Trwa ładowanie...

Nauczyciel objazdowy, czyli nauczyciele szukają pracy

Realizuje się scenariusz, o którym jeszcze w listopadzie mówili przeciwnicy reformy oświaty. Na tysiące ogłoszeń o pracę, jakie widnieją na stronach kuratoriów, tylko kilkadziesiąt to pełen etat. - Tworzymy nowy zawód: nauczyciel objazdowy – komentuje Dariusz Kulma, zdobywca tytułu Nauczyciel Roku 2008.

Zobacz film: "Reforma edukacji. Zalewska: w 2019 roku nie czeka nas katastrofa"

Na 240 ogłoszeń o pracę dla nauczycieli w województwie lubelskim tylko 12 zapewnia etat. Reszta to propozycje kilku godzin w tygodniu. Lepiej jest np. w województwie wielkopolskim – tam na etat, czyli 18 godzin w tygodniu, może liczyć nawet ponad 40 pedagogów. Podobnie w województwie dolnośląskim. Na stronie Kuratorium Oświaty we Wrocławiu znajdziemy kilkaset ofert pracy i spora część z nich to pełne zatrudnienie.

Z naszych informacji wynika, że najgorzej jest w województwach wschodnich. Tam większość ogłoszeń to propozycje pracy po kilka godzin w tygodniu. Zdarza się, że szkoły szukają nauczycieli np. na 2 godziny, do nauki chemii. Wszystko wskazuje więc na to, że nauczyciele, aby zdobyć pełen etat, będą musieli jeździć od szkoły do szkoły.

1. Nowy obowiązek

Ogłoszenia o pracę dla nauczycieli na stronach kuratoriów to nowość. Pojawiły się one w wyniku reformu oświaty. Zgodnie z art. 224 Ustawy – Przepisy wprowadzające ustawę – Prawo Oświatowe każde kuratorium ma obowiązek utworzyć bazę danych z pracą dla nauczycieli. System ma działać do 2023 roku.

Przeczytaj także:

- Dyrektorzy szkół publicznych, w których pojawiają się miejsca pracy, mają obowiązek wrzucić ogłoszenie na taką tablicę. Robią to za pośrednictwem specjalnej aplikacji, wskazując szczegóły zatrudnienia i jego warunki – wyjaśnia Jolanta Misiak, p.o. Dyrektora Wydziału Pragmatyki Zawodowej w Kuratorium Oświaty w Lublinie.

Przepisy określają też, że pierwszeństwo w zatrudnieniu mają nauczyciele, dla których nie było etatu. Mowa tutaj np. o tych pedagogach, z którymi rozwiązano stosunek pracy w efekcie likwidacji gimnazjów.

- Zasada ta obowiązuje do 31 sierpnia 2020 roku – dodaje Jolanta Misiak.

2. Nauczyciel objazdowy?

Reforma oświaty zakłada likwidację gimnazjów i powrót do ośmioletniej szkoły podstawowej, pięcioletniego technikum i czteroletniego liceum, a także utworzenie dwustopniowych szkół branżowych. W wygaszanych gimnazjach pozostają tylko nastolatki z obecnych klas drugich i pierwszych. Uczącym tam nauczycielom ubędzie więc godzin.

Za zapewnienie im pracy odpowiedzialni są dyrektorzy we współpracy z samorządami. Do końca maja 2017 roku do gmin mają trafć arkusze organizacji szkół. To dokumenty, w których dyrektorzy planują pracę na przyszły rok szkolny. Wielu z nich takie arkusze już złożyło i wie, że praca dla nauczycieli w klasach siódmych szkół podstawowych będzie. Problem w tym, że w wymiarze jedynie kilku godzin.

- Na pewno będą potrzebni specjaliści z takich przedmiotów jak biologia, fizyka, chemia czy geografia. Takich godzin w programie ramowym jest jednak niewiele, 2-3 tygodniowo. Nie dziwi więc duża liczba ogłoszeń o pracę właśnie w takim wymiarze – mówi Dariusz Kulma, Nauczyciel Roku 2008.

Przeczytaj także:

Widzą to też inni nauczyciele. - Tutaj już pracy w pełnym wymiarze nie mam. Aby dorobić do całego etatu, będę musiała jeździć do innej placówki – mówi w rozmowie z WP abcZdrowia nauczycielka biologii w jednej z lubelskich szkół. Imienia i nazwiska podawać nie chce. Boi się reakcji środowiska.

- Jedna z moich koleżanek, która uczy chemii w gimnazjum, już dzisiaj szuka pracy w szkole średniej. Tam jest jeszcze szansa na pełen etat. Nie każdy może jednak sobie na to pozwolić, licea też mają ograniczoną liczbę miejsc na pedagogów – zauważa Kulma.

Wyjściem może być też dokształcanie się. Rozpoczęcie studiów podyplomowych o pokrewnym kierunku do tych już ukończonych, ma jednak swoje minusy. - To tylko obniży jakość nauczania, a nie o to chodzi – denerwuje się Kulma.

Co na ten temat mówi Ministerstwo Edukacji Narodowej. Anna Zalewska w komunikatach medialnych stale przekonuje, że reforma edukacji zwolnień nie przyniesie. Tymczasem Związek Nauczycielstwa Polskiego wylicza, że pracę straci 37 tys. pedagogów różnych specjalności.

- My o tym mówiliśmy jeszcze przed przegłosowaniem ustawy: albo będą zwolnienia, albo nowy zawód: nauczyciel objazdowy – mówi Dariusz Kulma.

- Nauczyciele zawsze pracowali w różnych szkołach. Tak było, jest i będzie. Trzeba też wziąć pod uwagę, że rekrutacja w szkołach średnich jeszcze trwa. Gdy się zakończy - ogłoszeń na etaty będzie więcej - ripostuje Jolanta Misiak.

O komentarz poprosiliśmy Ministerstwo Edukacji Narodowej. Nadal czekamy na odpowiedź.

Polecane dla Ciebie

Pomocni lekarze

Szukaj innego lekarza

Komentarze

Wysyłając opinię akceptujesz regulamin zamieszczania opinii w serwisie. Grupa Wirtualna Polska Media SA z siedzibą w Warszawie jest administratorem twoich danych osobowych dla celów związanych z korzystaniem z serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania.