Powiększanie piersi. Piękno, za któro trzeba zapłacić

Powiększanie piersi za pomocą implantów to zabieg, który uważany jest już właściwie za standard współczesnej chirurgii plastycznej. Koszt upragnionych kształtów możne jednak znacznie wykraczać poza kilkanaście tysięcy złotych, jakie trzeba zapłacić za operację.

1. Piękno po korekcie

– Wbrew powszechnemu przekonaniu implanty nie są niezniszczalne. Szacuje się, że niemal połowa z nich pęka w ciągu 10 lat od założenia, niemal 90 proc. przed upływem dwóch dekad. Najbardziej przerażające jest to, że często zdarza się, że wypełniająca je substancja wycieka, a my nie jesteśmy w stanie przewidzieć, gdzie się dostanie i jak wpłynie na organizm – stwierdza dr Ed Meled, specjalista chirurgii plastycznej.

Każdego roku w Stanach Zjednoczonych około 300 tysięcy kobiet i nastolatek przechodzi zabieg powiększania piersi.

Zobacz film: "Rodzaje implantów piersi"

Szacuje się, że na całym świecie przeprowadzanych jest od pięciu do dziesięciu milionów tego typu operacji. Nie ma dokładnych statystyk, które obrazowałyby skalę ich popularności w Polsce, jednak przypuszcza się, że corocznie decyduje się na nią ponad siedem tysięcy mieszkanek naszego kraju.

Każda z potencjalnych klientek przed zabiegiem zapewniana jest o jego bezpieczeństwie. Tymczasem coraz częściej nagłaśniane są historie kobiet, które gorzko pożałowały decyzji poprawy wyglądu z pomocą skalpela. Konsekwencją niezadowolenia z własnego wyglądu okazało się w ich przypadku kalectwo i szereg innych przykrych dolegliwości.

Jak dotąd nie udało się stworzyć implantów, które służyłyby ich właścicielce przez całe życie. Każdy z dostępnych na rynku rodzajów jest, niestety, podatny na uszkodzenia. Dlatego też niektórzy spośród lekarzy mówią o nich wprost – to tykająca bomba zegarowa.

2. Światowy skandal

O tym, jak fatalna w skutkach może być moda na poprawianie natury, świat przekonał się dobitnie kilka dekad temu. Pozew przeciwko firmie Dow Corning, jednemu z głównych producentów implantów silikonowych, złożyło wówczas niemal pół miliona kobiet, u których spowodowały one poważny uszczerbek na zdrowiu.

Okazało się, że ich zewnętrzna powłoka była zdecydowanie zbyt cienka i niewystarczająco szczelna, a przez to podatna na pęknięcia, do których dochodziło na masową skalę.

Chociaż firma nie przyznała się do błędu, ofiarom wypłacono gigantyczne odszkodowania. Stan wielu spośród poszkodowanych był tak poważny, że nie udało im się jednak doczekać wyroku w tej sprawie.

3. Druga szansa

Nic zatem dziwnego, że zainteresowanie implantami drastycznie spadło. Efekt nie był jednak długotrwały. Na rynku szybko pojawiły się nowe marki zapewniające o bezpieczeństwie swoich wyrobów. Chociaż zmianie uległ zarówno skład implantów, jak i sposób ich wytwarzania, w dalszym ciągu nie do końca wiadomo, jakie substancje wykorzystywane są w czasie ich produkcji.

Mimo niechlubnej przeszłości implanty silikonowe dziś też kuszą kobiety marzące o wyrazistych kształtach. Nc dziwnego, bowiem prezentują się o wiele bardziej naturalnie niż inne ich rodzaje.

Choć ich ponowne dopuszczenie na rynek powinno być równoznaczne z wysoką jakością i bezpieczeństwem stosowania, zdaniem Nancy Bruning, autorki publikacji "Implanty piersi. Wszystko, co musisz wiedzieć", połowa z nich może ulec pęknięciu sześć do dziesięciu lat po operacji. Wiąże się to z ryzykiem przedostania się ich zawartości do jam i tkanek ciała.

O wiele bardziej popularnym rodzajem implantów są jednak te wypełnione saliną, czyli roztworem solnym. Jednocześnie uważane są one za znacznie bezpieczniejsze – w wypadku pęknięcia, roztwór zostaje przyswojony przez ciało, a operacyjnie musi zostać usunięta jedynie silikonowa powłoka, w której płyn był  zamknięty.

Według Burning one także nie gwarantują stuprocentowego bezpieczeństwa. 60 proc. z nich wymaga bowiem wymiany już w ciągu czterech lat od wszczepienia. Niebezpieczeństwo kryje się jednak w ich przypadku zupełnie gdzieś indziej.

Na powierzchni silikonowego „balonu” znajduje się bowiem specjalny zawór umożliwiający uzupełnienie ilości roztworu w celu powiększenia rozmiaru piersi. Może się zdarzyć, że ulegnie on poluzowaniu.

Staje się wówczas furtką, przez którą do wnętrza dostają się bakterie i grzyby. Namnażając się, stanowią one poważne zagrożenie nie tylko dla zdrowia, ale i dla życia kobiety.

4. Niebezpieczne kształty

Lista niebezpiecznych powikłań operacji wstawienia implantów jest o wiele dłuższa. Jak wynika z danych amerykańskiego Narodowego Centrum Zdrowia Publicznego, ból pleców i ramion czy problemy z koncentracją to zdecydowanie najmniej uciążliwe z nich.

Implanty mogą odpowiadać także za ból i obrzęk stawów, obrzęk i zaczerwienienie skóry, opuchliznę gruczołów i węzłów chłonnych, obrzęk stóp i dłoni, wysypki, wypadanie włosów, suchość pochwy, a także choroby autoimmunologiczne, takie jak choćby reumatoidalne zapalenie stawów.

Jednym z najbardziej zaskakujących jest natomiast fakt, że dowiedziono istnienie związku pomiędzy implantami a zwiększonym ryzykiem samobójstw. W przypadku niektórych kobiet obfite kształty, które miały być gwarancją lepszego samopoczucia, wywołują odwrotny efekt.

Spadek poczucia własnej wartości połączony z nieustannie towarzyszącą świadomością tego, że może dojść do pęknięcia implantów sprawia, że ich posiadaczki cztery razy częściej odbierają sobie życie niż kobiety, które nie poddały się tego typu zabiegowi.

Francuski Instytut Raka opublikował natomiast badania, z których wynika, że kobiety z implantami w większym stopniu narażone są na rozwój nowotworu, a dokładniej chłoniaka anaplastycznego. Ich tezę potwierdzają dane przedstawione przez brytyjski Uniwersytet Cambridge.

Amerykański Instytut Medycyny ostrzega zaś przed negatywnym wpływem implantów, zwłaszcza tych wypełnionych silikonem, na dzieci. Ich posiadaczki czterokrotnie częściej uskarżają się bowiem na niewystarczającą produkcję mleka. Istnieje także ryzyko przedostania się do pokarmu groźnych dla zdrowia noworodka substancji.

Polecane dla Ciebie

Pomocni lekarze

Szukaj innego lekarza

Ważne tematy