Małżeństwo z Lublina od ponad dwóch lat mieszka na klatce schodowej. Zostali oszukani i opuszczeni. Pomagają tylko znajomi i sąsiedzi

Noce spędzają na klatce schodowej, a dni na sąsiednim targu. Małżeństwo Ibszów padło ofiarą nieuczciwej pożyczki, tzw. "chwilówki”. Od ponad dwóch lat cały swój dobytek mają posegregowany w reklamówkach i pudełkach.

Zobacz film: "Starsze małżeństwo mieszka na klatce w bloku. Pomagają im sąsiedzi"

Na klatce schodowej ustawione jest jednoosobowe łóżko. To miejsce do spania Witolda Ibsza, 72-latka. Kilka schodków wyżej znajduje się polówka jego żony Zofii, która ma 66 lat. Do tego kilka reklamówek, w których posegregowane są ubrania, trochę podstawowych kosmetyków. To wszystko, co pozostało po życiowym dorobku małżeństwa z Lublina. Wszystko przez nieuczciwą umowę zawartą w 2013 r. z Konradem D. Mieszkanie, które stracili mieści się kilka pięter niżej.

- Boli, kiedy przechodzimy obok naszego domu – mówi Zofia Ibsz. - To było nasze pierwsze mieszkanie. Przeżyliśmy tam najważniejsze chwile: stan wojenny, wybór papieża, pierwsze wolne wybory, narodziny naszego syna. Wszystko straciliśmy. Moim błędem było to, że uwierzyłam drugiemu człowiekowi – dopowiada kobieta.

Witold Ibsz oraz jego żona Zofia od ponad dwóch lat, żyją na klatce schodowej
Witold Ibsz oraz jego żona Zofia od ponad dwóch lat, żyją na klatce schodowej (Archiwum WP)

Sprawdź koniecznie:

Nastolatki udzieliły mu pierwszej pomocy. Dzięki nim żyje

1. Kłopoty finansowe

W 2009 r. małżeństwo Ibszów borykało się z problemami finansowymi. Postanowili zaciągnąć kredyt hipoteczny pod zastaw mieszkania. Cztery lata terminowo spłacali raty. Mimo to potrzebowali pomocy pieniężnej. Pewnego dnia pani Zofia natknęła się na ogłoszenie tzw. "chwilówki”, oferującej pomoc przy spłacie kredytu. Umówiła się na spotkanie w biurze z pracownikiem firmy pożyczkowej.

- Pracownik firmy, Konrad D., zaoferował pomoc przy spłacie kredytu – mówi Zofia Ibsz. - Przedstawił warunki. Miał nam pomóc finansowo, a po naszej śmierci zostać właścicielem mieszkania. Skonsultowałam sprawę z mężem. Propozycja wydawał nam się uczciwa. Dodatkowo obiecał, że włos nam z głowy nie spadnie i będziemy mogli przebywać w mieszkaniu do naszej śmierci – mówi zrozpaczona kobieta.

Małżonkowie dali się namówić na spisanie feralnej umowy u notariusza. Konrad D. namówił ich również na poświadczenie, że małżeństwo otrzymało od niego już 100 tys. zł. Resztę kwoty (60 tys. zł) mężczyzna miał spłacić bankowi. Wszystko okazało się oszustwem. W 2015 r. małżeństwo musiało opuścić mieszkanie. Próbowali skontaktować się z Konradem D., który wszystkiemu zaprzeczył i zniknął. Para postanowiła szukać sprawiedliwości w prokuraturze, ta jednak sprawę umorzyła.

Cały dobytek małżeństwa, to tylko kilka reklamówek z ubraniami, podstawowe kosmetyki i kilka naczyń
Cały dobytek małżeństwa, to tylko kilka reklamówek z ubraniami, podstawowe kosmetyki i kilka naczyń (Archiwum WP)

Sprawdź koniecznie:

Czy prywatna opieka medyczna zawsze jest lepsza?

2. Codzienność

- Poranna toaleta odbywa się u sąsiadów – mówi Zofia Ibsz. - Staramy się nie przeszkadzać, choć sąsiedzi nigdy nie odmówili nam pomocy. Wręcz przeciwnie, każdy nas zaprasza do mieszkania. Możemy korzystać z łazienki, toalety, czasami jakiś obiad ugotuję. Poczuję się jak dawniej. Ta sytuacja sprawiła, że straciliśmy nie tylko mieszkanie, ale również nasze zdrowie. Mąż z tych nerwów stracił apetyt. Rozchorował się, nawet najdrobniejsza infekcja jest dla niego groźna. Ja chodzę o kulach, mam niewydolność krążenia. Śpimy w tym, co na co dzień nosimy. Zimą chłód jest nie do wytrzymania. W piwnicy są jeszcze styropiany, będziemy nimi uszczelniać drzwi prowadzące na dach i do maszynowni dźwigu. Hałas windy budzi nas kilkanaście razy w nocy. Zresztą i tak nie da się zasnąć na długo w takich warunkach. Bierzemy leki nasenne i w miarę jakoś spędzamy noc - mówi kobieta.

W ciąciągu dnia, małżeństwo przesiaduje na sąsiednim targowisku
W ciąciągu dnia, małżeństwo przesiaduje na sąsiednim targowisku (Archiwum WP)

3. Kto pomoże?

Ibszowie szukają pomocy i sprawiedliwości zarówno u urzędników, jak i wszystkich ludzi dobrej woli.

- Chcielibyśmy otrzymać lokal, może być nawet jeden pokój, bez mebli. Byle tylko było miejsce, aby się przespać, umyć, coś zjeść. Urząd Miasta odmówił nam mieszkania. Nasz dochód z renty i emerytury przekracza pułap minimalnego dochodu o 174 zł - skarży się kobieta.

Urząd Miasta Lublin w odpowiedzi na nasze zapytanie o pomoc dla małżeństwa, wydał oświadczenie.

"Jeśli chodzi o sytuację mieszkaniową, to możliwości ubiegania się o mieszkania z zasobu są ściśle określone przepisami prawa. O mieszkania starają się setki osób, listy oczekujących są długie i wiele lat osoby uprawnione, w ciężkiej sytuacji życiowej i finansowej czekają na przyznane mieszkania. Miasto nie jest w stanie zmienić kolejki czy kryteriów, które dotyczą wszystkich mieszkańców, byłoby to bowiem działanie niezgodne z prawem" - czytamy w oświadczeniu Urzędu Miasta Lublin.

"W przypadku Państwa Ibsz dochód za ubiegły rok niestety przewyższa wyznaczone kryterium dochodowe, które zgodnie z uchwałą jest najważniejsze przy ubieganiu się o lokal z zasobów miasta. Zgodnie zasadami wchodzących w skład mieszkaniowego zasobu Miasta Lublin, które zostały określone przez Radę Miasta, podstawowym kryterium jest kryterium dochodowe, obliczane od najmniejszej emerytury za rok poprzedzający. Z naszych informacji wynika, że rodziną interesował się MOPR, zostały im zaproponowane miejsca noclegowe, miejsca w DPS, jednak te propozycje zostały odrzucone” - czytamy w przesłanym piśmie.

Małżeństwo liczyło również na wymiar sprawiedliwości. W grudniu 2016 r. wystosowali list do Ministerstwa Sprawiedliwości z prośbą o pomoc. Otrzymali odpowiedź negatywną.

Ministerstwo Sprawiedliwości w odpowiedzi na prośbę o interewncję w sprawie nieuczciwej umowy, zaproponowało bezpłatne porady prawne
Ministerstwo Sprawiedliwości w odpowiedzi na prośbę o interewncję w sprawie nieuczciwej umowy, zaproponowało bezpłatne porady prawne (Archiwum WP)

Pomagają za to sąsiedzi i znajomi. Wśród nich jest Maciej Mulak, który o całej sprawie postanowił powiadomić media.

- Nie mogę na takie rzeczy spokojnie patrzeć. Tym ludziom należy pomóc. Całe życie uczciwie pracowali, mieli mieszkanie, a teraz przyszło im żyć na klatce schodowej – mówi Maciej. - Potrzebują tylko lokalu do mieszkania, obojętnie w jakim stanie. My, sąsiedzi pomożemy im wszystko wyremontować oraz urządzić. Teraz czekamy tylko na ruch ze strony urzędników – dopowiada Maciej.

Polecane dla Ciebie

Pomocni lekarze

Szukaj innego lekarza

Komentarze

Wysyłając opinię akceptujesz regulamin zamieszczania opinii w serwisie. Grupa Wirtualna Polska S.A. z siedzibą w Warszawie jest administratorem twoich danych osobowych dla celów związanych z korzystaniem z serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania.
    Ważne tematy