

Komentarze

Wysyłając opinię akceptujesz regulamin zamieszczania opinii w serwisie. Grupa Wirtualna Polska Media SA z siedzibą w Warszawie jest administratorem twoich danych osobowych dla celów związanych z korzystaniem z serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania.