Burza wokół lex K. Lekarze nie kryją oburzenia

Dominika Najda
Dawid K.Lekarze oburzeni. Powodem poprawka "lex K."
Źródło zdjęć: © WP abcZdrowie • Zdjęcie wygenerowane przy pomocy AI

Ogólnopolski Związek Zawodowy Lekarzy (OZZL) domaga się pilnego spotkania z minister zdrowia Jolantą Sobierańską-Grendą. Powodem jest przyjęta przez Sejm poprawka "lex K.", która pozwala prezesowi NFZ wykluczyć lekarza z udzielania świadczeń finansowanych ze środków publicznych, w określonych przypadkach nawet dożywotnio. Związkowcy stanowczo sprzeciwiają się nowym przepisom.

Nowe przepisy i surowe kary dla lekarzy

W ubiegłym tygodniu Sejm uchwalił ustawę dotyczącą limitów wynagrodzeń i czasu pracy medyków. Przewiduje maksymalną stawkę godzinową wynoszącą 240 zł brutto. Posłowie przyjęli również poprawkę określaną jako "lex K.", nawiązującą do sprawy lekarza Dawida K., który na początku października usłyszał zarzut oszustwa na ponad 583 tys. zł w związku z przedłożeniem nierzetelnych faktur w Warszawskim Szpitalu Południowym.


WIDEO
Robią to codziennie, wierząc w zdrowotne mity. "Normy w badaniach przekroczone o setki"

Zgodnie z przyjętą poprawką lekarz, który poświadczy nieprawdę dotyczącą rodzaju, zakresu lub czasu wykonania procedury medycznej, ma zostać wykluczony z udzielania świadczeń finansowanych ze środków publicznych. Zakaz będzie nakładany decyzją prezesa NFZ na okres od miesiąca do ośmiu lat, a w przypadku ponownego naruszenia – dożywotnio.

Związkowcy podkreślają, że nie bronią nadużyć ani fałszowania dokumentacji. Sprzeciwiają się jednak przyznaniu prezesowi NFZ, który jest jednocześnie płatnikiem i organem kontrolnym, prawa do jednoosobowego wykluczania lekarzy z publicznego systemu.

"OZZL nie godzi się na to, aby tak daleko idące uprawnienia przyznawano organowi odpowiedzialnemu za finansowanie świadczeń, bez poważnej debaty z przedstawicielami środowiska lekarskiego. Możliwość odwołania do sądu nie usuwa automatycznie wątpliwości dotyczących proporcjonalności sankcji, sposobu ustalania odpowiedzialności, skutków decyzji dla zatrudnienia lekarza ani rzeczywistej ochrony jego praw" – wskazano w komunikacie.

Lekarze chcą pilnych rozmów

Przewodnicząca OZZL Grażyna Cebula-Kubat zwraca uwagę na możliwe konsekwencje nowych przepisów dla lekarzy etatowych i funkcjonowania szpitali.

"Czy Ministerstwo Zdrowia przeanalizowało wszystkie konsekwencje tych przepisów dla lekarzy zatrudnionych na podstawie umów o pracę? Czy przeanalizowało skutki dla szpitali, które mogą z dnia na dzień utracić możliwość korzystania z pracy potrzebnych im specjalistów?" – pyta przewodnicząca.

OZZL krytykuje również pozostałe regulacje dotyczące limitów wynagrodzeń, czasu pracy i zakazów konkurencji. Zdaniem związku przygotowano je na podstawie skrajnych przypadków wysokich zarobków lekarzy kontraktowych, bez uwzględnienia specyfiki zatrudnienia na umowę o pracę.

Związkowcy ostrzegają, że przepisy uderzające w lekarzy etatowych, którzy stanowią trzon publicznych szpitali, mogą doprowadzić do paraliżu oddziałów i ograniczenia pacjentom dostępu do opieki medycznej.

W związku z tym OZZL domaga się pilnego spotkania z minister zdrowia Jolantą Sobierańską-Grendą oraz właściwymi podsekretarzami stanu w sprawie przepisów przyjętych przez Sejm.

Źródło: PAP

Treści w naszych serwisach służą celom informacyjno-edukacyjnym i nie zastępują konsultacji lekarskiej. Przed podjęciem decyzji zdrowotnych skonsultuj się ze specjalistą.

Wybrane dla Ciebie