Trwa ładowanie...

Koronawirus. Naukowcy: Wysokie osoby są dwukrotnie bardziej narażone na COVID-19

Osoby, których wzrost przekracza 182 cm, mają dwukrotnie większe prawdopodobieństwo zakażenia się koronawirusem. Do takich wniosków doszli naukowcy z Uniwersytetu w Manchesterze. Co łączy wzrost w COVID-19?

Zobacz film: "Prof. Simon o skutkach spotkań wyborców na wiecach Dudy i Trzaskowskiego"

1. Koronawirus. Osoby wysokie są w grupie ryzyka

Badanie przeprowadził międzynarodowy zespół naukowców z Wielkiej Brytanii, Norwegii oraz Stanów Zjednoczonych. Wzięło w nim udział ponad 2 tys. osób z wysp Brytyjskich oraz USA.

Wysokie osoby są bardziej narażone na zakażenie koronawirusem
Wysokie osoby są bardziej narażone na zakażenie koronawirusem (Getty Images)

Po przeanalizowaniu wszystkich danych naukowcy doszli do zaskakującej konkluzji: wysokie osoby są zdecydowanie bardziej narażone na zakażenie się koronawirusem niż niskie. Przy wzroście 182 cm i więcej szanse na zakażenie się podwajają.

Naukowcy są przekonani, że transmisja aerozolu jest bardzo prawdopodobna u wysokich ludzi, dlatego są oni w grupie podwyższonego ryzyka. Badacze też podkreślają, że cząstki koronawirusa rozprzestrzeniają się w powietrzu z większą szybkością, niż początkowo sądzono. Aerozole są mniejsze niż kropelki i mogą gromadzić się w słabo wentylowanych pomieszczeniach oraz być przenoszone przez prądy powietrza. Mogą też podróżować dalej niż krople.

2. Maseczki chronią najbardziej

"Wyniki tego badania, pokazującego związek między wysokim wzrostem a ryzykiem zakażenia, sugerują, że kropelki nie są jest jedynym mechanizmem przenoszenia patogenów - opowiada jeden z autorów badania prof. Evan Kontopantelis z Uniwersytetu w Manchesterze. - Sugerują to też inne badania, ale nasza metoda badawcza była nowatorska" - dodaje.

Prof. Kontopantelis podkreśla, że badania te również potwierdzają skuteczność noszenia maseczek. "Utrzymywanie dystansu społecznego nadal jest bardzo ważne, ponieważ nadal prawdopodobne jest zakażenie drogą kropelkową, ale badania sugerują, że noszenie maski może być tak samo, jeśli nie bardziej skuteczne w profilaktyce" - wyjaśnia.

Według prof. Kontopantelisa należy dokładniej zbadać kwestię oczyszczania powietrza w pomieszczeniach. Już wcześniej w niektórych brytyjskich miastach zabroniono używania tanich instalacji klimatyzujących, które mogą przyczyniać się do roznoszenia aerozoli z cząstkami koronawirusa.

3. Koronawirus a klimatyzacja

Jako pierwsi związek pomiędzy zakażeniami a klimatyzacją zauważyli chińscy naukowcy. Przeanalizowali oni 10 przypadków zakażenia koronawirusem w trzech rodzinach, ponieważ wszystkie w tym samym czasie jadły obiad w restauracji w Guangzhou. Lokal nie miał okien, ale działała klimatyzacja, która jak podejrzewają naukowcy, ułatwiła transmisję kropelek i spowodowała zarażenie innych gości.

Późniejsze badania naukowców z University of Oregon i University of California potwierdziły, że klimatyzacja może nie tylko zwiększyć siłę przenoszenia wirusa, ale również "wysłać" w powietrze zarazki znajdujące się na powierzchniach.

Dr inż. Andrzej Bugaj z Katedry Klimatyzacji, Ogrzewnictwa, Gazownictwa i Ochrony Powietrza na Politechnice Wrocławskiej podkreśla, że dyskusja na temat udziału instalacji klimatyzujących w rozprzestrzenianiu zarazków nie jest nowa. Już wcześniej przypuszczano, że takie klimatyzatory mogą ułatwiać transmisję wirusów grypy.

Według eksperta największy problem polega na tym, że w większości przypadków w Polsce są instalowane najtańsze klimatyzatory, których zadaniem nie jest podnoszenie jakości powietrza w pomieszczeniach, tylko jego chłodzenie.

- Prawdziwa instalacja klimatyzująca powinna pobierać czyste powietrze z zewnątrz, przypuszczać je przez filtry, w lecie ochłodzić, a w zimie ogrzewać, a następnie wpuścić do pomieszczenia i ostatecznie usunąć "zużyte" powietrze na zewnątrz. W ten sposób jednocześnie schładzamy pomieszczenie i oczyszczamy powietrze. Natomiast w Polsce masowo używane są "bieda-instalacje", które nie pobierają czystego powietrza z zewnątrz, tylko w kółko cyrkulują tym, które jest wewnątrz - tłumaczy Andrzej Bugaj. – Szczególnie jest to widoczne teraz w sklepach, oddziałach banków czy aptekach, gdzie zazwyczaj pozamykane są okna i drzwi, ale włączony najtańszy klimatyzator, który tylko obraca powietrzem - podkreśla.

Jak twierdzi Andrzej Bugaj, recyrkulowane powietrze nie spełnia norm czystości i tym samym efekt zachowania dystansu społecznego jest niemal zupełnie niwelowany. Dlatego przykładowo w Wielkiej Brytanii w części miast zabroniono włączania klimatyzatorów, które nie czerpią powietrza z zewnątrz.

Zobacz także: Koronawirus. Naukowcy: Klimatyzatory to tykająca bomba. Obracają powietrze, a razem z nim cząstki wirusa

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

Polecane dla Ciebie

Pomocni lekarze

Szukaj innego lekarza

Komentarze

Wysyłając opinię akceptujesz regulamin zamieszczania opinii w serwisie. Grupa Wirtualna Polska Media SA z siedzibą w Warszawie jest administratorem twoich danych osobowych dla celów związanych z korzystaniem z serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania.