Rewolucja w zarobkach medyków. Awantura w Sejmie, projekt odesłany do Komisji Zdrowia

Kornelia Ramusiewicz-Osypowicz
Burzliwa debata w Sejmie ws. zmian dla medykówBurzliwa debata w Sejmie ws. zmian dla medyków
Źródło zdjęć: © Licencjodawca

Rządowy projekt wprowadzający limity zarobków oraz zakaz pracy na więcej niż dwa etaty dla personelu medycznego wywołał gorącą dyskusję na ul. Wiejskiej. Po serii poprawek zgłoszonych niemal przez wszystkie kluby parlamentarne, dokument po drugim czytaniu trafił ponownie do sejmowej Komisji Zdrowia.

Dwa etaty i górny pułap stawek

Proponowane przepisy to element szerszego pakietu reform przygotowanego przez resort zdrowia pod kierownictwem Jolanty Sobierańskiej-Grendy. Ich głównym celem ma być ukrócenie patologii kontraktowych, uporządkowanie czasu pracy lekarzy oraz zyskanie większej kontroli nad publicznymi miliardami wydawanymi przez Narodowy Fundusz Zdrowia.

Projekt zakłada fundamentalne zmiany w organizacji pracy szpitali i poradni:


  • Limit czasu pracy: łączny wymiar godzin medyka nie będzie mógł przekroczyć równowartości dwóch pełnych etatów.
  • Obowiązkowe minimum: lekarze, pielęgniarki, położne, ratownicy medyczni i fizjoterapeuci będą musieli świadczyć pracę w wymiarze przynajmniej pół etatu.
  • Zgoda na dodatkową pracę: podjęcie zatrudnienia w kolejnej placówce ma wymagać zgody dotychczasowego pracodawcy.
  • Górny pułap wynagrodzeń: stawka godzinowa została ograniczona do 1/20 płacy minimalnej brutto (ok. 240 zł), a łączne miesięczne zarobki przy dwóch etatach nie będą mogły przekroczyć ok. 76,9 tys. zł brutto.

Sejmowa burza i deszcz poprawek. O co spierają się posłowie?

Mimo zapowiedzi uszczelnienia systemu, projekt spotkał się z ogromnym oporem środowisk medycznych oraz falą krytyki ze strony posłów. Podczas sejmowej debaty zwracano uwagę, że sztywne ograniczenia uderzą przede wszystkim w szpitale powiatowe i mniejsze ośrodki, grożąc zamykaniem oddziałów, pogłębieniem braków kadrowych oraz wydłużeniem kolejek dla pacjentów. Efektem burzliwej dyskusji była fala poprawek, które istotnie modyfikują rządowe propozycje.

Na kwestie praw pracowniczych najmocniej naciskały Koalicja Obywatelska oraz Lewica. Posłanki Marta Golbik i Joanna Wicha wniosły poprawki będące bezpośrednią odpowiedzią na alarmujące głosy związków zawodowych. Związkowcy ostrzegali bowiem, że projekt w pierwotnym kształcie uderza w podstawowe uprawnienia pracownicze, stwarzając ryzyko łatwiejszego zrywania umów m.in. z kobietami w ciąży czy osobami w okresie ochrony przedemerytalnej. Złożone modyfikacje mają zagwarantować pełną osłonę etatowych pracowników ochrony zdrowia.

Zupełnie inny punkt zapalny wskazało Polskie Stronnictwo Ludowe. W imieniu klubu poseł Radosław Lubczyk złożył poprawkę całkowicie wykreślającą kontrowersyjny zapis o obowiązku zatrudnienia na minimum pół etatu. Ludowcy argumentowali, że taki rygor sparaliżowałby pracę mniejszych placówek i poradni specjalistycznych, które często opierają się na medykach dyżurujących zaledwie po kilka godzin w tygodniu.

Głos w obronie średniego personelu zabrała Partia Razem. Posłanka Marcelina Zawisza złożyła poprawki wprowadzające nową siatkę płac, która ściśle uwzględnia staż pracy oraz specyfikę danej placówki. Zawisza podkreślała, że choć ustawa miała ukrócić milionowe kontrakty wybranych lekarzy, w obecnym brzmieniu rykoszetem uderza w pielęgniarki i położne, których sytuacja płacowa wciąż wymaga systemowego uregulowania.

Z kolei klub Prawa i Sprawiedliwości ocenił procedowaną regulację jako "ryzykowną hybrydę" i prowizorkę zagrażającą stabilności szpitali. Reprezentująca partię była minister zdrowia Katarzyna Sójka złożyła poprawkę, która ma uniemożliwić uznaniowe omijanie ustawowych progów wynagrodzeń. W ocenie PiS wpisane do projektu wyjątki od limitów stawek mogłyby stworzyć niebezpieczne pole do nadużyć i faworyzowania wybranych grup kosztem reszty środowiska.

Własne, radykalne warunki postawił również klub Rozwój Plus – poseł Fryderyk Kapinos nazwał ustawę bublem i uzależnił poparcie ugrupowania od przyjęcia tzw. lex Kacprzyk, czyli przepisów trwale eliminujących z publicznego systemu lekarzy oszukujących w rozliczeniach z NFZ. Wątpliwości co do dostępności kadr i zagrożenia niekontrolowaną prywatyzacją podnosiły też Konfederacja, Polska 2050 oraz koło Demokracja.

Rząd broni reformy, Sejm odsyła projekt

Zarzuty odpierał wiceminister zdrowia Tomasz Maciejewski, który zapewniał z mównicy, że rząd nie zamierza odbierać medykom praw pracowniczych, projekt przeszedł wymagane konsultacje, a nowe zasady są niezbędne, by racjonalnie zarządzać 274 mld zł zaplanowanymi na ochronę zdrowia.

Skala i rozbieżność zgłoszonych poprawek sprawiły jednak, że marszałek Sejmu skierował cały projekt z powrotem do prac w Komisji Zdrowia, która ma wypracować kompromisowe rozwiązania.

Źródło: PAP

Treści w naszych serwisach służą celom informacyjno-edukacyjnym i nie zastępują konsultacji lekarskiej. Przed podjęciem decyzji zdrowotnych skonsultuj się ze specjalistą.

Wybrane dla Ciebie