Trwa ładowanie...

Koronawirus w Polsce. Największy wzrost zakażeń od miesiąca. Prof. Gut i Boroń-Kaczmarska komentują

- Obecność wariantu brytyjskiego w Polsce jest faktem. Proszę wziąć pod uwagę, ile osób przyjechało do kraju na święta z Anglii. A ta mutacja jest na Wyspach już od września. Proponowałbym zainteresować się szerzej także wariantem południowoafrykańskim, dwoma wariantami kalifornijskimi oraz nigeryjskim. One dotrą do nas wcześniej czy późnej - mówi w rozmowie z WP abcZdrowie prof. Włodzimierz Gut, wirusolog z Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego - Państwowego Zakładu Higieny.

Zobacz film: "Prof. Flisiak: szczepienie jest przyspieszeniem nabycia odporności"

spis treści

1. Koronawirus w Polsce. Raport Ministerstwa Zdrowia

W środę 17 lutego resort zdrowia opublikował nowy raport, z którego wynika, że w ciągu ostatniej doby 8694 osób otrzymało pozytywny wynik testów laboratoryjnych w kierunku SARS-CoV-2. Najwięcej przypadków zakażenia odnotowano w województwach: mazowieckim (1400), śląskim (872) i warmińsko-mazurskim (795).

Z powodu COVID-19 zmarło 45 osób, natomiast z powodu współistnienia COVID-19 z innymi schorzeniami zmarły 234 osoby.

2. W środę 3,5 tys. więcej zakażonych koronawirusem niż we wtorek

W dzisiejszym raporcie Ministerstwa Zdrowia najbardziej niepokoi gwałtowny wzrost zakażeń SARS-CoV-2 w kraju. We wtorek osób z pozytywnym testem na koronawirusa było 5 178, dziś jest ich aż 8 694. Ostatnio tyle zakażeń odnotowano 14 stycznia. Z czego wynika tak duża liczba zachorowań?

- Sprawa jest niezwykle prosta, mamy działające galerie i to jest efekt ich otwarcia. Trzeba zrozumieć, że jeżeli otwarto galerię, to my nie musimy być w niej pierwsi. Można pójść za tydzień, wtedy kiedy będzie wiadomo, że jest tam względny spokój i bezpieczeństwo. Ale jeśli niektórzy pragną być pierwsi, to muszą się liczyć, że wraz z nim pójdzie tam liczne grono. Tym samym zwiększają sobie ryzyko zakażenia. Ale to jest sprawa rozsądku. Żadne miejsce jako miejsce nie przenosi zakażeń, zakażenia przenoszą ludzie. Jeżeli dokonamy wyboru i znajdziemy się w grupie ludzi nieodpowiedzialnych, to podejmujemy ryzyko i przyczyniamy się do zwiększenia zachorowań. A jeszcze Zakopane się nie odezwało - wyjaśnia prof. Gut.

Zdaniem wirusologa nie bez znaczenia jest także obecność brytyjskiej mutacji koronawirusa w Polsce.

- Obecność wariantu brytyjskiego w Polsce jest faktem. Proszę wziąć pod uwagę, ile osób przyjechało do kraju na święta z Anglii. A ta mutacja jest na Wyspach już od września. Proponowałbym zainteresować się szerzej także wariantem południowoafrykańskim, dwoma wariantami kalifornijskimi oraz nigeryjskim. One dotrą do nas wcześniej czy późnej. Mutacja z RPA pojawiła się już w Niemczech, więc to tylko kwestia czasu, kiedy pojawi się u nas - ostrzega ekspert.

Największy od miesiąca wzrost zakażeń SARS-CoV-2
Największy od miesiąca wzrost zakażeń SARS-CoV-2 (Getty Images)

- Wszystko zależy od ruchliwości ludzi i ich kontaktów. Tego wirusa przenoszą ludzie. Jeśli ktoś miał kontakt z określonym typem wirusa i przeniósł się na inne terytorium, to przyniósł ze sobą także określony typ wirusa. Jeżeli będziemy skutecznie działać, czyli wychwytać osoby zakażone i odsyłać je na kwarantannę, a one będą właściwie leczone, to nie będą dalej transmitować tego wirusa. Ale pojawi się następny wariant - alarmuje profesor.

3. Prof. Boroń-Kaczmarska: Nie ma jednej przyczyny wzrostu zachorowań

Także profesor Anna Boroń-Kaczmarska, specjalistka chorób zakaźnych, w rozmowie z WP abcZdrowie podkreśla, że brytyjska mutacja koronawirusa jest niepokojąca pod tym względem, że szybkie testy, które są wykorzystywane także w Polsce (choć, jak podkreśla profesor, nie wiemy, w jakiej liczbie) mogą nie wykrywać wariantu z Anglii. To sprawia, że możemy nie znać rzeczywistej liczby zakażeń tą mutacją.

- Do rozstrzygnięcia pozostaje zakażenie wariantem wirusa z Wielkiej Brytanii, który bardzo szybko się szerzy między ludźmi. Bierzemy pod uwagę rozprzestrzenianie się go w Polsce, ale wciąż potrzeba nam większych badań w tym kierunku. Póki co, oficjalnie mówi się o incydentalnych zakażeniach tym wariantem. Ale my nigdy nie wiemy, kiedy mamy kontakt z osobą zakażoną. Z tego co czytam w raportach ECDC (European Centre for Disease Prevention and Control - przyp.red.), pojawiły się ostrzeżenia, że testy genetyczne mają skromniejsze możliwości badawcze. One są szybsze i tańsze, ale nie wykrywają wariantu angielskiego. Ale chcę wierzyć, że jeżeli się je stosuje, to są co najmniej 4 punktowe, a nie 2 punktowe, które nie są w stanie wykryć wariantu brytyjskiego. Niestety nie mamy pełnego dostępu do danych, które są bardziej epidemiologiczne i pozwalają cokolwiek prognozować bez sensacji - wyjaśnia lekarka.

- To, co musimy wziąć pod uwagę, to także liczba osób, które nie wykonują testów i nie zgłaszają się do lekarzy. To też może się przyczyniać do rozprzestrzeniania mutacji brytyjskiej - zauważa specjalistka chorób zakaźnych.

Prof. Boroń-Kaczmarska za główną przyczynę tak dużego wzrostu zakażeń nie uważa jednak brytyjskiej mutacji.

- Generalnie bardzo trudno jest wytłumaczyć ten wzrost zakażeń i wymienić tylko jedną przyczynę. Jesteśmy w okresie - co podkreślają moi koledzy - w którym dopiero mamy się zderzyć z kolejnym wzrostem zachorowań. Prognozy matematyczne pokazują, że trzeci pik zakażeń rozpocznie się gdzieś w okresie luty-marzec. Być może mamy po prostu sytuację naturalnie związaną z fluktuacją co do liczby zachorowań i tym przede wszystkim tłumaczyłabym ten dzisiejszy wzrost - kończy ekspertka.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

Zobacz także:

Polecane dla Ciebie

Pomocni lekarze

Szukaj innego lekarza

Komentarze

Wysyłając opinię akceptujesz regulamin zamieszczania opinii w serwisie. Grupa Wirtualna Polska Media SA z siedzibą w Warszawie jest administratorem twoich danych osobowych dla celów związanych z korzystaniem z serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania.