Lekarze mają coraz mniej możliwości. Ten grzyb uodpornił się na główne terapie

Candidozyma auris od lat budzi niepokój lekarzy ze względu na łatwość rozprzestrzeniania się w szpitalach i oporność na leki. Niedawno naukowcy opisali wyjątkowo niebezpieczny szczep tego grzyba. Badania wykazały, że nie reagował na żadną z czterech głównych klas leków przeciwgrzybiczych. To dopiero drugi taki przypadek opisany na świecie.

Niebezpieczny grzyb coraz trudniejszy do leczeniaNiebezpieczny grzyb coraz trudniejszy do leczenia
Źródło zdjęć: © Getty Images
Dominika Najda

Zakażenie pojawiło się po operacji

Przypadek opisany przez naukowców dotyczył 28-letniej kobiety, która przeszła planową operację w szpitalu w Nairobi w Kenii. Po zabiegu rozwinęło się u niej zakażenie miejsca operowanego. Badanie wymazu z rany wykazało obecność Candidozyma auris, grzyba znanego wcześniej jako Candida auris.


WIDEO
Prof. Simon odradza leczenie amantadyną pacjentów z COVID-19

Dalsze testy przyniosły szczególnie niepokojący wynik. Wyizolowany szczep okazał się oporny na wszystkie cztery główne klasy leków przeciwgrzybiczych. Naukowcy określili go jako PDR, czyli oporny na wszystkie najważniejsze dostępne grupy leków stosowanych przeciwko takim zakażeniom.

Oporność obejmowała preparaty takie jak flukonazol, kaspofungina, mikafungina, amfoterycyna B i flucytozyna. Według autorów badania to pierwszy udokumentowany przypadek C. auris o tak szerokiej oporności w Afryce i dopiero drugi opisany na świecie. Wcześniejszy przypadek odnotowano w Nowym Jorku w 2022 roku.

Aby sprawdzić, skąd mogła wziąć się tak duża oporność, badacze przeprowadzili sekwencjonowanie całego genomu szczepu. Znaleźli kilka zmian genetycznych związanych z działaniem poszczególnych grup leków przeciwgrzybiczych.

Co istotne, zestaw wykrytych mutacji różnił się od zmian stwierdzonych wcześniej w szczepach opisanych w Nowym Jorku. Zdaniem autorów może to oznaczać, że skrajna oporność rozwinęła się niezależnie, a nie została przeniesiona ze Stanów Zjednoczonych do Kenii. Badacze nie mogą jednak tego przesądzić.

Nie udało się również ustalić, czy wcześniejsze stosowanie leków przeciwgrzybiczych u 28-letniej pacjentki przyczyniło się do powstania oporności. Kobieta otrzymywała podczas choroby kilka takich leków, ale naukowcy nie dysponowali wystarczającymi informacjami dotyczącymi dawek i czasu terapii.

C. auris jest szczególnym problemem dla szpitali

Candidozyma auris została po raz pierwszy opisana w 2009 roku. Od tego czasu wykryto ją w ponad 60 krajach na sześciu kontynentach. Szczególne obawy budzi jej zdolność do utrzymywania się w środowisku placówek medycznych i przenoszenia się między pacjentami.

Grzyb może powodować zakażenia związane z opieką zdrowotną, w tym ciężkie zakażenia inwazyjne. W niektórych sytuacjach opisywana śmiertelność wynosiła 30–50 proc. Nie oznacza to jednak, że każdy zakażony C. auris ma takie ryzyko zgonu – dane te dotyczą określonych grup i okoliczności klinicznych.

Ze względu na zdolność do rozprzestrzeniania się oraz narastającą oporność na leczenie Światowa Organizacja Zdrowia w 2022 roku umieściła C. auris w grupie grzybiczych patogenów o krytycznym priorytecie.

Przypadki całkowitej oporności C. auris pozostają niezwykle rzadkie. Najnowsze odkrycie pokazuje jednak, że podobna cecha może pojawiać się niezależnie w różnych częściach świata.

Autorzy badania zwracają uwagę na "narastające zagrożenie zakażeniami grzybiczymi, których nie można leczyć". Problem może być szczególnie poważny w miejscach, gdzie dostęp do nowych leków przeciwgrzybiczych jest ograniczony.

Badacze wskazują na potrzebę dokładniejszego monitorowania genomów C. auris oraz rozwoju szybkiej diagnostyki. Pozwoliłoby to wcześniej wykrywać wyjątkowo oporne szczepy i ograniczać ich rozprzestrzenianie się w placówkach medycznych.

Źródło: Scientific Reports

Treści w naszych serwisach służą celom informacyjno-edukacyjnym i nie zastępują konsultacji lekarskiej. Przed podjęciem decyzji zdrowotnych skonsultuj się ze specjalistą.

Wybrane dla Ciebie