Trwa ładowanie...

Chirurg Paweł Kabata o pacjentach z rakiem pominiętych przez system: "Wpadli w systemową przepaść"

Dr Paweł Kabata obnaża problemy pacjentów onkologicznych. Przez epidemię wiele zabiegów było odwoływanych, ale w najgorszej sytuacji znaleźli się pacjenci, u których w ciągu ostatnich miesięcy rozpoznawano guzy. Bardzo często zostawali pozostawieni sami sobie. Teraz trafiają do lekarzy w zaawansowanym stadium choroby.

1. Pacjentka otrzymała informację, że "teraz to nic nie działa", a guz urósł kilkakrotnie

Dr Paweł Kabata znany w mediach społecznościowych jako Chirurg Paweł zamieścił w sieci poruszający wpis opisujący historię pacjentki, która się do niego zgłosiła.

- Ta pacjentka trafiała do mnie z niezwykle zaawansowanym rakiem piersi, który w czasach przed pandemicznych już w pierwszych badaniach budził duży niepokój. Ta pani powinna być od razu do nas wysłana, bo my cały czas prowadziliśmy diagnostykę - przyznaje dr n. med. Paweł Kabata, chirurg onkolog z Kliniki Chirurgii Onkologicznej Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego.

Zobacz film: "Koronawirus w Polsce. Medycy spotykają się z dużym hejtem"

"Jakby była tu Pani wtedy, kiedy ten guz zauważyła, jak była ta pierwsza biopsja, to jeszcze można by było spokojnie zoperować. Wtedy był czas na najskuteczniejsze leczenie. A teraz guz jest nie do usunięcia, a węzły zajęte. Będzie chemia jedna, potem druga, a potem zobaczymy, jak się uda zrobić zabieg. Sama Pani widzi, że to nie jest plan, jakiego byśmy Pani życzyli. - Ale doktorze, przecież ja byłam. W marcu. U tamtego lekarza. I powiedział, że na razie to raczej nic nie załatwię. Że większość pewnie pozamykana. To dzwoniłam jeszcze w kilka innych miejsc. I tam też mówili, że teraz się nie da, bo epidemia, bo wirus, że trzeba siedzieć w domu" - to fragment wpisu, który lekarz umieścił na Instagramie.

(Instagram/chirurgpawel)

- Pacjentka otrzymała informację, że teraz nic nie działa, więc musi czekać. I czekała, a guz urósł w tym czasie kilkakrotnie, co spowodowało, że zaczynamy z dużo gorszej pozycji. Podejrzewam, że guz, który w ciągu trzech miesięcy tak istotnie zwiększył swoją masę, miał dość agresywną biologię, natomiast na pewno, gdybyśmy od razu zaczęli leczenie, to rokowania byłyby lepsze - przyznaje onkolog.

Zobacz także: Koronawirus nie sprawił, że inne choroby zniknęły. Z powodu epidemii coraz więcej pacjentów z innymi poważanymi chorobami trafia do lekarza za późno

2. Do onkologów trafiają coraz częściej pacjenci z zaawansowanym rakiem

Chirurg w rozmowie z WP abcZdrowie nie ukrywa ogromnego rozgoryczenia, bo trafia do niego w ostatnim czasie coraz więcej pacjentów, których można by uratować, gdyby leczenie zaczęło się kilka miesięcy wcześniej.

- Ten mój wpis opisuje pojedynczą historię, wkrótce po niej trafiła do mnie kolejna pacjentka z podobnym problemem. To skłoniło mnie, żeby głośno powiedzieć o problemie, z którym musimy się mierzyć. Takich chorych jest coraz więcej. Ciężko nam mówić o liczbach, ale widzimy wzrost ilości zaawansowanych nowotworów, które w czasach przed pandemicznych bylibyśmy w stanie leczyć operacyjnie - mówi dr Kabata.

Przez ostatnie dwa miesiące dostęp do diagnostyki i leczenia był utrudniony. Z raportu przygotowanego przez Fundację Alivia "Rzeczywistości równoległe. Polska onkologia w czasie epidemii COVID-19" wynika, że co trzecie badanie lub terapię odwołano.

"Brat miał wizytę u onkologa w Kielcach w ostatnich dniach lutego i dostał skierowanie na usunięcie przerzutu czerniaka z zaznaczeniem PILNE i z trzema wykrzyknikami. Miał czekać na telefon – do dziś zero informacji, żadnego telefonu, wyjaśnienia, nowotwór, strach i depresja. To są zabiegi ratujące życie. Czy nie powinny być realizowane niezależnie od epidemii?" – to historia opisywana przez jednego z respondentów Fundacji Alivia.

Dr Kabata przyznaje, że pacjenci onkologiczni, którzy byli w trakcie leczenia, z reguły kontynuowali terapie. Tak przynajmniej było w Klinice Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego, w której pracuje. W najgorszej sytuacji, zdaniem lekarza, znaleźli się pacjenci, u których w ostatnich miesiącach wykryto nowotwór. Oni wpadli w systemową przepaść.

- Najbardziej frustrujące jest to, że my cały czas operowaliśmy, ale trafiali do nas pacjenci, którzy już byli w trakcie diagnostyki, leczenia. Zabrakło tych wszystkich chorych, którzy wcześniej trafiali do nas z programów przesiewowych, rutynowych badań, typu USG, endoskopia. To wszystko praktycznie nie działało. Zabrakło tego etapu wstępnego, tego momentu, w którym chory staje się naszym pacjentem. Rozumiem, że to zostało ograniczone w słusznych celach, żeby ludzi chronić przed koronawirusem, natomiast okazało się, że ma to wymierne konsekwencje - przyznaje onkolog.

Lekarz przyznaje też, że kolejnym problemem jest fakt, że częściowo sami chorzy zaczęli unikać badań z obawy przed zakażeniem koronawirusem.

- Obawiając się powikłań i utraty zdrowia przez koronawirusa, ludzie tracą zdrowie z zupełnie innych powodów. Bo efekt odroczenia leczenia onkologicznego będzie dużo gorszy niż potencjalny efekt koronawirusa, którego mogli nigdy nie złapać - dodaje dr Kabata.

Zobacz także: Koronawirus. Pandemia uderza w pacjentów z rakiem jelita grubego

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

Rekomendowane przez naszych ekspertów

Skorzystaj z usług medycznych bez kolejek. Umów wizytę u specjalisty z e-receptą i e-zwolnieniem lub badanie na abcZdrowie Znajdź lekarza.

Polecane dla Ciebie
Komentarze
Wysyłając opinię akceptujesz regulamin zamieszczania opinii w serwisie. Grupa Wirtualna Polska Media SA z siedzibą w Warszawie jest administratorem twoich danych osobowych dla celów związanych z korzystaniem z serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania.
    Pomocni lekarze
    Szukaj innego lekarza