Trwa ładowanie...

"Udało nam się kupić trochę czasu, teraz stoimy u progu drugiej fali". Mikrobiolog o prognoznach na jesień

Mikrobiolog dr Marek Bartoszewicz nie ma wątpliwości, że z każdym tygodniem liczba zakażeń koronawirusem będzie rosnąć. Latem były korzystniejsze warunki do zahamowania fali zachorowań, których odpowiednio nie wykorzystano. Liczne przyjęcia stały się wylęgarnią wirusa. Kolejną staną się szkoły?

Zobacz film: "Koronawirus mutuje, ale nadal jest groźny. Dr Paweł Grzesiowski komentuje"

1. Jak będzie wyglądała kolejna fala koronawirusa jesienią?

- Udało nam się kupić trochę czasu i mam nadzieję, że nie został on zmarnowany - mówi dr Marek Bartoszewicz i nie pozostawia złudzeń: najgorsze przed nami. Mikrobiolog przyznaje, że do tej pory koronawirus był dla nas dość łagodny. Jednak jesienią, kiedy liczba chorych wzrośnie, sytuacja może zrobić się dużo poważniejsza. Polska służba zdrowia od lat boryka się z licznymi problemami - mówi Bartoszewicz.

Mikrobiolog uważa, że problem zakażeń koronawirusem jest w stanie rozwiązać jedynie szczepionka. Jednak jego zdaniem nie ma szans, by jej skuteczność była potwierdzona przed upływem 12 miesięcy.

Dr Marek Bartoszewicz
Dr Marek Bartoszewicz (arch. prywatne)

Katarzyna Grzęda-Łozicka, WP abcZdrowie: W ostatnich tygodniach obserwujemy wzrost zakażeń, czy ta tendencja będzie się nasilać?

Dr Marek Bartoszewicz, mikrobiolog, Katedra Mikrobiologii i Biotechnologii Uniwersytetu w Białymstoku: Obawiam się, że sytuacja będzie ulegać stopniowemu pogorszeniu. Z jednej strony znoszone są kolejne restrykcje, co jest o tyle zaskakujące, że większość z nich wprowadzono w sytuacji, gdy zakażeń koronawirusem było zdecydowanie mniej. Z drugiej strony wiele osób podważa fakt istnienia pandemii oraz neguje konieczność stosowania środków ochronnych, w tym dezynfekcji rąk, utrzymywania dystansu społecznego oraz noszenia masek ochronnych w miejscach publicznych i wszędzie tam, gdzie zachowanie dystansu nie jest możliwe.

Imprezy gromadzące licznych uczestników i przyjęcia rodzinne także będą przyczyniać się do tego trendu. Musimy także pamiętać, że obecnie panujące warunki pogodowe są tak naprawdę czynnikiem ograniczającym przenoszenie wirusów – dużo przebywamy na świeżym powietrzu, gdzie ryzyko zakażenia jest niewielkie. Z kolei w ciepłym i suchym powietrzu drobne kropelki wydzieliny z dróg oddechowych, w których przenoszony jest koronawirus, bardzo szybko wysychają, utrudniając patogenowi dostawanie się do naszych dróg oddechowych.

W tej sytuacji niezbędne jest podjęcie działań, które pozwolą przygotować się na kolejne ogniska COVID-19, bo takie niewątpliwie będziemy notowali.

Dr Bartoszewicz o drugiej fali pandemii
Dr Bartoszewicz o drugiej fali pandemii (arch. prywatne)

Jak może wyglądać sytuacja jesienią, czy czeka nas druga fala, czy raczej jedna wielka, jak mówiła rzeczniczka WHO?

Trudno jednoznacznie odpowiedzieć na to pytanie. Wiele zależeć będzie od podejmowanych działań ze strony rządu, jak i nas samych. Musimy pamiętać, że koronawirus z różną siłą atakował w różnych państwach. Tam, gdzie stosowano liczne obostrzenia, dynamika zachorowań była niewielka. Dziś jednak coraz więcej faktów przemawia za tym, że stoimy u progu drugiej fali.

Jesienią sytuacja zapewne zacznie się pogarszać. Chłodniejsza i bardziej wilgotna aura od zawsze sprzyjała chorobom wirusowym, stąd to właśnie w okresie jesień-wiosna notujemy najwięcej przeziębień. Niestety, także grypa stanowi poważne zagrożenie, szczególnie w kontekście potencjalnych powikłań, które dotyczą m.in. układu oddechowego oraz krążenia. Obawiam się także powrotu do szkół dzieci i młodzieży. O ile dzieci w wieku do około 10. roku życia najczęściej przechodzą zakażenie koronawirusem bezobjawowo, mogą nadal przenosić patogen do domów, w których są wrażliwi na zachorowanie rodzice i dziadkowie.

Nasza służba zdrowia nie jest dobrze doinwestowana, borykamy się z brakami kadrowymi i sprzętowymi, więc pozostaje nam podejmować działania zmniejszające tempo rozwoju pandemii.

Czy polski system zdrowia wytrzyma kolejne fale zachorowań? Co stanie się w sytuacji, kiedy dzienna liczba zakażeń zacznie przekraczać tysiąc?

Dla każdego systemu opieki zdrowotnej ogromne znaczenie ma to, czy dojdzie do spiętrzenia liczby chorych. Na razie sytuacja wygląda pozornie dość dobrze, ale słyszymy doniesienia o występujących nadal brakach w sprzęcie ochronnym oraz specjalistycznej aparaturze służącej do leczenia chorych na oddziałach intensywnej terapii.

Na razie dość skutecznie udało nam się kupić trochę czasu i mam nadzieję, że nie został on zmarnowany. Jednak jesienią, kiedy liczba chorych wzrośnie, sytuacja może się stać naprawdę poważna, tym bardziej że polski system ochrony zdrowia boryka się z szeregiem trudności, a z pandemią z różnym skutkiem radziły sobie zdecydowanie bogatsze państwa.

Czy jest coś, co pana zaskoczyło w przebiegu tej pandemii?

Ta pandemia jest po części zaskakująca od samego początku. Podejrzewałem, że chorobę uda się zatrzymać w Chinach, a tymczasem rozprzestrzeniła się po całym świecie. Zresztą początkowo eksperci z WHO także uspokajali opinię publiczną. Zadziwia mnie to, jak duża część społeczeństwa, nie tylko w Polsce zresztą, neguje fakt istnienia pandemii.

Ponadto sam koronawirus pokazał nam ogromną siłę natury. W ciągu kilku tygodni zatrzymał gospodarki większości państw, jednocześnie wywracając do góry nogami życie milionów osób. W sensie epidemiologicznym, mimo iż rozprzestrzenia się szybko, nie jest specjalnie wyjątkowy i wykazuje dużo podobieństw do poznanego wcześniej koronawirusa powodującego chorobę SARS. Natomiast jego oddziaływanie społeczne przerosło moje najśmielsze oczekiwania.

Nadzieją jest szczepionka
Nadzieją jest szczepionka (arch. prywatne)

Z czego może wynikać stosunkowo łagodny przebieg zakażeń koronawirusem w Polsce?

W Polsce w zasadzie obserwujemy tendencje podobne do tych notowanych na świecie. Dotyczy to zarówno liczby przypadków, jak i ich przebiegu. Śmiertelność w wyniku zakażenia koronawirusem waha się w granicach 3-4 proc., więc trudno ją bagatelizować.

Zachorowania w Polsce rozłożyły się na zdecydowanie dłuższy okres. Ponadto, w odróżnieniu od Włoch, mamy młodsze społeczeństwo. Rzadziej żyjemy także w domach wielopokoleniowych, w których osoby starsze i najbardziej narażone na ciężki przebieg choroby mogłyby być łatwo infekowane.

Pamiętajmy też, że dzisiaj wiemy dużo więcej o samym wirusie i o tym, w jaki sposób postępować z chorymi. Mimo braku leków skierowanych bezpośrednio w wirusa, lekarze, korzystając z doświadczeń własnych oraz swoich kolegów z innych państw mogą prowadzić terapię dużo efektywniej.

Nadzieją jest szczepionka, pytanie kiedy będziemy nią dysponować i czy będzie bezpieczna?

Należy pamiętać, że szczepionka musi spełniać wiele rygorystycznych kryteriów, ale dwa z nich są absolutnie fundamentalne. Musi być bezpieczna i powodować wykształcenie trwałej odporności.

Do dostępnej w aptece szczepionki jeszcze dość długa droga. Choć optymiści mówią o początku przyszłego roku, w mojej ocenie pierwszy preparat ma szansę pojawić się mniej więcej za rok.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

Rekomendowane przez naszych ekspertów

Polecane dla Ciebie

Pomocni lekarze

Szukaj innego lekarza

Komentarze

Wysyłając opinię akceptujesz regulamin zamieszczania opinii w serwisie. Grupa Wirtualna Polska Media SA z siedzibą w Warszawie jest administratorem twoich danych osobowych dla celów związanych z korzystaniem z serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania.