Leki ratujące życie wciąż nielegalnie wywożone z Polski

Kolejne zmiany w przepisach, które miały zakończyć nielegalny handel lekami z Polski okazały się bezskuteczne. Prywatne gabinety lekarskie znalazły przepis pomagający ominąć zakaz.

1. Leki na 2 miliardy złotych

Prezes Naczelnej Rady Aptekarskiej, doktor Grzegorz Kucharewicz, w lutym br. zwrócił uwagę na problem wywożenia z Polski leków ratujących życie. Podkreślał wówczas, że w aptekach brakuje około 200 różnych preparatów leczniczych. Największe problemy mieli pacjenci, którzy musieli kupić leki przeciwzakrzepowe, kardiologiczne, stosowane w onkologii, astmie, cukrzycy czy padaczce. Powodem był eksport równoległy – zarówno ten legalny, jak i nielegalny.

2. Eksport równoległy

Firmy farmaceutyczne kupują leki w kraju, gdzie są one tańsze, i sprzedają tam, gdzie ich cena jest wyższa, a w Polce ceny preparatów leczniczych należą do najniższych na terenie Unii Europejskiej. Co roku do innych krajów trafiają preparaty warte ponad 2 miliardy złotych. O ile hurtownie farmaceutyczne robią to zgodnie z prawem, sprzedaż przez apteki była nielegalna. Jedynym skutecznym rozwiązaniem miały być zmiany w prawie.

Zobacz film: "Dlaczego warto wykonywać badania profilaktyczne?"

3. Nowe przepisy – nowe sposoby łamania prawa

Na początek do ustawy Prawo Farmaceutyczne wprowadzono artykuł 86a, który zakazywał aptekom handlować lekarstwami z hurtowniami i innymi aptekami, które zaczęły tracić koncesje po wzmożonych kontrolach przez wojewódzkie inspektoraty farmaceutyczne.

Dodatkowo w lipcu br. w życie weszła tzw. nowelizacja antywywozowa Prawa Farmaceutycznego. Jeśli 5 proc. aptek zgłosi brak leku, zostaje na niego nałożony zakaz wywozu z kraju. Dla placówek niestosujących się do wytycznych przewidziano kary sięgające nawet pół miliona złotych.

I chociaż mogłoby się wydawać, że sytuacja handlu lekami poprawiła się, szybko znaleziono luki w przepisach pozwalające na kontynuowanie procederu. Prywatne gabinety lekarskie zaczęły wykorzystywać przepis pozwalający na zamawianie deficytowych leków w ramach tzw. zapotrzebowania.

Zaczęły jak grzyby po deszczu wyrastać Niepubliczne Zakłady Opieki Zdrowotnej "słupy", w których np. ginekolog zamawiał gigantyczne ilości insuliny. Historię takiej praktyki podaje "Dziennik Bałtycki", przytaczając za przykład firmę z Gdyni, która do dwóch gabinetów na tzw. zapotrzebowanie zamówiła leki warte kilka milionów złotych.

Warto zaznaczyć, że jeden z gabinetów nie przyjmował pacjentów wcale, drugi z kolei świadczył usługi tylko raz w tygodniu. Po tym, jak dochodzenie w tej sprawie zostało umorzone, firma przeniosła się na teren Wielkopolski.

Nielegalny obrót lekami powoduje przerwy w dostępie dla pacjentów wymagających leczenia, a to z kolei ma wpływ na prowadzenie całej terapii, bo może znacznie pogorszyć stan zdrowia chorych.

Polecane dla Ciebie

Pomocni lekarze

Szukaj innego lekarza

Komentarze

Wysyłając opinię akceptujesz regulamin zamieszczania opinii w serwisie. Grupa Wirtualna Polska S.A. z siedzibą w Warszawie jest administratorem twoich danych osobowych dla celów związanych z korzystaniem z serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania.
    Ważne tematy