Trwa ładowanie...

Koronawirus w Polsce. Prof. Andrzej Matyja: To jest czas na wprowadzenie stanu wyjątkowego

- Musimy wyprzedzać pandemię, a my tymczasem gonimy wirusa. Wykonujemy mocno spóźnione ruchy. Teraz jest czas, żeby rozważyć wprowadzenie stanu wyjątkowego albo klęski żywiołowej. Jeżeli liczba zakażeń wzrośnie o kolejne 10-20 tys., nie będziemy w stanie pomagać wszystkim chorym na COVID-19 – wyjaśnia prof. Andrzej Matyja, prezes Naczelnej Rady Lekarskiej.

Zobacz film: "Tomasz Rożek krytykuje ogólnopolski lockdown"

spis treści

1. "Jeśli liczba zakażeń sięgnie 40-50 tys., system zdrowia tego nie wytrzyma"

W poniedziałek 29 marca resort zdrowia opublikował nowy raport, z którego wynika, że w ciągu ostatniej doby 16 965 osób otrzymało pozytywny wynik testów laboratoryjnych w kierunku SARS-CoV-2. Z powodu COVID-19 zmarło 48 osób.

w tym tygodniu maksymalna liczba przypadków na dobę może dojść nawet ponad 42 tys.
w tym tygodniu maksymalna liczba przypadków na dobę może dojść nawet ponad 42 tys. (Getty Images)

Jak szacuje Michał Rogalski, twórca bazy danych o koronawirusie w Polsce, w najbardziej prawdopodobnym scenariuszu w tym tygodniu średnia liczba wykrywanych przypadków wzrośnie do 31-32 tys., a maksymalna liczba zakażeń na dobę może dojść nawet do 42 tys. "W tym tempie to do szczytu epidemii mamy jeszcze 2-3 tygodnie" - pisze na swoim Twitterze Rogalski.

- Jeśli dzienna liczba zakażeń sięgnie 40-50 tys., polska ochrona zdrowia tego nie wytrzyma - mówi w rozmowie z abcZdrowie prof. Andrzej Matyja, prezes Naczelnej Rady Lekarskiej.

Z danych opublikowanych przez Mazowiecki Urząd Wojewódzki wynika, że zajętych jest 502 z 515 dostępnych respiratorów. Innymi słowy, wolnych pozostało tylko 13 respiratorów. W całym kraju pacjenci najpierw muszą czekać na przyjazd karetki, a następnie na przyjęcie do przepełnionych szpitali. Hospitalizacja jednej osoby potrafi ciągnąć się godzinami.

Prof. Matyja zwraca uwagę, że podobną sytuację już obserwowaliśmy jesienią ubiegłego roku. Podczas drugiej fali koronawirusa karetki godzinami stały przed szpitalami, czekając aż zwolni się miejsce na SOR-ze.

- O niewydolności systemu zdrowia w Polsce było wiadomo od dawna. Ten problem istnieje od wielu lat, pandemia tylko go uwidoczniła - kosmentuje prof. Matyja. - Jednak na jesieni startowaliśmy z zupełnie innego pułapu zakażeń, nikt się nie spodziewał, że liczby zakażeń mogą tak wzrosnąć. Teraz mamy zupełnie inną sytuację. Wiedzieliśmy, że nadejdzie trzecia fala zakażeń i może ona być gorsza, niż poprzednie. Należało się do tego przygotować - podkreśla profesor.

Jak wyjaśnia prof. Matyja, system ratownictwa medycznego podlega Ministerstwu Zdrowia i jest regulowany zupełnie inną ustawą niż pozostałe części ochrony zdrowia. Z kolei szpitale i zarządzanie liczbą wolnych łóżek jest w gestii wojewodów.

- Brakuje koordynacji między systemem ratownictwa a szpitalami. W wyniku tego karetki krążą po mieście, szukając wolnych miejsc albo stoją pod szpitalami, gdzie jak potem okazuje się nie ma wolnych łóżek - mówi prof. Matyja. - Musi zostać stworzony skuteczny system, który będzie informował ratowników, gdzie są wolne miejsca - podkreśla.

2. "Wszystkie obostrzenia, wprowadzane przez rząd mają charakter sitka"

Zdaniem prof. Matyi jeśli sytuacja epidemiologiczna w Polsce dalej będzie się pogarszać, system opieki zdrowotnej nie wytrzyma tego obciążenia.

- Nie martwi mnie brak karetek pogotowia, ponieważ jeśli ich zabraknie, zostanie uruchomiona pomoc wojskowa, która obecnie nie jest jeszcze w pełni wykorzystana. Mamy w Polsce 104 garnizony, z których każdy dysponuje w pełni wyposażonymi karetkami. Jak sądzę również mają personel do ich obsługi - wyjaśnia prof. Matyja. - Bardziej się obawiam o braki w personelu medycznym. Jeżeli liczba chorych wzrośnie o kolejne 10-20 tys., nie będziemy w stanie pomagać wszystkim potrzebującym - podkreśla ekspert.

Prognozy epidemiologów nie są pocieszające. Wiele wskazuje na to, że po Wielkanocy może nastąpić kolejny wzrost zakażeń.

- Problem jest taki, że wszystkie obostrzenia, wprowadzane przez rząd mają charakter sitka. Są to tylko prośby i zalecenia. Społeczeństwo jest zmęczone i część Polaków po prostu nie chce stosować się do tych restrykcji. Niestety, w ten sposób nie ograniczymy liczby zakażeń koronawirusem. Uważam, że teraz jest czas, aby rozważyć wprowadzenie stanu wyjątkowego albo klęski żywiołowej, które pozwolą prawnie uregulować sytuację. Oczywiście jest to olbrzymia decyzja polityczna, która będzie miała swoje konsekwencje. Niemniej jednak jest to konieczne. Musimy w tej chwili zrobić wszystko, żeby wzmocnić system ochrony zdrowia, aby mógł przyjąć tę ogromną liczbę chorych - podkreśla prof. Matyja.

3. "Już teraz powinniśmy myśleć czwartej fali zakażeń"

Zdaniem prof. Matyi, politycy powinni przestać wykorzystywać obecną sytuację do walki między sobą.

- W ten sposób przegrywamy wszyscy. Tymczasem politycy i urzędnicy tylko walczą ze sobą i przerzucają się odpowiedzialnością. Ostatnio ta wina zaczęła być zrzucana na personel medyczny. Kiedy to słyszę, aż trudno mi uwierzyć. Takie oskarżenia są po prostu nieprzyzwoite. Lekarze i pielęgniarki od roku pracują w bardzo stresujących warunkach. Są u skraju sił - podkreśla prof. Matyja.

Zdaniem prof. Matyi powinniśmy wyciągać wnioski i już teraz myśleć o tym, co się stanie, gdy nastąpi czwarta fala zakażeń koronawirusem. - Mamy świadomość, że do przyszłej jesieni nie wszyscy będą zaszczepieni. Nie mamy też szczelnych granic, więc nie możemy mieć pewności, że nie dotrą do nas kolejne groźniejsze w swoim przebiegu mutacje koronawirusa. Chodzi o takie mutacje jak indyjska lub brazylijska, które mają znacznie wyższy odsetek śmiertelności - podkreśla prof. Matyja.

Zobacz także: Szczepionka przeciw COVID-19. Novavax to preparat inny niż wszystkie. Dr Rzymski: bardzo obiecująca

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

Rekomendowane przez naszych ekspertów

Polecane dla Ciebie

Pomocni lekarze

Szukaj innego lekarza

Komentarze

Wysyłając opinię akceptujesz regulamin zamieszczania opinii w serwisie. Grupa Wirtualna Polska Media SA z siedzibą w Warszawie jest administratorem twoich danych osobowych dla celów związanych z korzystaniem z serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania.