Przejdź na WP

Co nam szkodzi w wędlinach? Sprawdzamy, na co uważać

Czy jesteś pewien, że wędliny, które kupujesz w pobliskim sklepie, są bezpieczne dla naszego zdrowia? Jeśli tak, to jesteś w błędzie. Jakie szkodliwe substancje kryją w sobie wędliny? W rozmowie z WP abcZdrowie wyjaśnia nam to Milena Głaz, technolog żywności.

Zobacz film: "Substancje rakotwórcze w wędzonym mięsie"

1. Czy wędliny są dla nas bezpieczne?

Wędliny mają coraz częściej negatywną opinię wśród konsumentów. Nie wiemy, co znajduje się w ich składzie, a gdy przeczytamy etykietę, przeraża nas ilość dodatków i substancji konserwujących. Warto więc zastanowić się, czy aby na pewno kupowane w sklepach wędliny mają jeszcze coś wspólnego z mięsem i są dobre dla naszego zdrowia.

- Są wędliny, które mają w miarę dobry skład, ale są również takie produkty, które mają bardzo małą zawartość mięsa – mówi w rozmowie z WP abcZdrowie Milena Głaz, technolog żywnośći. - Dlatego, zanim kupimy dany produkt, powinniśmy poznać jego skład chemiczny.

Jak podkreśla nasz ekspert, na każdej wędlinie znajduje się etykieta. Co powinno wzbudzić nasze wątpliwości? Przede wszystkim zbyt duża liczba składników. Gdy ich opis zajmuje kilka linijek warto zastanowić się, czy aby na pewno jest to produkt, który chcemy jeść.

Z czego wynika tak duża ilość konserwantów? - Niestety, większość takich produktów wytwarzanych jest na skalę masową. W celu redukcji kosztów zmniejsza się zawartość składnika wyjściowego, a dodaje tzw. wypełniacze – wyjaśnia nam technolog żywności.

Czym właściwie są te tajemnicze wypełniacze? Jak tłumaczy nasz ekspert, zazwyczaj podczas produkcji wędlin stosuje się wypełniacze typu karagen, czyli np. substancję wiążącą wodę. Dzięki niej z 1 kg składników powstaje 1,5 kg produktu. Ponadto w wędlinach możemy znaleźć też m.in. saletrę, fosforany i siarczany.

- Często produkty mięsne "uzupełnia się" również białkiem roślinnym. Dodaje się wtedy preparaty białkowe np. koncentrat białka sojowego. Takie dodatki nie szkodzą nam, ale są zbędne w takim produkcie – mówi nasz ekspert.

Patrząc na składy niektórych produktów można odnieść wrażenie, że mięso, które powinno być głównym składnikiem szynki, ginie wśród konserwantów i innych sztucznych substancji. Ile mięsa powinno być więc w takich produktach, abyśmy mogli z czystym sumieniem uznać, że to co jemy jest mięsem? Jak podkreśla nasz ekspert, minimalna zawartość mięsa nie powinna być niższa niż 50 proc.

- Starajmy się jednak kupować wędliny o jak najwyższej zawartości – 80 proc. i więcej. Pamiętajmy, że im mniej wkładu mięsnego, tym więcej substancji dodatkowych. Można powiedzieć, że wędlina ze składem poniżej 50 proc. to raczej wyrób mięsopodobny – dodaje.

2. Jakie zagrożenie kryje się w wędlinach?

Część konsumentów niestety zdaje się nie zwracać uwagi na przestrogi ekspertów i kupuje wędliny o podejrzany, pełnym dodatkowych substancji i konserwantów w składzie. Warto mieć świadomość do czego może prowadzić ich spożywanie.

Jak wskazuje nasz ekspert, w składzie niektórych wędlin możemy znaleźć m.in. azotany (III) i (V). Co to oznacza? - Obecność znacznych ilości azotanów w żywności może wywierać określone skutki toksykologiczne np. prowadzić do zatruć pokarmowych oraz tworzenia się nitrozoamin, czyli związków kancerogennych – tłumaczy nam ekspert. - Azotany mogą utleniać jony Fe2+ (żelaza) hemoglobiny do formy Fe 3+ nie wykazującej zdolności odwracalnego wiązania tlenu i powodować tym samym methemoglobinemię niebezpieczną zwłaszcza u niemowląt – dodaje.

Jakiś czas temu światowymi mediami wstrząsnęła informacja o tym, że wędliny dostępne w sklepach mogą być rakotwócze. Czy mamy więc powody do obaw? Nasz ekspert nie ma wątpliwości.

- Spożywanie dużej ilości wędlin zawierających substancje dodatkowe, do których zaliczamy m.in. azotany i azotyny, może być rakotwórcze – mówi. - Ustalona przez Światową Organizację Zdrowia maksymalna dawka azotynów, jaką człowiek może codziennie bezpiecznie spożyć (tzw. ADI), wynosi 0,1 mg/kg masy ciała. Biorąc pod uwagę azotany, wartość ta jest minimalnie większa i wynosi 5 mg/kg masy ciała na dzień – dodaje.

Ponadto Głaz podkreśla, jak groźne są te substancje dla ludzi. Np. wchłonięcie 1 g azotynu potasu przyczynia się do zatrucia organizmu. Z kolei 4 g to dawka, która jest śmiertelna dla dorosłego człowieka.

Jednak na azotanach lista groźnych dla naszego zdrowia substancji nie kończy się. Technolog żywności wymienia także wśród nich fosforany, które przyspieszają starzenie się organizmu. Zwiększają także ryzyko zachorowania na choroby sercowo-naczyniowe.

Czerwone mięso szkodzi zdrowiu
Czerwone mięso szkodzi zdrowiu [7 zdjęć]

W zeszłym roku Światowa Organizacja Zdrowia wpisała czerwone mięso na listę produktów kancerogennych....

zobacz galerię

Zaszkodzić może nam także glutaminian sodu, którego nadmiar w diecie wywołuje zawroty głowy i potliwość.

Z kolei dosyć znane wśród konsumentów benzoesany, jak wskazuje nasz ekspert, mogą wywołać reakcje alergiczne, a nawet wstrząs anafilaktyczny. Ponadto wykazują działanie teratogenne, czyli przyczyniające się do wad rozwojowych płodu.

W wędlinach znaleźć możemy również chlorek sodu (NaCl). Spożywany w nadmiarze spowoduje zaburzenie równowagi sodowo-potasowej w organizmie. Jakie to może mieć dla nas konsekwencje? Takie działanie zwiększa ryzyko zachorowań na choroby układu krążenia np. nadciśnienie tętnicze.

Co nam szkodzi w wędlinach?
Co nam szkodzi w wędlinach? (123RF)

3. Odpowiedzialne zakupy

Warto w końcu sobie uświadomić, jak istotną kwestią jest czytanie i analizowanie etykiet. Nie chcemy was straszyć, ale ostrzec. Mając świadomość zagrożeń, które mogą kryć się w mięsnych produktach łatwiej dokonamy odpowiedniego, dobrego dla naszego zdrowia wyboru. Jak podkreśla nasz ekspert, podczas zakupów przede wszystkim powinniśmy zwrócić uwagę na skład chemiczny produktów, które mamy zamiar kupić.

- Wędliny dobrej jakości charakteryzują się wysoką zawartością surowca mięsnego - powyżej 90 proc. - mówi technolog żywności. - Ponadto, surowiec mięsny niepeklowany zawiera stosunkowo nieznaczną ilość azotanów i azotynów, wynoszącą zazwyczaj ok. 2,5 mg/kg. W sytuacji tak niskich zawartości praktycznie rzeczą niemożliwą jest przekroczenie dopuszczalnej ilości tych związków w produktach finalnych, które w nadmiarze są kancerogenne – tłumaczy. W innym przypadku produkt lepiej odłożyć na półkę.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

Polecane dla Ciebie

Pomocni lekarze

Szukaj innego lekarza

Komentarze

Wysyłając opinię akceptujesz regulamin zamieszczania opinii w serwisie. Grupa Wirtualna Polska S.A. z siedzibą w Warszawie jest administratorem twoich danych osobowych dla celów związanych z korzystaniem z serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania.
    Ważne tematy