Żegnaj, chłopcze – witaj mężczyzno!
Funkcjonujące od 1994 roku określenie „metroseksualny” nieodzownie kojarzy się dziś z tym, co niemęskie, a wręcz kobiece. Odnosi się ono najczęściej do osób zamieszkujących miasta, którzy wykazują przesadne zainteresowanie modą i zakupami. Za ikonę tej estetyki uważa się piłkarza Davida Beckhama – jego nienaganna, delikatna uroda stała się źródłem nieskończonej ilości żartów i internetowych memów. Znany nam wszystkim obrazek mężczyzny, a raczej wątłego chłopca biegającego w rurkach i nieco zbyt ciasnej kolorowej koszulce – zdecydowanie znudził się dzisiejszym kobietom. Obcisłe spodnie zastępują luźne, workowate dżinsy, barwne, wydekoltowane bluzki – kraciasta bawełniana koszula, zaś wypielęgnowane, gładkie buzie – prawdziwie srogie oblicza zarośnięte gęstą brodą.
Prof. Bożena Muszyńska: Grzyby to żywność pierwszej kategorii
Lumbersexual nie ogranicza się jednak tylko do wyglądu. To także pewien styl życia, jakże odmienny od tego, który praktykowany był do tej pory. Żadnych selfies w restauracji, żadnej bezradności i biadolenia, żadnej nadmiernej troski o wygląd i drogich kosmetyków. Słowem – koniec z delikatnością! Panowie poczuli chyba, że należy wreszcie wziąć się w garść i nie pozwolić kobietom na dominację, której byliśmy coraz bliżsi. Rzeczywistość zdaje się powracać na właściwe tory. Mężczyźni ponownie odkryli w sobie instynkt, który w dawnych czasach kazał im polować i przekazywać synom tajniki męskości – siły, odwagi i stanowczości. Radość kobiet jest nieskończona. W końcu pozostawiony na półce balsam do ciała będzie bezpieczny, a i ich maszynki do golenia nie będą znikać w niewyjaśnionych okolicznościach.
Lumberseksualny nie oznacza niechlujny!
Zainteresowanie nową modą jest w Polsce coraz większe. Ten nieco skandynawski styl podbija serca panów, którzy wiedzą, że „męski” nie musi być równoznaczny z „niezadbany”.
Lubmberseksualność idealnie sytuuje się pomiędzy nadmierną pielęgnacją a niechlujstwem. Można przecież nosić zadbaną brodę, odpowiednio przystrzyżone włosy i dobrze pachnieć, a jednocześnie nie zatracić męskości. Nie możemy nagle oderwać się od współczesnych realiów i w pracy wystąpić w skórzanej przepasce na biodrach. Jest w tym wszystkim pewna kontrolowana dzikość, nieco zachowawczy zew natury.
Patrząc na przeobrażających się panów, chciałoby się powiedzieć – i wilk syty, i owca cała. Mężczyźni emanują tym, czym emanować powinni, a kobiety, poza świetnymi wrażeniami wizualnymi, odzyskują poczucie bezpieczeństwa u boku przystojnych herosów.
Treści w naszych serwisach służą celom informacyjno-edukacyjnym i nie zastępują konsultacji lekarskiej. Przed podjęciem decyzji zdrowotnych skonsultuj się ze specjalistą.