Choroby nawet 10 mln Polaków. "Często mają bardzo młodą twarz"

Choroby reumatyczne potrafią długo dawać nieoczywiste sygnały. Choć możliwości leczenia są coraz większe, wielu pacjentów czeka na pomoc zbyt długo. – Mamy duży dystans do nadrobienia – podkreśla prof. Zbigniew Żuber, prezes Polskiego Towarzystwa Reumatologicznego.

W kółku: prof. Zbigniew Żuber, prezes Polskiego Towarzystwa ReumatologicznegoW kółku: prof. Zbigniew Żuber, prezes Polskiego Towarzystwa Reumatologicznego
Źródło zdjęć: © Getty Images
Marta Słupska

Choroba nie zawsze zaczyna się od stawów

Według szacunków przywoływanych przez ekspertów w Polsce z chorobami reumatycznymi żyje 8–10 mln osób. Ta liczba obejmuje szeroką grupę schorzeń, m.in. chorobę zwyrodnieniową stawów i osteoporozę. Zapalne choroby reumatyczne dotykają również dzieci i młodzież, a ich skutki mogą wykraczać poza narząd ruchu.

"Choroby reumatyczne, wbrew temu, co wciąż sądzi wiele osób, nie są to schorzenia ludzi w podeszłym wieku, nie zawsze objawiają się bólem stawów, a do ich leczenia nie są przydatne okłady z borowiny i pobyt w sanatorium. Choroby reumatyczne często mają bardzo młodą twarz. Mogą dotyczyć nie tylko dorosłych, ale też młodzieży, a nawet dzieci już od pierwszych lat życia. Nieleczone powodują bolesną destrukcję stawów, ale wiele z tych chorób dotyczy naczyń, mięśni, kości lub narządów wewnętrznych" – czytamy w komunikacie Polskiego Towarzystwa Reumatologicznego.

– Pacjent nie musi czuć bólu w stawach, ale może mieć chorobę reumatyczną – mówi prof. Zbigniew Żuber, prezes Polskiego Towarzystwa Reumatologicznego.

Początkowo mogą pojawiać się osłabienie, zmęczenie i trudności w codziennym funkcjonowaniu. Ekspert podkreśla, że takie dolegliwości niekiedy występują na długo przed pozostałymi objawami. Niepokój mogą budzić też stany podgorączkowe, gorączka, zmiany skórne czy duszność podczas wysiłku. Same te symptomy nie przesądzają jednak o rozpoznaniu.

W części schorzeń proces zapalny obejmuje narządy wewnętrzne. Powikłania mogą dotyczyć serca, nerek, układu nerwowego i płuc.

Trzy terminy, które mają znaczenie

Eksperci proponują strategię 6–12–6. Osoba z podejrzeniem zapalnej choroby stawów powinna dotrzeć do reumatologa najpóźniej w ciągu sześciu tygodni od początku objawów. Pierwsze 12 tygodni to szczególnie ważny okres dla skutecznej interwencji. Z kolei w ciągu sześciu miesięcy od rozpoczęcia leczenia należy dążyć do remisji albo niskiej aktywności choroby.

– Rozpoczęcie leczenia we wczesnej fazie choroby zwiększa szansę na remisję i ogranicza ryzyko trwałego uszkodzenia stawów oraz rozwoju powikłań narządowych – podkreśla prof. Bogdan Batko, konsultant krajowy w dziedzinie reumatologii.

Lekarze dysponują zarówno klasycznymi lekami modyfikującymi przebieg choroby, jak i terapiami biologicznymi oraz inhibitorami kinaz janusowych. Skuteczne leczenie daje wielu chorym możliwość nauki, pracy i aktywnego życia.

Na terapię czekają nawet kilkanaście miesięcy

Dostępność leków nie oznacza, że każdy zakwalifikowany pacjent otrzyma je od razu. Specjaliści wskazują na bariery organizacyjne i niedostateczne finansowanie. Według danych organizacji pacjenckich przywołanych przez ekspertów w części placówek oczekiwanie trwa kilka miesięcy, w innych około roku, a nawet niemal półtora roku.

Z przedstawionych szacunków wynika, że nowoczesne terapie otrzymuje około 40 tys. pacjentów reumatologicznych. Leczenie biologiczne lub celowane syntetyczne stosuje około 6 proc. osób z reumatoidalnym zapaleniem stawów, wobec europejskiej średniej wynoszącej 20 proc.

– Mamy duży dystans do nadrobienia – podkreśla prof. Żuber.

Zwłoka oznacza dalszy ból, pogorszenie sprawności i ryzyko utraty zdolności do pracy. Eksperci przekonują, że szybsze leczenie może ograniczać także potrzebę operacji i długotrwałej rehabilitacji.

Źródło: informacja prasowa Polskiego Towarzystwa Reumatologicznego

Treści w naszych serwisach służą celom informacyjno-edukacyjnym i nie zastępują konsultacji lekarskiej. Przed podjęciem decyzji zdrowotnych skonsultuj się ze specjalistą.

Wybrane dla Ciebie