Polacy rzucają palenie, choć państwo wcale im tego nie ułatwia

Choć liczba palaczy spada, to wciąż jesteśmy wśród państw Wspólnoty, wśród których największy odsetek ludności sięga po papierosa. To dlatego, że państwo nie wspiera żadnych wysiłków w walce z nałogiem.

Dowiedz się więcej

Nie jesteśmy szczególnie rozpalonym społeczeństwem. Kobiet lubiących puścić dymka jest już mniej niż 20 proc. - a to przyzwoity, europejski wskaźnik. Dla przykładu w Wielkiej Brytanii pali ok. 20 proc. kobiet i mężczyzn, w Szwecji ok. 10 proc. (dane WHO). U nas statystyki zawyżają panowie, ale i tak idzie ku lepszemu.

Zobacz film: "Kiedy należy zgłosić się do psychiatry?"

Jak wynika z Diagnozy Społecznej z 2013 r., spada liczba palaczy. Od 1995 r. ich udział w rynku zmniejszył się z 38 proc. do 26 proc., a w liczbach bezwzględnych spadł z 12,5 mln do 8,5 mln osób. Przełożyło się to też na liczbę wypalanych papierosów: w ciągu ostatnich 8 lat spadła o dwie sztuki na osobę. A według danych Cyber Service, ośrodka zajmującego się badaniem rynku tytoniowego, wypalamy teraz 46,6 mld papierosów rocznie. O 26 mld mniej niż w 2006 r.

Nie tyle Polacy rzucają nałóg, ile raczej nowe pokolenie nie sięga po papierosy - mówi prof. Janusz Czapiński, autor Diagnozy. Największy spadek wystąpił w grupie uczniów i studentów, bo aż o 43 proc. zmniejszyła się w niej liczba palaczy, a także prywatnych przedsiębiorców - o 37 proc.. To osoby, które są negatywnie nastawione do papierosów. Odwracanie się od nałogu można również zauważyć w grupie osób z wyższym wykształceniem: tutaj pali zaledwie 16 proc. osób. Najbardziej odporni na argument zdrowotny i ekonomiczny są bezrobotni mężczyźni między 45. a 59. rokiem życia.

Choć to kobiety palą mniej to, jak podkreśla prof. Witold Zatoński, widać ogromne różnice międzypokoleniowe w obrębie tej płci. Urodzone przed 1940 r., obecne seniorki, paliły bardzo rzadko. Dotyczyło to zaledwie 5–10 proc. kobiet. To efekt braku przyzwolenia kulturowego na takie zachowanie - wyjaśnia Zatoński. Ich córki, urodzone między 1940 a 1960 rokiem, które wchodziły w dorosłość w latach 1960–1980, kiedy palenie było powszechnie aprobowane - sięgały po papierosy znacznie częściej. W efekcie w tej grupie nałogowo pali połowa. I to te kobiety najczęściej zapadają na raka płuc. Trzecie grupa, czyli panie urodzone po 1960 r., palą już znacznie rzadziej. Po papierosa sięga zaledwie co czwarta kobieta.

Eksperci podkreślają, że spadek mógłby być o wiele większy, gdyby państwo jakkolwiek wspierało wysiłek obywateli. Tym bardziej że jeśli chodzi o palenie, wciąż przodujemy w Europie: średnio pali 26 proc. Polaków. Na 53 przebadane kraje w 42 pali się mniej niż u nas. W latach 90. przez trzy lata działał program antynikotynowy, koordynowany przez onkologów, a państwo przeznaczało na niego aż 0,5 proc. z akcyzy (wówczas było to 20 mln zł). Działało, spadek wśród palaczy był duży - mówi dr Małgorzata Czajkowska-Malinowska z Polskiego Towarzystwa Chorób Płuc.

Obecnie na walkę z papierosami przeznaczamy z tego 0,5 proc. akcyzy zaledwie jej 1 proc. Zgodnie z prawem resort zdrowia powinien przeznaczyć na działania antytytoniowe pół procent akcyzy, tj. ok. 90 mln zł, a przeznaczył niecałe 900 tys., co miażdżąco skrytykowała NIK w zeszłym roku. Ministerstwo tłumaczyło się brakiem środków w budżecie - opowiada Łukasz Balwicki z Polskiego Towarzystwa Programów Zdrowotnych Partnerstwo „Polska bez Dymu”.

Brakuje skutecznych kampanii, ogólnokrajowych akcji. W krajach, w których odsetek palących jest niski, jak np. Wielka Brytania, takie działania prowadzone są regularnie.

Brakuje też miejsc, w których uzależnieni mogliby walczyć z nałogiem. Umowę na realizację świadczeń antynikotynowych NFZ zawarł tylko z pięcioma podmiotami. Takich ośrodków nie opłaca się otwierać. Wycena funduszu za sesję terapeutyczną wynosi 34 zł, z czego do prowadzącego trafia znacznie mniej - mówi Czajkowska-Malinowska. Trudno też liczyć na lekarzy. Z badań przeprowadzanych przez Sekcję Antynikotynową Polskiego Towarzystwa Chorób Płuc w grupie 700 osób wynikało, że 90 proc. nakazuje pacjentom rzucić palenie, ale na tym się kończy ich pomoc. Tylko 40 proc. tłumaczy, jak to zrobić. Jak przekonuje lekarka, to bardzo istotne, bo uzależnienie od palenia bywa porównywane do nałogu spowodowanego heroiną czy kokainą. Nie pomoże więc sama siła woli.

Lista zaniedbań jest długa. Zdaniem Balwickiego dziurawe prawo nie chroni dzieci przed reklamą wyrobów tytoniowych powszechną w punktach dystrybucji. A kary za sprzedaż tytoniu nieletnim są zbyt niskie.

Prawo umożliwia promocję i sponsoring imprez kulturalnych przez producentów wyrobów tytoniowych. Ministerstwo Zdrowia nie wprowadziło ostrzeżeń obrazkowych na paczkach papierosów - wylicza Balwicki. Polska była kiedyś liderem akcji antytytoniowych w Europie, obecnie w raporcie WHO Tobacco Control Scale 2013 nasza pozycja w obszarze polityki antytytoniowej spadła z 10. w 2008 r. na 20. miejsce.

Państwo walczy z paleniem papierosów jedną metodą: poprzez podnoszenie ceny. Od 2010 r. cena paczki wzrosła o 3,5 zł. W porównaniu z 2006 r. zwiększyła się ponaddwukrotnie. To efekt podnoszenia akcyzy. Ostatnia podwyżka o 5 proc. miała miejsce w tym roku. W praktyce przełożyła się ona na wzrost ceny paczki papierosów o 1 zł.

Jak przekonuje Czajkowska-Malinowska– z badań wynika, że oprócz dbania o zdrowie, drugim czynnikiem skłaniającym do pożegnania się z nałogiem są względy ekonomiczne.

Wysoki odsetek palaczy przekłada się na stan zdrowia Polaków. Palenie tytoniu odpowiada za choroby układu krążenia, m.in. zawały serca i udary, nadciśnienie tętnicze. No i raka płuc, który jest pierwszą z przyczyn zgonów Polaków, jeśli chodzi o choroby nowotworowe. Każdego roku wykrywamy u mężczyzn 20 tys. nowych przypadków - opowiada lekarz Piotr Dąbrowiecki z Polskiej Federacji Stowarzyszeń Chorych na Astmę. Zdaniem autorów raportu o sytuacji zdrowotnej ludności Polski (NIZP-PIH) szczególnie niepokojący jest wzrost umieralności kobiet (do 23 proc.).

Dąbrowiecki podkreśla, że do wymienionych dolegliwości powodowanych paleniem tytoniu dochodzą jeszcze takie, jak: osteoporoza, wrzody żołądka, bezpłodność oraz gorsze wyniki leczenia zaburzeń płodności. Nie wolno też bagatelizować poważnych schorzeń układu oddechowego, w tym przewlekłej obturacyjnej choroby płuc – znanej jako POChP, na którą choruje już milion Polaków. A następny milion jeszcze nie wie, że już na nią cierpi - ostrzega lekarz.

W kraju jest pięć miejsc, gdzie specjaliści pomogą rzucić palenie.

Polecane dla Ciebie

Pomocni lekarze

Szukaj innego lekarza

Komentarze

Wysyłając opinię akceptujesz regulamin zamieszczania opinii w serwisie. Grupa Wirtualna Polska S.A. z siedzibą w Warszawie jest administratorem twoich danych osobowych dla celów związanych z korzystaniem z serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania.