Trwa ładowanie...

Pomaga kobietom, którym odmówiono aborcji po orzeczeniu TK: "już jest dramat, a co dopiero po publikacji wyroku"

Trybunał Konstytucyjny opublikował uzasadnienie orzeczenia, które w praktyce zakazuje aborcji z przesłanki embriopatologicznej. To wstęp do publikacji w Dzienniku Ustaw. Mimo że formalnie prawo to jeszcze nie obowiązuje, w ostatnich 3 miesiącach polskie szpitale i tak odmawiały kobietom prawa do wyboru. - Znając PiS, wiedziałam, że orzeczenie będzie opublikowane w najmniej oczekiwanym momencie. Od końca października zgłosiło się do nas dwa razy więcej kobiet niż przez cały rok. Już jest dramat, a co dopiero po publikacji wyroku TK – mówi Krystyna Kacpura, dyrektorka Federacji na Rzecz Kobiet i Planowania Rodziny, która pomaga kobietom uzyskać dostęp do legalnej aborcji.

Przypomnimy, że TK uznał, że przerwanie ciąży z przesłanki embriopatologicznej (sytuacja, w której badania prenatalne lub inne przesłanki medyczne wskazują na wysokie prawdopodobieństwo ciężkiego i nieodwracalnego upośledzenia płodu, lub rozwoju nieuleczalnej choroby zagrażającej jego życiu) jest niezgodna z konstytucją. Dzisiaj TK opublikował uzasadnienie orzeczenia, które w zasadzie jest wstępem do publikacji w Dzienniku Ustaw. Rzecznik rządu Piotr Müller poinformował, że wyrok zostanie opublikowany w DU najprawdopodobniej jeszcze dzisiaj.

Katarzyna Domagała, abcZdrowie: Ile kobiet zgłosiło się do Federacji o pomoc w uzyskaniu dostępu do legalnej aborcji od końca października 2020 w związku z tym, że szpitale odmówiły wykonania zabiegu z przesłanki embriopatologicznej?

Krystyna Kacpura, dyrektorka Federacji na rzecz Kobiet i Planowania Rodziny: Od 22 października zgłosiło się do nas ponad 200 kobiet, u których wykryto wady płodu. To dwa razy więcej niż zgłaszało się dotychczas rocznie. 137 kobietom pomogłyśmy uzyskać dostęp do aborcji w polskich szpitalach. Niektórym udało się to zrobić samodzielnie. Pozostałe czekają na wyniki badań.

Kiedy dzwoniły pierwsze kobiety?

Już 22 października wieczorem, jeszcze bez konkretnej informacji ze szpitali, ale z ogromnym lękiem i pytaniem: "co teraz ze mną, bo lekarze nie udzielają mi informacji? Co, jeśli na mnie padnie?". Następnego dnia pierwsze szpitale zaczęły odmawiać kobietom wyboru, a konkretnie wykonania aborcji. Z dnia na dzień liczba kobiet potrzebujących informacji i interwencji rosła. Dzwoniły codziennie. Od tamtego momentu działamy na pełnych obrotach.

Od jakich działań zaczęła Federacja?

Najpierw poprosiłyśmy prawników o opinię, z którą można zapoznać się na stronie. Prośbę o przedstawienie oficjalnego stanowiska wysłałyśmy również do Ministerstwa Zdrowia. To podstawa dla kobiet, które chcą odwołać się od decyzji szpitala.

Co stwierdzili prawnicy i MZ?

W skrócie: że stosowanie się do zapisów nieopublikowanego orzeczenia TK jest niezgodne z prawem. Z kolei Ministerstwo Zdrowia przekazało nam jasny komunikat, że w świetle prawa wciąż obowiązuje ustawa z 1993 roku o planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego i warunkach dopuszczalności przerywania ciąży, w której zawarto tzw. kompromis aborcyjny. Dodali też, że w większości szpitali, gdzie odbywały się takie zabiegi, lekarze nadal je wykonują.

Federacja zweryfikowała te informacje?

Z naszych informacji wynika, że zabiegi legalnej aborcji wykonuje ok. 7 proc. wszystkich szpitali, czyli około 35 szpitali z 480 placówek objętych umowami z NFZ na usługi "ginekologia i położnictwo – hospitalizacja".

Obecnie mamy do czynienia z próżnią prawną. Teoretycznie obowiązuje prawo z 1993 roku, ale w praktyce dostęp do legalnej aborcji z powodów embripatologicznych jest mocno ograniczony.

Jakie powody podawali lekarze informując kobiety, że przerwanie ciąży nie wchodzi w grę?

Przeróżne: "jest za późno; tę wadę można leczyć; położne podpisały klauzulę sumienia, więc nic nie możemy zrobić; trzeba powtórzyć badania; brakuje jeszcze jednego badania; konieczne są dodatkowe konsultacje medyczne; nie ma miejsc w szpitalu, itp."

Pacjentki w tym samym momencie ciąży w jednym szpitalu słyszały, że jest za późno, a w innym były przyjmowane na oddział. Lekarze powoływali się też na tzw. rejonizację - odmawiali przyjęcia pacjentek z miejscowości spoza województwa. Jest to niezgodne z prawem, ponieważ ta zasada nie obowiązuje w przypadku legalnego przerywania ciąży.

Powiem wprost: w większości przypadków były to wykręty od podania prawdziwego powodu.

Czyli?

Obawy przed konsekwencjami niestosowania się do orzeczenia TK, które w każdym momencie mogło zostać opublikowane. W praktyce jest tak, że jego zapisy obowiązują już od północy w dniu publikacji. Opublikowany dzisiaj - lekarz, który wykonałby zabieg w nocy po godz. 24. mógłby zostać pociągnięty do odpowiedzialności. Niektóre szpitale dostawały nawet opinie prawne sugerujące im powstrzymanie się od wykonywania aborcji.

Szpitale z jakich miejscowości odmawiały kobietom prawa wyboru?

Z różnych: mniejszych i dużych miast. Z tych, gdzie aborcja dotychczas była utrudniona, ale nie tylko. Dostałyśmy wiele telefonów od załamanych kobiet, które twierdziły, że w Poznaniu, Krakowie, Lublinie nie ma szpitala, gdzie wykonywano by aborcję z powodu wad płodu.

W jakim stanie emocjonalnym były kobiety, kiedy dzwoniły po pomoc?

Były przelęknione, załamane i przede wszystkim zdezorientowane. Kompletnie nie wiedziały co robić. Nie tylko dlatego, że odmówiono im prawa do wyboru, ale dlatego, że niedawno dowiedziały się, że ich płód (często chciana i planowana ciąża) jest obciążony wadami genetycznymi. Nie chciały, by ich dziecko umarło w macicy, niedługo po urodzeniu lub żyło w niewyobrażalnym cierpieniu. O sobie myślały na końcu.

Jak wygląda proces udzielania takiej pomocy?

Pierwszorzędnie informujemy kobiety o ich prawach. Tłumaczymy im, że nie łamią prawa chcąc przerwać ciążę i że nic im za to nie grozi. Uświadamiamy im też, że nie mogą bać się lekarzy, ponieważ to one są pacjentkami i mają prawo wymagać od nich postępowania zgodnie z przepisami, m.in. podania konkretnych powodów odmowy wykonania aborcji.

Z doświadczenia wiem, że lekarze zupełnie inaczej rozmawiają z pacjentkami, które są świadome swoich praw.

Ale niestety wiele kobiet, którym odmówiono wyboru, myśli o sobie jak o przestępcy; obwinia się; nie potrafi dyskutować z lekarzem.

Chciałabym jeszcze raz zaapelować do kobiet, które zostały pozbawione wyboru: Nie bójcie się domagać swoich praw. Nic wam nie grozi. Nie jesteście winne. Pamiętajcie, że w Polsce działają organizacje, które wam pomogą.

Federacja przygotowała dla kobiet, które znalazły się w takiej sytuacji, specjalną instrukcję postępowania, którą można znaleźć na naszej stronie internetowej. Są tam też opinie prawne czy szkice wniosków odmowy dot. decyzji szpitala.

Po tym etapie kierujemy kobietę do odpowiedniego szpitala, gdzie już zajmuje się nią personel. Co ciekawe, dowiedziałyśmy się, że to NFZ powinien to robić, ale niestety nie wywiązuje się ze swojego obowiązku. Jedna z kobiet w zamian dostała listę szpitali w Polsce, gdzie można wykonać aborcję z przesłanki embriopatologicznej. Miała sobie wybrać.

Z jakimi emocjami zmagają się kobiety po tych przeżyciach?

Nawet jeśli cała interwencja przebiegnie zgodnie z planem, kobiety nigdy nie zapominają o tym, co je spotkało. Mierzą się z traumą, bólem, poczuciem niesprawiedliwości. Ale nie jest to efekt aborcji, tylko traktowania ich przez system jak intruza; kogoś, kto łamie prawo; domaga się czegoś zabronionego. Ten sam system, który odmawia im wyboru, odmawia też pomocy psychologicznej, której w takiej sytuacji i po tych dramatycznych przeżyciach bardzo potrzebują.

Przez niecałe trzy miesiące zgłosiło się do Federacji ponad 200 kobiet, którym odmówiono prawa do wyboru. Jakich liczb spodziewa się pani w kolejnych miesiącach?

Myślę, że będą się one utrzymywać na podobnym poziomie jak przez ostatnie tygodnie. Telefony dzwonią do nas cały czas.

Co będzie teraz?

Już jest dramat, a co dopiero po publikacji wyroku TK. Jestem przekonana, że będzie to zamach na zdrowie i życie Polek, które by otrzymać pomoc, będą tułać się po różnych państwach i miejscach. Mam tylko nadzieję, że wybiorą bezpieczną aborcję.

Znając PiS, wiedziałam, że orzeczenie będzie opublikowane w najmniej oczekiwanym momencie. Federacja cały czas pracuje nad rozszerzeniem form pomocy. Po publikacji jesteśmy cały czas dostępne dla kobiet. Obecnie czekamy na decyzję kilku państw europejskich, które zapowiedziały, że chcą pomagać Polkom w pełni legalnie. Wśród nich są m.in. Norwegia i Szwecja. Na ten moment trwają tam prace nad prawem, które umożliwi wejście w życie takiego rozwiązania.

Federacja na rzecz Kobiet i Planowania Rodziny prowadzi bezpłatne konsultacje prawne, ginekologiczne i edukacyjne pod numerem 22 635 93 92. Telefon zaufania działa od poniedziałku do piątku w godzinach od 16-20. W soboty dodatkowo dyżuruje ginekolożka w godzinach 16-19.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

Polecane dla Ciebie

Pomocni lekarze

Szukaj innego lekarza

Komentarze

Wysyłając opinię akceptujesz regulamin zamieszczania opinii w serwisie. Grupa Wirtualna Polska Media SA z siedzibą w Warszawie jest administratorem twoich danych osobowych dla celów związanych z korzystaniem z serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania.