Trwa ładowanie...

Szczepienia na COVID-19. Dr Ernest Kuchar: Sputnik V to dobra szczepionka. Mógłbym się nią zaszczepić

Szczepionka amerykańska, brytyjska czy rosyjska - nie powinno to robić nam różnicy. - W sytuacji pandemii każda szczepionka jest znacznie lepsza niż żadna – mówi dr hab. Ernest Kuchar, przewodniczący Polskiego Towarzystwa Wakcynologii.

Zobacz film: "Czy szczepionki na koronawirusa są skuteczne w przypadku nowych mutacji? Wirusolog odpowiada"

spis treści

1. "Nie powinno się wybrzydzać z powodu producenta"

Od kilku dni w Polsce znowu zaczęła rosnąć liczba zakażeń SARS-CoV-2. Część ekspertów uważa, że jest to efekt rozpowszechnienia brytyjskiej wersji koronawirusa, a część, że do wzrostu zakażeń przyczynił się powrót dzieci do szkół. W jednym eksperci są zgodni - tylko masowa wakcynacja przeciwko COVID-19 jest w stanie zatrzymać epidemię. Z tym jednak pojawia się coraz więcej problemów. Dostawy szczepionek do Polski i całej UE są bardzo nieregularie, a sama organizacja programu szczepień pozostawia wiele do życzenia. Dr hab. Ernest Kuchar, specjalista chorób zakaźnych i medycyny sportowej, kierownik Kliniki Pediatrii z Oddziałem Obserwacyjnym Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego uważa, że w tej sytuacji nie powinniśmy wybrzydzać, wybierając między "lepszymi" i "gorszymi" szczepionkami, tylko szczepić jak najwięcej i jak najszybciej.

Ernest Kuchar: Sputnik V to dobra szczepionka
Ernest Kuchar: Sputnik V to dobra szczepionka (Getty Images)

Tatiana Kolesnychenko, WP abcZdrowie: Zabrakło szczepionek dla lekarzy, ale rząd już rozpoczął szczepienia nauczycieli. Skąd to zamieszanie?

Dr hab. Ernest Kuchar: W Polsce nauczyciele są traktowani jako grupa priorytetowa. W innych krajach nie ma takiego podejścia. Faktycznie najpierw jest szczepiony personel medyczny, osoby starsze i ich opiekunowie, potem przewlekle chorzy, a dopiero potem osoby zawodowo narażone na kontakt z koronawirusem. Weźmy chociażby pracowników komunikacji miejskiej albo handlu. Ci ludzie codziennie się narażają, ponieważ mają kontakt z licznymi przypadkowymi osobami, co znacząco zwiększa ryzyko zakażenia.

Problemem jest jednak nie źle ustawiona kolejność szczepień, tylko brak dostępnych szczepionek oraz nieelastyczny system. W takim tempie wyszczepienie dorosłej populacji w zajmie nam jakieś 5 lat.

Brakuje szczepionek, ale nie każdy chce się szczepić szczepionkami wektorowymi, jak AstraZeneca, ponieważ mają mniejszą skuteczność. Polska nawet zamierza odsprzedać 100 mln nadmiarowych dawek Ukrainie.

Żyjemy w zwariowanych czasach, gdzie każda wątpliwość dotycząca COVID-19, czy szczepionek przeciwko tej chorobie, jest potęgowana do granic absurdu. Czy ktoś słyszał, żeby w ten sposób roztrącano kwestie jakichkolwiek innych szczepień ochronnych? Przez to umyka nam główny cel szczepień.

Walczymy o to, żeby ludzie przestali ciężko chorować i umierać z powodu COVID-19. Sytuacja, w której osoba szczepiona zakazi się i przechoruje COVID-19, jak łagodną grypę czy przeziębienie, bez potrzeby hospitalizacji i ciężkich powikłań, jest do zaakceptowania.

Więc jeśli chodzi o szczepionkę AstraZeneca, to jest ona absolutnie zadowalająca, ponieważ daje 100 proc. ochrony przed rozwojem ciężkiej postaci COVID-19.

Dr Ernest Kuchar
Dr Ernest Kuchar (archiwum prywatne)

Rosja złożyła wniosek o rejestrację swojej szczepionki w UE. Wyobraża sobie pan sytuację, że Sputnik V jest stosowany w Polsce?

A czemu nie? Sam mógłbym przyjąć Sputnik V, gdybym nie był zaszczepiony innym preparatem. Jest to bardzo dobra szczepionka. Wykorzystuje tę samą technologię jak AstraZeneca, tylko jest jeszcze lepsza, ponieważ wykorzystuje jako wektor dwa serotypy adenowirusa AD26 oraz AD5 zamiast jednego. Dzięki temu po pierwszej dawce wyklucza się ewentualność uodpornienia organizmu na sam adenowirus.

Naszą obecną sytuację można porównać do wojny, bo pandemia jest właśnie wojną z chorobą zakaźną. Więc trwają walki, a część społeczeństwa mówi, że nie może wziąć tego karabinu, ponieważ jest on rosyjskiej produkcji. Więc lepiej ryzykować własne życie?

Mamy pandemię i mamy skuteczną szczepionkę. Nie powinno się wybrzydzać z powodu producenta. W tym przypadku każda szczepionka jest lepsza niż żadna. W dodatku liczy się czas – przyjęta dzisiaj szczepionka o potencjalnie mniejszej skuteczności, jest więcej warta niż hipotetycznie lepsza szczepionka, ale za kilka miesięcy.

Co pan zmieniłby w Narodowym Programie Szczepień?

Rząd ciągle się upiera przy tym, żeby mieć zapasy szczepionek na podanie drugiej dawki. Tak jakby podanie drugiej dawki było priorytetem. Tymczasem to pierwsza dawka jest najważniejsza, ponieważ już daje 50 proc. i więcej ochrony przed COVID-19. To już jest bardzo dużo. Szczepionka, która sobie leży w magazynie na pewno nikomu nie pomoże.

Wielka Brytania praktykuje takie podejście.

Właśnie. I jest to zdroworozsądkowe i przemyślane podejście, ponieważ pozwala w krótszym czasie doprowadzić do zmniejszenia zgonów i ciężkich przypadków COVID-19. Badania jednoznacznie pokazują, że nawet jeśli podanie drugiej dawki szczepionki zostanie odwleczone o 12 tygodni, nic się nie stanie. Skuteczność będzie taka sama lub nawet lepsza. Tymczasem w Polsce rząd jest dumny z tego, że ma duże rezerwy. Jest to typowo urzędnicze podejście.

Z oficjalnych danych wynika, że zutylizowanych zostało ok. 4 tys. dawek szczepionek. Czy można było uniknąć marnowania szczepionek?

To, że część emerytów nie będzie się stawiać na szczepienia, było do przewidzenia. Wszyscy o tym wiedzieliśmy, dlatego od początku uważałem, że optymalny jest taki wariant szczepień, jaki jest stosowany w Izraelu. Kto przyjdzie do przychodni w sytuacji, gdy nie ma planowanego pacjenta, ten dostanie szczepionkę.

Szczepionki są zwykle dostarczane do punktów szczepień w poniedziałki, co oznacza, że muszą zostać podane do piątku, inaczej nadają się do utylizacji. Więc jeśli osoba starsza nie stawia się na szczepienie, placówka spokojnie może podać tę dawkę innemu pacjentowi. Wystarczyłoby stworzyć listy rezerwowe i to zorganizować. Ale w Polsce zaczęło się od wielkiej afery na WUM. Po tym już każda placówka woli zmarnować szczepionkę niż ją podać komuś spoza kolejki. Tu znowu pojawia się kwestia przeregulowanej biurokracji i braku zaufania do ludzi. A nawet jeśli szczepienie dostanie ktoś, kto będzie spoza grupy, to mielibyśmy o jedną zaszczepioną osobę więcej. To lepsze wyjście niż utylizacja szczepionki.

Zobacz również: Te osoby najbardziej zarażają koronawirusem. 3 cechy superroznosicieli

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

Rekomendowane przez naszych ekspertów

Polecane dla Ciebie

Pomocni lekarze

Szukaj innego lekarza

Komentarze

Wysyłając opinię akceptujesz regulamin zamieszczania opinii w serwisie. Grupa Wirtualna Polska Media SA z siedzibą w Warszawie jest administratorem twoich danych osobowych dla celów związanych z korzystaniem z serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania.