Trwa ładowanie...

Koronawirus. Mieczysław Opałka - polski pacjent "zero" o życiu, które zabrał mu koronawirus

- Rok temu nie byłem żadnym pacjentem zero, 25-27 lutego bawiłem się na karnawale w Niemczech u córek. Byłem człowiekiem anonimowym i zdrowym. Nie miałem COVIDu, ani tych wszystkich dalszych następstw choroby. Świat był wolny, nikt nie nosił maseczek. Dzisiaj po roku wszystko jest inne. Dużo bym dał, żeby wrócić do tamtego okresu, nie przeżyć tego wszystkiego - mówi w szczerej rozmowie z WP abcZdrowie Mieczysław Opałka, który był uznany za pierwszego pacjenta zakażonego koronawirusem w Polsce.

Zobacz film: "Mieczysław Opałka, polski "pacjent zero" gościem WP"

spis treści

1. "Prosiłem brata, żeby mnie pochował, a jesienią okazało się, że to ja pochowałem brata"

Mieczysław Opałka to pierwszy Polak, u którego w marcu ubiegłego roku zdiagnozowano zakażenie koronawirusem.

- Gorączka 39,3 st. Celsjusza, kaszel, duszność, ból głowy, potem brak smaku, węchu, brak chęci jedzenia, picia, bo jak nic się czuje, to jak można coś jeść, człowiek marzy tylko o spokoju - wspomina Mieczysław Opałka. Mężczyzna spędził w szpitalu 19 dni. Tych przeżyć nie da się wymazać z pamięci. Dziś przyznaje, że wtedy był pewny, że już z tego nie wyjdzie.

- Naprawdę bałem się, że umrę. Szykowałem już sobie stypę. Prosiłem brata, żeby mnie pochował, żeby pogrzeb był radosny, a jesienią okazało się, że to ja pochowałem brata. Sytuacja się zmieniła totalnie - mówi polski "pacjent zero".

Po wyjściu ze szpitala nie było łatwo. 66-letni mężczyzna stał się osobą publiczną. Był pierwszym zakażonym koronawirusem i pierwszym ozdrowieńcem w Polsce. To ściągnęło na niego uwagę mediów, ale też falę hejtu. Z dnia na dzień niewielka Cybinka, w której mieszka, zyskała ogólnopolski rozgłos. Nie dało się tego zatrzymać. Były chwile, kiedy pan Mieczysław myślał nawet o przeprowadzce. Na szczęście siły dodawali mu przyjaciele i rodzina.

- Wtedy hejtowano mnie, mówiono, że zaraziłem Polskę. Nie dało się ukryć, zakopać. Mówiono, że chce zdobyć sławę, a ja chciałbym, żeby ktoś stanął na moim miejscu, ja bym się chętnie zamienił. Najważniejsze, że miałem osoby bliskie i ich wsparcie. Łamali pewne bariery, mimo obaw o własne zdrowie przywozili mi jedzenie, bo przecież wszyscy panicznie się bali tej choroby. Pamiętam, że dostałem wtedy od przyjaciół miksturę na długowieczność ojca Klimuszki, jak przeczytałem, że na długowieczność, to mi to jakoś dodało nadziei. Do dziś to piję - opowiada pan Mieczysław.

- Gdy po dwóch tygodniach wrócił mi smak, to poczułem wtedy, że mi życie wraca. Pamiętam, że pierwsze, na co miałem ochotę to kwaśne mleko do ziemniaków i moi koledzy je zdobyli. Jeden z nich mówił: "Mietek ostatnie ze sklepu dla ciebie kupiłem".

Polski "pacjent zero": Wtedy mnie hejtowano: czemu zaraziłem Polskę?
Polski "pacjent zero": Wtedy mnie hejtowano: czemu zaraziłem Polskę? (WP)

2. Od roku jest znany, jako ten, od którego wszystko się zaczęło. Trudny powrót do życia po COVIDzie

Od zakażenia koronawirusem minął dokładnie rok. Mieczysław Opałka dziś chce opowiedzieć o swojej chorobie, żeby dodać innym otuchy. Mimo wieku i chorób współistniejących - wyzdrowiał.

- Chciałbym żeby ludzie mnie usłyszeli, żeby wiedzieli, że nadal żyję, że otworzyłem listę ozdrowieńców. Żeby mieli nadzieję.

Wiele by oddał, żeby cofnąć czas. - Jeszcze rok temu myślałem inaczej, nie byłem żadnym "pacjentem zero", 25-27 lutego bawiłem się na karnawale w Niemczech u córek. Byłem człowiekem anonimowym i zdrowym. Nie miałem COVIDu ani tych wszystkich dalszych następstw choroby. Świat był wolny, nikt nie nosił maseczek. Dzisiaj po roku wszystko jest inne. Dużo bym dał, żeby wrócić do tamtego okresu, być osobą anonimową, zdrową, nie przeżyć tego wszystkiego - podkreśla pan Mieczysław.

Skutki choroby odczuwa do dziś. Jak duże spustoszenie poczynił w jego organizmie COVID ciężko ocenić. Nie miał kompleksowych badań.

- Mam swój wiek i różne dolegliwości, które zaostrzyły się po COVID. Na ile to jest spowodowane przez koronawirusa, na ile to zmiany związane z wiekiem - trudno powiedzieć. Nikt się mną nie interesował poza mediami. Nikt nie robił mi badań, żeby zobaczyć np. jak długo mam przeciwciała po chorobie - wspomina.

- Mam problemy ze skupieniem, z pamięcią, u mnie wiele rzeczy można już zgonić na wiek, ale jeżeli coś przed chorobą robiłem, a teraz dużo trudniej mi to idzie, więcej muszę zapisywać, trochę gorzej widzę, trochę gorzej słyszę, to zastanawiam się, z jakiego powodu to się dzieje. Widzę negatywne zmiany, ale najważniejsze, że żyję - podkreśla pierwszy polski ozdrowieniec.

Rok walki z pandemią w Polsce
Rok walki z pandemią w Polsce (Getty Images)

3. "Każdy przeszedł tę chorobę na swój sposób, ale u każdego jest jakaś trauma"

Miesiąc temu pan Mieczysław trafił do ośrodka w Głuchołazach, który zajmuje się rehabilitacją ozdrowieńców. Spędził tam 21 dni. Uderzyło go to, jak dużo młodszych od niego osób wymaga specjalistycznej pomocy po przejściu koronawirusa.

- Mają podobne problemy ze zdrowiem, które ja przechodziłem parę miesięcy wcześniej i które dotykają mnie do dziś. Pewne rzeczy dopiero wychodzą. Spotkałem tam ludzi, którzy przechodzili COVID bardzo ciężko. Te osoby mają duży uszczerbek i fizyczny, i psychiczny, spowolnione ruchy, niektórzy mają w zasadzie płuca do wymiany. Każdy przeszedł tę chorobę na swój sposób, ale u każdego jest jakaś trauma - mówi pan Mieczysław.

Obiekt w Głuchołazach jest też żywym symbolem tego, jak pandemia zmieniła wszystko. To nie jest sanatorium, które pan Mieczysław pamięta z czasów przed COVIDem.

- Ten obiekt jest zupełnie zamknięty, nie można było wyjść nawet poza mury. Jedzenie było dostarczanie tylko do pokojów. Wychodziło się na zabiegi i trzy razy dziennie były grupowe wyjścia na spacery. To wszystko jest teraz inne, to nie są takie sanatoria, jak się pamięta z dawnych czasów - wspomina ozdrowieniec.

Mężczyzna przyznaje, że ma obawy przed kolejnym zakażeniem i przeraża go postawa osób, dla których problemem jest zwykłe noszenie maseczek.

- Czy boję się kolejnego zarażenia? Choroby boi się każdy, nie jestem kuloodporny. Wirusy były, są i będą, musimy nauczyć się z nimi żyć. Akurat w rocznicę tego, jak byłem w Niemczech, osoba z mojego niedalekiego otoczenia zachorowała, teraz jest na kwarantannie, więc mimo że staram się uważać, to mam świadomość, że mogę znowu zachorować - przyznaje Mieczysław Opałka.

- Przed chwilą widziałem na dworcu taką scenę: młody człowiek siedział na ławce bez maseczki, policjanci zwrócili mu uwagę, a on na to, że nie musi, że nie będzie nosił, że to jest jak grypa. Ja na to powiedziałem: Człowieku dożyjesz moich lat, przeżyjesz jeszcze ze sto gryp i zobaczymy. Łatwo się mówi, jak się ma 17 czy 20 lat. Jak byłem młody, to też mi się wydawało, że jestem nietykalny, że nigdy nie umrę - podsumowuje polski "pacjent zero".

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

Rekomendowane przez naszych ekspertów

Polecane dla Ciebie

Pomocni lekarze

Szukaj innego lekarza