Trwa ładowanie...

Koronawirus w Polsce. Liczba zachorowań stabilizuje się. Dr Grzesiowski tłumaczy, z czym mamy największy problem

Liczba potwierdzonych przypadków zakażenia koronawirusem z dnia na dzień delikatnie maleje. To napawa optymizmem, ale specjaliści zauważają inne, równie ważne problemy. Przyrost zachorowań to tylko jeden z nich. Pojawiają się nowe objawy zakażenia SARS-CoV-2.

Zobacz film: "#dziejesienazywo: Czy warto wykonywać badania profilaktyczne?"

1. Dr Paweł Grzesiowski: krzywa zachorowań się stabilizuje, ale mamy inny problem

W czwartek 12 listopada Ministerstwo Zdrowia opublikowało nowy raport dotyczący sytuacji epidemicznej w Polsce. Wynika z niego, że w ciągu ostatniej doby zakażenie koronawirusem SARS-CoV-2 potwierdzono u ponad 22 683 osób.

Liczba zachorowań spada z dnia na dzień. Minister zdrowia Adam Niedzielski z entuzjazmem podchodzi do tych informacji. Czy to oznacza, że możemy się już cieszyć i mówić o trendzie spadkowym?

- Nie znam przyczyn entuzjazmu pana ministra, ale według moich wyliczeń, mamy w Polsce trend stabilizacji zachorowań na koronawirusa. Utrzymuje się od 9 dni i nie jest zależny od liczby wykonywanych testów. Nie widzielibyśmy jednak takich efektów, gdybyśmy nie wprowadzili działań ograniczających mobilność i kontakty międzyludzkie, które hamują transmisję wirusa. Mówię tutaj przede wszystkim o objęciu całego kraju czerwoną strefą i zamknięciu szkół, które są wylęgarnią wirusa - mówi dr Paweł Grzesiowski, wirusolog i immunolog.

Przy tej stabilizującej się liczbie zakażeń ekspert nie widzi na razie potrzeby wprowadzania lockdownu dla całego kraju.

Dr Grzesiowski zwraca jednak uwagę na inny problem. Twierdzi, że liczba potwierdzonych przypadków zachorowania na COVID-19 jest sprawą drugorzędną. Największy problem leży gdzie indziej.

- Niepokoją nas jednak liczby dotyczące hospitalizowanych pacjentów. Codziennie do szpitali trafia kolejne 300-500 osób. A my nie mamy rezerw. Ani łóżek, ani respiratorów, ani personelu. Dlatego takie osoby trafiają teraz do zwykłych placówek (nie zakaźnych) i tam napotykają na barierę, bo nie ma dokąd ich odesłać, tam też brakuje sprzętu, ludzi i miejsca - zauważa ekspert.

2. Mamy nawet 125 tys. zachorowań dziennie?

Prof. Andrzej Horban, główny doradca premiera ds. COVID-19, twierdzi jednak, że podawana do publicznej wiadomości liczba przypadków koronawirusa odbiega od prawdziwej. Jego zdaniem dziennie w Polsce na COVID-19 zapada nawet 125 tys. osób. Dane mają wynikać z luk w systemie.

- Wszyscy wiemy, że liczba zachorowań na podstawie wykonywanych testów jest niedoszacowana nawet 5-krotnie, ponieważ znaczna część osób nie zgłasza się do lekarza, bo nie ma silnych objawów, część nie ma zlecanych testów, bo nie dostaje się do lekarza, a jeszcze inna część ukrywa wyniki testów i system ich nie widzi. To zmienia statystyki szczegółowe, ale nie wpływa na trend. Te dane będą ważne gdy zaczniemy analizować czy Polacy nabrali odporności na skalę populacji - komentuje dr Grzesiowski.

3. Nowy objaw zakażenia koronawirusem

Tymczasem naukowcy z Hiszpanii poinformowali o wynikach swoich badań nad objawami koronawirusa. W czasie obserwacji zakażonych koronawirusem naukowcy stwierdzili szereg różnych objawów chorobowych. Najczęściej były to symptomy typowe: gorączka, kaszel, zadyszka, zatkany nos, zmęczenie.

Do nich doszły także objawy neurologiczne: ból głowy, bóle mięśni, utrata węchu i/lub smaku, problemy ze koncentracją uwagi. I to właśnie na symptomach neurologicznych u osób zakażonych koronawirusem SARS-CoV-2 skupili się naukowcy z Universitat Oberta de Catalunya w Barcelonie.

Podali oni, że u dużej liczby chorych występują problemy z myśleniem oraz zaburzenia świadomości i majaczenie.

Badacze z Barcelony podkreślają, że zaburzenia świadomości obserwowano już wśród chorych w Wuhan w Chinach na wiosnę 2020 r. Stwierdzono je u 36 proc. tamtejszych pacjentów. Również badacze z Wielkiej Brytanii informowali o tym, że wśród chorych na COVID-19 wystąpiły tego typu zaburzenia. Co więcej, u pacjentów z chorobami psychicznymi notowano nawroty psychozy.

Badacze z Hiszpanii są zdania, że majaczenie w przebiegu SARS-CoV-2 występuje jeszcze przed pojawieniem się objawów ze strony układu oddechowego. Pojawia się łącznie z gorączką i stanowi tzw. wczesny objaw. Zwłaszcza u osób starszych.

- Koronawirus SARS-CoV-2 może atakować układ nerwowy i to nie jest nowość. Objawem tego mogą być zaburzenia węchu, smaku, ale także zaburzenia świadomości czy nawet udar. Wynika to z faktu, że patogen atakuje naczynia krwionośne w mózgu, wywołując ich stan zapalny i mikrozakrzepy, a to ma swoje powikłania. Większe ryzyko może wystąpić u osób starszych, ponieważ u nich owe naczynia mogą być już zniszczone wiekiem - podkreśla dr Grzesiowski.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

Rekomendowane przez naszych ekspertów

Polecane dla Ciebie

Pomocni lekarze

Szukaj innego lekarza

Komentarze

Wysyłając opinię akceptujesz regulamin zamieszczania opinii w serwisie. Grupa Wirtualna Polska Media SA z siedzibą w Warszawie jest administratorem twoich danych osobowych dla celów związanych z korzystaniem z serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania.