Trwa ładowanie...

Kobieta zakażona dwoma wariantami koronawirusa jednocześnie. Jak to możliwe?

Zaskakujące wyniki testu w Austrii. U pacjentki wykryto jednoczesne zakażenie dwoma wariantami koronawirusa. To pierwszy taki przypadek w Europie. - Zazwyczaj w ten właśnie sposób powstają niebezpieczne szczepy wirusów - komentuje dr Łukasz Rąbalski.

Zobacz film: "Reinfekcje u ozdrowieńców. Coraz więcej przypadków. Komentuje prof. Agnieszka Szuster-Ciesielska"

spis treści

1. Podwójne i potrójne mutacje koronawirusa

80-latka została przyjęta do szpitala w rejonie Tyrolu po tym, jak uzyskała pozytywny wynik testu w kierunku SARS-CoV-2. Ku zdziwieniu wszystkich, szczegółowe badanie wykazało, że kobieta jest jednocześnie zakażona brytyjskim oraz południowoafrykańskim wariantem koronawirusa.

Podwójne i potrójne mutacje koronawirusa
Podwójne i potrójne mutacje koronawirusa (Getty Images)

Jak podkreślają lekarze, pacjentka czuje się dobrze, jak na te okoliczności. Wcześniej przypadki podwójnych zakażeń koronawirusem były odnotowywane w Brazylii oraz w Indiach. W Europie jest to pierwszy taki przypadek. Ostatnio jednak na berlińskim lotnisku odkryto kolejną mutację koronawirusa. Mieszkaniec Saksonii był zakażony szczepem, który zawierał w sobie właściwości trzech, już dotąd znanych wariantów: brytyjskiego, południowoafrykańskiego i brazylijskiego, który otrzymał już nazwę E484K.

Czy to oznacza, że czeka nas pojawienie się super szczepów koronawirusa, które będą jeszcze bardziej zjadliwe i zabójcze?

2. Naukowcy boją się rearanżacji wirusów

Możliwość koinfekcji kilkoma szczepami koronawirusa budzi duże zaniepokojenie wirusologów, ponieważ istnieją obawy, że może dojść do zjawiska rearanżacji materiału genetycznego wirusa.

- Zazwyczaj w ten właśnie sposób powstają niebezpieczne szczepy wirusów. Dzieje się tak, kiedy jeden organizm (zazwyczaj zwierzęcia) zostaje zakażony dwoma albo trzema mutacjami jednocześnie. Wówczas powstaje nowy wariant wirusa, który jest zbudowany po części z wirusów macierzystych. Taka mutacja może być znacznie bardziej zjadliwa - mówi dr Łukasz Rąbalski, wirusolog z Zakładu Szczepionek Rekombinowanych Międzyuczelnianego Wydziału Biotechnologii Uniwersytetu Gdańskiego i Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego.

Rearanżacja doprowadziła w 1918 r. do wybuchu epidemii grypy hiszpanki. Z jej powodu śmierć poniosło nawet 100 mln ludzi.

Dr Rąbalski oraz dr hab. Tomasz Dzieciątkowski, wirusolog z Katedry i Zakładu Mikrobiologii Lekarskiej Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego jednak uspokajają - wzajemna rearanżacja w przypadku koronawirusa SARS-CoV-2 jest praktycznie niemożliwa.

- Ryzyko koinfekcji różnymi szczepami wirusa zawsze istnieje, ale w odróżnieniu od wirusów grypy, koronawirusy nie mają zdolności do wzajemnej rekombinacji, ponieważ nie mają genomu segmentowanego. Oznacza to, że nie mogą się wymieniać pomiędzy sobą materiałem genetycznym. Owszem, w organizmie człowieka może dojść i dochodzi do spontanicznej mutacji koronawirusa, ale dzieje się tak, ponieważ wirusy mają tendencję do tego typu zjawisk, a nie ponieważ łączą się razem w "superzabójcze szczepy" - uważa dr Dzieciątkowski.

3. Podwójne zakażenie będzie cięższe?

Podwójne zakażenie nie oznacza również cięższego przebiegu choroby. Z opisanych dotychczas przypadków wynika, że pacjenci zakażeni dwoma szczepami jednocześnie nie rozwijali cięższej formy choroby.

Prof. Robert Flisiak, kierownik Kliniki Chorób Zakaźnych i Hepatologii Uniwersytetu Medycznego w Białymstoku oraz prezes Polskiego Towarzystwa Epidemiologów i Lekarzy Chorób Zakaźnych, zwraca również uwagę na to, że w medycynie są znane przypadki, kiedy jedna infekcja powodowała osłabienie drugiej.

- Dzieje się tak, ponieważ wirusy konkurują ze sobą o gospodarza, więc - mówiąc w dużym uproszczeniu - mogą nawzajem sobie przeszkadzać - podsumowuje prof. Flisiak.

4. Mutacja mutacji nie jest straszniejsza?

Inaczej sytuacja przedstawia się w przypadku mutacji E484K. Wariant ten charakteryzuje się mutacją białka kolca, która chroni wirusa przed układem odpornościowym organizmu. Zawiera również mutacje Q677H i F888L, jednak ich wpływ na działanie koronawirusa nie jest jeszcze dobrze zbadany.

Wcześniej tę mutację (B.1.525) stwierdzono w wielu innych krajach m.in.: Danii, Włoszech, Nigerii, Norwegii, Kanadzie, Wielkiej Brytanii i USA.

- Tak naprawdę spora część z tych mutacji się zazębia i część mutacji brytyjskich już występowała w wariancie południowoafrykańskim. Wariant kalifornijski, o którym się nie mówi za bardzo w Polsce, tych mutacji miał więcej, to dowód na to, że mutacje mogą się nakładać na siebie - mówi dr Tomasz Dzieciątkowski.

Jak zaznacza dr Tomasz Dzieciątkowski, mutacje są naturalnym zjawiskiem dla wirusów i nie należy wpadać w panikę, słysząc o kolejnych wariantach. Tylko niektóre będą dawały większą zakaźność, czy większą śmiertelność. Jednak jest to bardzo rzadkie zjawisko.

- Wirusowi nie zależy na większej śmiertelności. Jemu zależy na tym, żeby jak najszybciej rozprzestrzeniać się w środowisku. W związku z tym, jeśli wirus będzie zabijał zbyt szybko swojego gospodarza, to nie zakazi innych osób - zauważa dr Dzieciątkowski. - Z drugiej strony również będą się pojawiały takie mutacje, które będą powodowały, że wirus stanie się "replikacyjnie defektywny", czyli nie jest w stanie namnażać się w organizmie - podsumowuje ekspert.

Zobacz również: Brak odporności po szczepionce na COVID-19. Kim są no-responders i dlaczego nie działają na nich szczepionki?

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

Rekomendowane przez naszych ekspertów

Polecane dla Ciebie

Pomocni lekarze

Szukaj innego lekarza

Komentarze

Wysyłając opinię akceptujesz regulamin zamieszczania opinii w serwisie. Grupa Wirtualna Polska Media SA z siedzibą w Warszawie jest administratorem twoich danych osobowych dla celów związanych z korzystaniem z serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania.