Trwa ładowanie...

Prof. Flisiak o szczepieniach przeciwko COVID-19: Skończy się tym, że Polska będzie traktowana jako czarna owca w Europie

- Sytuacja jest tragiczna. Mamy środki zaradcze w postaci szczepionki przeciwko COVID-19, ale Polacy nie chcą się szczepić. Pozwalamy więc umierać najsłabszym. W pewnym sensie jest to akceptowanie eutanazji - Prof. Robert Flisiak. Szef polskich zakaźników w rozmowie z WP abcZdrowie komentuje zapisy medyków i najnowsze sondaże dotyczące szczepień na COVID-19.

Zobacz film: "Szczepionka na koronawirusa. Prof. Robert Flisiak o powikłaniach po szczepieniu (WIDEO)"

spis treści

1. "Byłem nadmiernym optymistą"

W piątek 25 grudnia resort zdrowia opublikował nowy raport, z którego wynika, że w ciągu ostatniej doby 9 077 osób otrzymało pozytywny wynik testów laboratoryjnych w kierunku SARS-CoV-2. Najwięcej przypadków zakażenia odnotowano z województw: mazowieckiego (1166), wielkopolskiego (1045), zachodniopomorskiego (990), kujawsko-pomorskiego (767), łódzkiego (739), śląskiego (695).

Z powodu COVID-19 zmarły 240 osoby, natomiast z powodu współistnienia COVID-19 z innymi schorzeniami zmarło 177 osób.

2020 był rokiem wyzwań dla polskiej ochrony zdrowia, która dwukrotnie - najpierw w marcu, potem w listopadzie - otarła się o załamanie. W tym roku zmarła też rekordowa liczba Polaków. Tylko tej jesieni odnotowano 152 tys. zgonów, czyli o ponad 52 tys. więcej niż w 2019 i 2018 roku. W wielu przypadkach pośrednio i bezpośrednio odpowiada za to epidemia koronawirusa. Od jej początku zakażenie zostało potwierdzone u 1,24 mln Polaków. Z powodu COVID-19 zmarło 26 752 pacjentów (stan na 25.12.2020). Prawdopodobnie drugie tyle zmarło w domu, ponieważ nie miało dostępu do pomocy lekarskiej. Czy możemy się spodziewać, że rok 2021 będzie lepszy?

Mamy środki zaradcze w postaci szczepionki przeciwko COVID-19, ale Polacy nie chcą się szczepić.
Mamy środki zaradcze w postaci szczepionki przeciwko COVID-19, ale Polacy nie chcą się szczepić. (Getty Images)

Zdaniem prof. Roberta Flisiaka, prezesa Polskiego Towarzystwa Epidemiologów i Lekarzy Chorób Zakaźnych oraz kierownika Kliniki Chorób Zakaźnych i Hepatologii Uniwersytetu Medycznego w Białymstoku, wszystko obecnie zależy od realizacji programu szczepień przeciwko COVID-19.

- Jeszcze miesiąc temu, kiedy szczepionka dopiero była na horyzoncie, byłem optymistą. Liczyłem w swojej naiwności, że polskie społeczeństwo będzie miało gotowość szczepienia się na takim samym poziomie, jak w Europie i całym zachodnim świecie. Niestety, wygląda na to, że wolimy przechorować COVID-19, płacąc wysoką cenę w postaci setek zgonów dziennie, niż poddać się szczepieniom i uzyskać odporność stadną - opowiada prof. Flisiak. - Sytuacja jest tragiczna, ponieważ mamy środki zaradcze w postaci szczepionki, ale Polacy nie chcą się szczepić. Pozwalamy więc umierać najsłabszym – dodaje.

2. Koronawirus w Polsce. Jak będzie wyglądać 2021 rok?

Zdaniem profesora Flisiaka po świętach prawdopodobnie dojdzie do skoku dziennej liczby zakażeń.

- Wpływ szczepień będzie znikomy, więc ludzie będą dalej chorować. W lutym-marcu prawdopodobnie będziemy mieć taką samą zachorowalność, jak obecnie. Potem przyjdzie wiosna i lato, więc epidemia w sposób naturalny zacznie ucichać, a to spowoduje jeszcze niższe zainteresowanie szczepieniami. W ten sposób dociągniemy do jesieni, a ponieważ nie będziemy mieć odporności zbiorowej, we wrześniu znowu zacznie rosnąć liczba zakażeń i historia zatoczy koło – prognozuje prof. Flisiak.

Szef polskich zakaźników podkreśla, że taka sytuacja niesie za sobą ogromne niebezpieczeństwo.

Prof. Robert Flisiak
Prof. Robert Flisiak (East News)

- Powinniśmy zdawać sobie sprawę, że jeśli pozwalamy wirusowi przetrwać w środowisku, to stwarzamy mu warunki do mutacji i rozprzestrzeniania nowych szczepów. Przed nowym wariantem SARS-CoV-2, który ostatnio pojawił się w Wielkiej Brytanii, prawdopodobnie ochroni nas szczepionka. Nie ma jednak gwarancji, że jeśli pozwolimy wirusowi masowo namnażać się w środowisku, to kolejne mutacje wirusa nie będą głębsze – tłumaczy prof. Flisiak.

Jednocześnie ekspert zaznacza, że żaden system kar lub przymuszania do szczepień nie odniesie pozytywnego skutku. – Powinna być jak najszersza edukacja społeczna, ale niestety nie trafia ona do wszystkich Polaków. Obawiam się, że skończy tym, że będziemy traktowani jako "czarna owca" w Europie, cichy roznosiciel koronawirusa – opowiada prof. Robert Flisiak.

3. Epidemia koronawirusa w Polsce. Największe błędy

Zdaniem prof. Roberta Flisiaka jest jeszcze zbyt wcześnie na jednoznaczne podsumowanie tego, jak sobie poradziliśmy z epidemią koronawirusa w Polsce.

- Były sytuacje, w których postąpiono wzorowo, ale też zapadały absurdalne decyzje. Najczęściej jednak były to decyzje, które trudno ocenić jednoznacznie – mówi prof. Flisiak. - Przykładem jest wprowadzenie lockdownu na wiosnę, które, jak wiemy teraz, było na pewno działaniem nadmiernym, ale z drugiej strony uchroniło nas od tego, co było w listopadzie. Innymi słowy, gdyby nie szybka reakcja, to mielibyśmy już w kwietniu 30 tys. zakażeń dziennie – tłumaczy.

Jak mówi ekspert, nie wszystko da się przewidzieć. – Niemal każdy ruch albo decyzja Ministerstwa Zdrowia były krytykowane. Problem polega na tym, że efekty działań zaczynają być widoczne dopiero po upływie 2-3 tygodni. W przypadku zmniejszenia liczby zgonów - nawet miesiąca. Po tym czasie już nikt nie pamięta, co spowodowało te spadki – opowiada prof. Flisiak. - To, co często nazywamy chaosem, jest wynikiem konieczności szybkiego podejmowania decyzji - dodaje.

Według prof. Flisiaka największym błędem jednak było niewprowadzenie jeszcze na początku epidemii obligatoryjnego zobowiązania wszystkich szpitali do stworzenia oddziałów covidowych.

- Moim zdaniem każdy szpital odpowiednio do swojej wielkości powinien być zobligowany do stworzenia oddziałów obserwacyjno-izolacyjnych. Na te oddziały mogą trafiać pacjenci, którzy są zakażeni SARS-CoV-2, ale przede wszystkim wymagają opieki specjalisty z racji innej choroby. To poprawiłoby organizację służby zdrowia, pozwoliłoby przyzwyczajać personel do nowych warunków pracy i zmniejszyłoby śmiertelność wśród pacjentów, ponieważ mieliby oni dostęp do opieki zdrowotnej – opowiada prof. Flisiak. – Jeszcze większym błędem będzie niewpisanie tego w procedury planowe na przyszłość. Mając takie oddziały, można kształcić, edukować i przygotowywać personel do narastających problemów związanych z pandemią – podkreśla profesor.

Zobacz także: Nowa mutacja koronawirusa. Jak będzie wykrywana? Wyjaśnia dr Kłudkowska

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

Rekomendowane przez naszych ekspertów

Polecane dla Ciebie

Pomocni lekarze

Szukaj innego lekarza

Komentarze

Wysyłając opinię akceptujesz regulamin zamieszczania opinii w serwisie. Grupa Wirtualna Polska Media SA z siedzibą w Warszawie jest administratorem twoich danych osobowych dla celów związanych z korzystaniem z serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania.