26-latek zmarł krótko po zgłoszeniu na SOR. Rodzina szuka sprawiedliwości

Marta Słupska
KewinKewin
Źródło zdjęć: © Facebook • Zdjęcie wygenerowane przy pomocy AI

26-letni Kewin trafił na SOR w Lubinie z kłuciem w sercu i drętwieniem ręki. Dostał kroplówkę, a kilkanaście godzin później już nie żył. Rodzina zmarłego zarzuca personelowi zlekceważenie objawów, a sprawą nagłej śmierci młodego ojca zajęła się prokuratura.

Zgłosił ból w klatce piersiowej

Jak podaje portal zero.pl, 15 października około godz. 18 Kewin trafił na SOR Regionalnego Centrum Zdrowia przy ul. Bema w Lubinie. Od kilku dni odczuwał kłucie w klatce piersiowej oraz drętwienie lewej ręki. Towarzysząca mu siostra, Roksana Smereczyńska, opisała, że próbowała przyspieszyć udzielenie pomocy.

– Łapał się za klatkę piersiową. Usłyszałam, że są też inni pacjenci, którzy czekają. Powiedziałam, że przecież tutaj zagrożone jest życie – mówiła w rozmowie z zero.pl.

Według kobiety podczas wstępnej kwalifikacji zmierzono mu ciśnienie dopiero na jej prośbę. Następnie miał długo czekać na lekarza i otrzymać kroplówkę z paracetamolem. Siostra twierdzi również, że nie wykonano EKG. Szpital w stanowisku przekazanym portalowi nie wymienił przeprowadzonych badań.

Kewin został na noc na obserwacji. Bliscy byli przekonani, że znajduje się pod odpowiednią opieką. Siostra rozmawiała z nim jeszcze po godz. 21. Później kontakt się urwał.

Rodzina dowiedziała się rano

W nocy stan 26-latka gwałtownie się pogorszył. Przewieziono go do Miedziowego Centrum Zdrowia w Lubinie. Jak relacjonuje siostra, rodzina dowiedziała się o tym dopiero po porannym telefonie matki do pierwszego szpitala. W drugiej placówce bliskim przekazano, że Kewina reanimowano w obu ośrodkach.

– Byliśmy u niego, jak leżał nieprzytomny, podłączony do aparatury. Złapałam go za rękę i podejrzewałam, że to już koniec – opowiada.

Mężczyzna zmarł 16 października. Pozostawił narzeczoną i małą córkę. Według siostry wcześniej nie miał rozpoznanych problemów z sercem, grał w piłkę i urządzał mieszkanie dla rodziny.

Bliscy zgłaszają też trudności z uzyskaniem dokumentacji medycznej. Zero.pl zaznacza, że nie zna stanowisk obu szpitali wobec tych zarzutów ani dokładnego zakresu złożonych wniosków.

Prokuratura zabezpieczyła dokumenty i monitoring

Po zawiadomieniu rodziny sprawą zajęła się Prokuratura Rejonowa w Lubinie. Jak przekazał zero.pl jej zastępca Marek Bartosiewicz, postępowanie dotyczy nieumyślnego spowodowania śmierci oraz narażenia pacjenta na bezpośrednie niebezpieczeństwo przez osobę zobowiązaną do opieki.

Przesłuchano pierwszych świadków, zabezpieczono dokumentację medyczną i nagrania z monitoringu. Ustaleniu przyczyny zgonu ma służyć sekcja zwłok.

Regionalne Centrum Zdrowia potwierdziło przyjęcie pacjenta i rozpoczęcie wewnętrznego postępowania wyjaśniającego.

"W związku z nagłym pogorszeniem jego stanu zdrowia personel niezwłocznie podjął czynności ratunkowe" – przekazała placówka w stanowisku dla Zero.pl.

Szpital podał, że następnie pilnie przekazano chorego do ośrodka dysponującego odpowiednim zapleczem. Nie ujawnił szczegółów leczenia, powołując się na tajemnicę medyczną i prywatność pacjenta.

Przyczyna śmierci Kewina oraz ewentualne nieprawidłowości w opiece pozostają nieustalone. Rodzina domaga się wyjaśnienia przebiegu hospitalizacji.

– Będę walczyć, dopóki mogę – zapowiada siostra.

Źródło: zero.pl

Treści w naszych serwisach służą celom informacyjno-edukacyjnym i nie zastępują konsultacji lekarskiej. Przed podjęciem decyzji zdrowotnych skonsultuj się ze specjalistą.

Wybrane dla Ciebie