Trwa ładowanie...

Smartfon podłączony do serca. W Polsce wykonano pionierską operację

Takich operacji na całym świecie wykonano tylko kilkanaście. W Polsce już drugiemu pacjentowi wszczepiono kardiowerter-defibrylator, dzięki któremu można monitorować pracę serca za pomocą aplikacji w smartfonie. Ta rewolucyjna technologia może zmniejszyć ryzyko nagłej śmierci nawet o 60 proc. i znacznie odciążyć szpitale. Zawały serca przestaną być zagrożeniem?

Zobacz film: "Kardiowerter-defiblyrator czy stymulator serca?"

1. Kardiowerter-defibrylator zapobiega nagłej śmierci

Jerzy mieszka w Szwecji od ponad dwudziestu lat. Leciał do Polski odwiedzić dzieci, kiedy wystąpiły pierwsze objawy. EKG przeprowadzone tuż po wylądowaniu samolotu potwierdziło najgorsze obawy – mężczyzna miał zawał serca. Prosto z lotniska trafił do Centralnego Szpitala Klinicznego przy ul. Banacha w Warszawie.

Prof. Marcin Grabowski wraz z zespołem przeprowadzili pionierską operację wszczepienia kardiowertera-defibrylatora  z opcją zdalnego monitoringu
Prof. Marcin Grabowski wraz z zespołem przeprowadzili pionierską operację wszczepienia kardiowertera-defibrylatora z opcją zdalnego monitoringu (arch.prywatne)

- Pacjent miał po zawale ciężkie uszkodzenie serca, grożące zgonem - opowiada prof. Marcin Grabowski z I Kliniki Kardiologii CSK. Po obserwacjach i długiej terapii w szpitalu lekarze uznali, że konieczne jest wszczepienie kardiowertera-defibrylatora.

To urządzenie zostało pierwotnie wymyślone w USA przez pochodzącego z Polski lekarza Mieczysława Mirowskiego i miało za zadanie nie dopuścić do nagłej śmierci u pacjentów z chorym sercem. Kardiowerter-defibrylator jest wszczepiany pod skórę, a elektrody są podłączane do serca, dzięki czemu są w stanie rozpoznawać groźne dla życia zaburzenia rytmu serca, jak na przykład migotanie komór. W takich sytuacjach defibrylator uruchamia się natychmiast, wysyła impuls elektryczny i serce znowu zaczyna bić prawidłowo.

Kardiowerter - defibrylator
Kardiowerter - defibrylator (Getty Images)

Dzisiejsze kardiowertery-defibrylatory są wielkości pudełka od zapałek i od lat stosowane w zapobieganiu nagłej śmierci sercowej u chorych z grup najwyższego ryzyka. W Polsce co roku ok. 40 tys. osób przechodzi operację wszczepienia. Łącznie w kraju mieszka do pół miliona osób ze stymulatorem bądź defibrylatorem.

2. Pionierska operacja w szpitalu na Banacha

Jerzy miał dużo szczęścia, bo akurat kiedy trafił do szpitala, lekarze otrzymali możliwość zastosowania pierwszego kardiowertera-defibrylatora najnowszej generacji. Do tej pory takie urządzenie zostało wszczepione tylko kilkunastu osobom na całym świecie.

- Pacjent był dobrym kandydatem, bo oprócz wskazań medycznych, wzięliśmy pod uwagę to, że prowadzi aktywny tryb życia i dużo podróżuje. Zdalnie monitorowane urządzenie znacznie ułatwiłoby mu życie – opowiada prof. Grabowski. Operację wykonali wraz z dr. med. Marcinem Michalakiem oraz dr. Jakubem Kosmą-Rokickim. Cały zabieg trwał godzinę i już następnego dnia Jerzy mógł ze "spokojnym sercem" dołączyć do swojej rodziny.

Drugą taką operację w Polsce wykonano kilka tygodni temu. Na czym polega innowacyjność tego kardiowertera? – Ten defibrylator ma wszystkie standardowe funkcje, ale najważniejszym jego atutem jest to, że łączy się poprzez bluetooth z komórką pacjenta i na bieżąco przesyła dane o pracy serca na serwer. Lekarz i pacjent w każdej chwili mogą zajrzeć do aplikacji i sprawdzić, czy wszystko jest w porządku – tłumaczy prof. Grabowski.

W chwili, kiedy zacznie się dziać coś niepokojącego, lekarz natychmiast dostanie ostrzeżenie SMS-em oraz mailem i będzie mógł doradzić pacjentowi, jakie kroki podjąć dalej. – Jeśli uznamy, że odczyt jest niepokojący, możemy zalecić pacjentowi jak najszybszą wizytę u lekarza albo zmodyfikować terapię farmakologiczną – opowiada prof. Grabowski.

3. Zmniejsza ryzyko nagłej śmierci sercowej

Nowoczesne kardiowertery prawdopodobnie już jesienią będą szerzej dostępne dla pacjentów. Również wszczepienie ich będzie możliwe w każdym ośrodku, wykonującym tego typu zabiegi. Kardiolodzy uważają, że nowoczesne kardiowertery-defibrylatory z opcją zdalnego monitoringu są przyszłością kardiologii.

Chodzi przede wszystkim o to, że telemonitoring daje możliwość szybkiego reagowania, dzięki czemu ryzyko nagłej śmierci sercowej może zmniejszyć się nawet o połowę. Zostało to potwierdzone w badaniu IN TIME, którego wyniki opublikowało prestiżowe pismo naukowe "The Lancet". Wykazano, że dzięki automatycznemu, codziennemu przesyłaniu danych z telemonitoringu śmiertelność pacjentów z niewydolnością serca zmniejszyła się o 50 proc., a ich stan kliniczny poprawił się.

Nowoczesne kardiowertery również mogą w znacznym stopniu odciążyć system opieki medycznej. Pacjenci ze wszczepionymi standardowymi kardiowerterami musieli stawiać się na kontrole lekarskie co najmniej kilka razy do roku. W przypadku zdalnie monitorowanych urządzeń tak częste wizyty już nie będą konieczne. Oprócz tego badanie ECOST potwierdza, że ryzyko kosztownej hospitalizacji może zmniejszać się o 72 proc.

- Epidemia koronawirusa nauczyła nas, jak bardzo ważna jest telemedycyna. Takie nowoczesne technologie pozwalają lekarzom monitorować stan pacjenta bez częstych osobistych wizyt. To z jednej strony oszczędność, a z drugiej bezpieczeństwo chorego – mówi prof. Grabowski.

4. Czy defibrylatory z opcją monitoringu będą refundowane?

Już wcześniej w Polsce zaczęto stosować kardiowertery-defibrylatory, które dawały możliwość zdalnego monitorowania stanu pacjentów. Wyglądało to jednak w ten sposób, że po operacji wszczepienia pacjenci dostawali nadajnik wielkości telefonu komórkowego. Transmisja danych odbywała się poprzez sieć GSM i była nadawana w stałych odstępach czasu lub w sytuacjach pilnych, kiedy urządzenie wykrywało nieprawidłowości w parametrach pracy serca, zwłaszcza tych zagrażających życiu.

Technologia jednak nie jest szeroko stosowana. Problem polega na tym, że NFZ nie chce refundować usługi telemonitoringu. Część szpitali pokrywa te koszty z własnej kieszeni, więc zdalne monitorowanie za pomocą różnych nadajników jest stosowane tylko u ok. 1 proc. pacjentów.

- W naszym szpitalu mamy około 500 pacjentów objętych telemonitoringiem – opowiada prof. Grabowski. Teraz kardiolodzy mają nadzieję, że z kardiowerterami najnowszej generacji taka sytuacja się nie powtórzy i będą one refundowane i szerzej stosowane. Jak mówią, różnica w cenie między urządzeniami nie jest wielka, korzyści ze stosowania nowoczesnych technologii są zdecydowanie większe.

Zobacz także: 34-latek pokonał COVID-19, mimo dwóch zawałów. Kiedy opuścił szpital otrzymał owację na stojąco

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

Polecane dla Ciebie

Pomocni lekarze

Szukaj innego lekarza

Komentarze

Wysyłając opinię akceptujesz regulamin zamieszczania opinii w serwisie. Grupa Wirtualna Polska Media SA z siedzibą w Warszawie jest administratorem twoich danych osobowych dla celów związanych z korzystaniem z serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania.