Bohaterska matka kontra 3 psy

Po kilku miesiącach batalii o życie Pani Kasi, rozpoczął się kolejny nie mniej łatwy etap powrotu do zdrowia. Wycieńczony organizm Pani Kasi, wielomiesięczne unieruchomienie i rozłąka z dziećmi to tylko nieliczne powikłania po ataku zwierząt. Po kilkunastu przeszczepach skóra jest niezwykle delikatna. Przykurczone ścięgna i mięśnie doprowadziły do wyniszczającej osteoporozy.

W miejscach, gdzie skóra została przeszczepiona ze względu na osłabienie organizmu Pani Kasi, skóra tygodniami nie chce się zagoić. Pojawiają się bolesne rany uniemożliwiające rehabilitację pogryzionej nogi. Brak mięśni w łydce zaburza krążenie, twarde przeszczepy zakłócają pracę pozostałych naczyń krwionośnych powodując ciągłe opuchlizny i obrzęki stopy.

Zakażenia bakterią gronkowca złocistego podczas leczenia w znaczący sposób utrudnia gojenie się olbrzymich obrażeń na nogach Pani Kasi. Codzienna walka z bólem pochłania ogromne środki finansowe, dlatego wznawiamy zbiórkę pragnąc zebrać środki na zakup niezbędnych opatrunków, maści, bandaży i lekarstw na najbliższe 2 lata.

Zobacz film: "#dziejesienazywo: Dlaczego warto robić screening?"

13 stycznia 2015 roku beztroski spacer z niespełna 9-miesięczną Marysią przerodził się w walkę o maleństwo z niezwykle agresywnymi trzema psami. Strach o bezbronne życie Marysi, który jest oznaką miłości, nie pozwolił bezczynnie czekać, aż psy zaatakują dziecko. Miłość bez chwili zawahania pokierowała sercem, by własnym ciałem okryć dziecko w wózku.

Do tej pory nie udało się ustalić, dlaczego na ich drodze pojawiły się trzy agresywne psy. Wiadomo, że gdyby nie szybka reakcja matki, psy zagryzłyby płaczące ze strachu 9-miesięczne maleństwo na śmierć. Po wypadku liczyły się godziny.

Pierwsza noc była kluczowa. Lekarze walczyli o życie niemalże śmiertelnie pogryzionej kobiety, w nadziei, że utrzymają matkę trójki dzieci przy życiu. Historię pani Katarzyny, która w obliczu zagrożenia poświęciła własne zdrowie, prawie życie, by uratować 9-miesięczną Marysię, pokazywały niemalże wszystkie tabloidy – odwaga, bohaterska postawa ale przede wszystkim ogromne współczucie nie pozwalały śledzić okrutnego losu rodziny bez emocji.

Pani Katarzyna w wyniku pogryzień przez trzy psy doznała ogromnych i rozległych obrażeń. Psy rwały jej mięso z łydek, nóg, lizały rany, chłeptały krew. Bohaterska matka wspomina najboleśniejsze chwile bólu i grozy, opowiadając, że miała wrażenie, że psy ją jadły. Na chwilę przestawały, by zacząć od nowa. Modliła się o śmierć, walczyła tylko dlatego, że bała się o pozostawioną Marysię…

Gdy udało się uchronić życie Pani Katarzyny przed śmiercią, rozpoczęło się ratowanie drastycznie pogryzionych nóg przed amputacją, które trwa do dnia dzisiejszego. Już w pierwszych dobach od wypadku konieczny był przeszczep skóry z pośladków w rozszarpane od kłów zwierząt łydki. Przy szpitalnym łóżku od miesiąca pracuje wypożyczona pompa podłączona do terapii podciśnieniowej, która odsysa wydzielinę z rozległych ran, osusza je i dezynfekuje.

Do przyśpieszenia regeneracji otwartych ran potrzebne są specjalistyczne hydrożelowe opatrunki, których szpital na swoim wyposażeniu nie posiada, a o których dostępność zadbać musi rodzina. Jedno opakowania to koszt 530 złotych, starcza zaledwie na 2-3 dni. Pani Katarzyna została objęta pomocą psychologiczną, jednak tragedia, z jaką przyszło im się zmierzyć, dotknęła całą rodzinę. 2 córki, syna oraz dziadków, na których barkach spoczęła opieka nad rodzeństwem.

Kilka miesięcy po wypadku echo tragedii odbija się coraz ciszej w mediach. Pomoc poza nagłośnieniem sprawy jest nadal bardzo potrzebna, bardziej niż na początku, gdyż rośnie zapotrzebowanie na zakupu kosztownych opatrunków, które uchronią nogi Pani Katarzyny przed amputacją oraz pomoc psychologiczna dla rodzeństwa oraz dziadków, by uporać się z trudnymi doświadczeniami i rozpocząć życie od nowa.

Pół roku od wypadku bohaterska postawa matki, niezbędna pomoc  dla rodziny zeszły na dalszy plan. W tej chwili bardziej "medialne" roztrząsanie jest wątków pobocznych. I gdy na szpitalnym łóżku Pani Katarzyna walczy z ogromnymi ranami, które pokryły niemalże całe ciało, grążącymi amputacją nóg bakteriami i infekcjami, tabloidy skupiają uwagę na sytuacji zwierząt, ich właścicielu oraz okolicznościach, dlaczego bezpańsko biegały po ulicy. Z każdym dniem coraz mniej ludzi wspomina dramatyczne wydarzenia, kiedy właśnie teraz Pani Katarzyna Kozłowska potrzebuje wsparcia, by móc u boku swoich dzieci dalej żyć.

Własne ciało użyła jako tarczy ochronnej, by uratować życie własnego dziecka, skromnie przyznając, że tak postąpiłby każdy. By tragedia, jaką zesłał na rodzinę los, mogła się zakończyć happy endem, a Pani Katarzyna mogła o własnych nogach wrócić do dzieci, niepotrzebny jest szum medialny. Skromna pomoc, podaruje szansę powrotu i pozwoli nam wspólnie dopisać szczęśliwe zakończenie dramatu rodziny.

Zachęcamy do wsparcia akcji zbierania pieniędzy na leczenie bohaterskiej mamy. Jest ona prowadzona za pośrednictwem strony Siepomaga.pl.

42 stopnie gorączki

42 stopnie gorączki

Zaczęło się, gdy miał 6 miesięcy. Dopadła go gorączka i jej końca nie było widać. Temperatura dochodziła do 42 stopni. Po lekach objawy łagodniały, ale z czasem znów przybierały na sile.

Pawełek ma trzy lata. Nie chodzi do przedszkola, aby dodatkowe infekcje nie obciążały organizmu. Jego kontakty z rówieśnikami są mocno ograniczone, a przyszłość pod znakiem zapytania. Zachęcamy do wsparcia akcji zbierania pieniędzy na leczenie Pawełka. Jest ona prowadzona za pośrednictwem strony Siepomaga.pl.

Polecane dla Ciebie

Pomocni lekarze

Szukaj innego lekarza

Komentarze

Wysyłając opinię akceptujesz regulamin zamieszczania opinii w serwisie. Grupa Wirtualna Polska S.A. z siedzibą w Warszawie jest administratorem twoich danych osobowych dla celów związanych z korzystaniem z serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania.
    Podoba Ci się ten artykuł? Chcesz więcej? Polub
    i bądź na bieżąco!