Trwa ładowanie...

Zakażeni wariantem brytyjskim koronawirusa mogą dłużej zakażać. Czy to oznacza, że powinien być wydłużony czas izolacji?

Badania wykazały, że wariant brytyjski jest nie tylko bardziej zakaźny, ale może powodować również cięższy przebieg choroby. Najnowsze doniesienia wskazują na jeszcze jedno zagrożenie: zakażenie nowym wariantem może powodować dłuższą infekcję i automatycznie dłuższy czas, kiedy możemy zakazić innych.

Zobacz film: "Dr Paweł Grzesiowski: wariantu brytyjskiego koronawirusa będzie w Polsce coraz więcej"

spis treści

1. Zakażeni wariantem brytyjskim mogą dłużej zakażać

- Widzimy, że dwa warianty wysokozakaźne są obecne w naszym rejonie. Musimy się spodziewać, że w ciągu trzech miesięcy te warianty przejmą kontrolę i będą dominować nad pozostałymi - mówił podczas webinarium SHL dr Paweł Grzesiowski, pediatra i immunolog, ekspert Naczelnej Rady Lekarskiej ds. COVID-19.

Najnowsze badania amerykańskich naukowców wskazują na jeszcze jedno niebezpieczeństwo związane z wariantem brytyjskim. Okazuje się, że ostra infekcja wywołana wariantem B.1.1.7 wiąże się z wyższym i bardziej długotrwałym stężeniem wirusa w nosogardle. - To jest dla nas bardzo zła wiadomość - komentuje dr Grzesiowski.

- To oznacza, że wirus szybciej namnażając się, jest w większym stężeniu obecny w powietrzu wydychanym przez zakażonego. Z tych badań wynika, że dla osób zakażonych wariantem brytyjskim średni czas fazy ostrego namnażania wynosił 5 dni, natomiast średni czas fazy eliminacji wynosił 8 dni. Całkowity czas infekcji trwał średnio 13 dni, dla porównania w przypadku pierwotnej wersji wirusa - 8 dni - podkreśla lekarz.

Czy w związku z mutacjami koronawirusa powinien być przedłużony czas izolacji?
Czy w związku z mutacjami koronawirusa powinien być przedłużony czas izolacji? (Getty images)

2. Czy władze powinny wydłużyć czas izolacji zakażonych wariantem brytyjskim?

Zdaniem eksperta Naczelnej Rady Lekarskiej ds. COVID-19 to może oznaczać konieczność wydłużenia czasu izolacji pacjenta do 14 dni. W przeciwnym wypadku nie uda nam się ograniczyć rozprzestrzeniania zakażeń.

Część ekspertów podejrzewa, że nowe szczepy koronawirusa mogą krążyć w Polsce już od października. Dr Grzesiowski przyznaje, że oficjalne informacje nie odzwierciedlają rzeczywistej skali obecności nowych wariantów SARS-CoV-2 w naszym kraju.

- Nie powinno być tak, że dowiadujemy się z telewizji, że jedna osoba jest zakażona nowym wariantem. Powinniśmy wiedzieć, ile procent zakażeń jest wywoływanych przez zmutowane warianty. To jest kluczowa wiedza - podkreśla ekspert.

- Udawanie, że tego wariantu w Polsce nie ma, jest tragiczną pomyłką, która może doprowadzić do rozwoju trzeciej fali w ciągu kilku tygodni. I to nie będzie fala wywołana przez narciarzy, tylko wynik obecność brytyjskiego wariantu, który szerzy się błyskawicznie, obejmując osoby młode - podkreśla lekarz.

Dr Grzesiowski, aby uzmysłowić skalę zagrożenia, podaje przykład miasteczka Corzano w regionie Lombardii, mocno dotkniętego podczas pierwszej fali COVID-19. Teraz historia się powtarza. 10 proc. z 1400 mieszkańców miasteczka ma dodatnie testy w kierunku SARS-CoV-2. Wszyscy są zakażeni wariantem brytyjskim. "60 proc. zakażonych to uczniowie szkół podstawowych i przedszkoli, którzy z kolei zarażali swoje rodziny" - mówił burmistrz miasta Giovanni Benzoni cytowany przez włoską agencję ANSA.

3. Doktor Fiałek: Polska znajduje się w połowie amerykańskiego listopada 2020 r.

Eksperci szacują, że mutacja z Wielkiej Brytanii może odpowiadać już za 10 proc. przypadków COVID-19 w Polsce. Wiadomo, że m.in. na Słowacji i w Czechach ta mutacja powoli staje się dominującą. Jak wygląda sytuacja w Polsce, dokładnie nie wiadomo - alarmuje lekarz Bartosz Fiałek, który chętnie komentuje bieżącą sytuację również w mediach społecznościowych.

"Z powodu dużych zaniedbań ze strony organizatorów ochrony zdrowia w Polsce, w tym odpowiadających za Narodowy Program Szczepień: nie zdecydowano o powszechnym sekwencjonowaniu genomu koronawirusa SARS-2, co pozwoliłoby na ocenę udziału wariantu B.1.1.7 w liczbie nowych przypadków COVID-19, nie zaangażowano się w szeroką kampanię informacyjną o wariancie B.1.1.7, który rozprzestrzenia się o ok. 30/40-80 proc. lepiej i jest o ok. 30-40 proc. bardziej śmiertelny od pierwotnego SARS-CoV-2" - alarmuje Bartosz Fiałek, specjalista w dziedzinie reumatologii, Przewodniczący Regionu Kujawsko-Pomorskiego Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Lekarzy we wpisie umieszczonym na Facebooku.

Jego zdaniem w Polsce może się spełnić amerykański koszmar. "Stany Zjednoczone zanotowały bardzo duży przyrost nowych zakażeń SARS-CoV-2 na przełomie listopada i grudnia 2020 r., z pikiem w styczniu 2021 r. Było to spowodowane głównie: rozluźnieniem obostrzeń, lekceważeniem zasad sanitarno-epidemiologicznych oraz pojawieniem się tzw. wariantu brytyjskiego SARS-CoV-2 (B.1.1.7)" - przypomina lekarz. Jego zdaniem Polska znajduje się w połowie amerykańskiego listopada 2020 r.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

Rekomendowane przez naszych ekspertów

Polecane dla Ciebie

Pomocni lekarze

Szukaj innego lekarza

Komentarze

Wysyłając opinię akceptujesz regulamin zamieszczania opinii w serwisie. Grupa Wirtualna Polska Media SA z siedzibą w Warszawie jest administratorem twoich danych osobowych dla celów związanych z korzystaniem z serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania.