Limit wynagrodzeń medyków ma pomóc szpitalom
Wśród planowanych zmian w ochronie zdrowia pojawiają się m.in. maksymalna stawka godzinowa dla medyków na poziomie 240 zł brutto, ograniczenie czasu pracy do dwóch etatów oraz wymóg zatrudnienia przynajmniej na pół etatu w jednej placówce. Prezes NFZ przekonuje, że rozwiązania te mają znaczenie nie tylko dla finansów, ale również dla organizacji opieki nad pacjentami.
Jak podkreślił Filip Nowak, większe związanie lekarza z konkretną placówką może przełożyć się na dostępność świadczeń oraz bezpieczeństwo chorych. Jego zdaniem ograniczenie maksymalnego poziomu wynagrodzeń powinno z kolei wpłynąć na budżet placówek. – Wprowadzenie maksymalnego wynagrodzenia poprawi kondycję finansową placówek medycznych. Ich dobra kondycja finansowa to także mniejsza presja na nieograniczony, a więc nierealny poziom finansowania z Narodowego Funduszu Zdrowia – powiedział.
Prezes NFZ zwrócił też uwagę, że niedawna pandemia COVID-19 przyczyniła się do obecnej sytuacji w wynagrodzeniach personelu. – Paradoksalnie ów kryzys spowodował hossę w zarobkach lekarzy, ale także w kondycji finansowej szpitali, bo część zasobu kadr medycznych, zazwyczaj finansowanego ze składek zdrowotnych, była wtedy finansowana z budżetu państwa, z funduszu COVID-owego – mówił.
Tymczasem dziś placówki ponownie muszą funkcjonować w warunkach ograniczonego finansowania.
"Korkociąg" wynagrodzeń
Zdaniem Nowaka regulacje dotyczące płac mają ograniczyć spiralę rosnących kosztów zatrudnienia. Jak zaznaczył, obecny model wymaga zmian również w zakresie organizacji całego systemu. – To jest działanie zmierzające do stabilizacji rynku medycznego, do tego, żeby placówki medyczne nie musiały wpadać w "korkociąg", wynikający z coraz to wyższych wynagrodzeń. Choć może nieidealne, to w obecnej sytuacji takie rozwiązanie jest niezbędne – stwierdził.
Według prezesa NFZ jednym z problemów jest zbyt rozbudowana sieć szpitali funkcjonujących w trybie całodobowym. Część z nich mogłaby w przyszłości przejść na leczenie planowe, podczas gdy wybrane placówki w danym regionie nadal prowadziłyby działalność przez całą dobę.
Planowany wymóg pracy lekarza przynajmniej na pół etatu nie musi jednak obejmować wszystkich specjalności. Nowak przyznał, że rozważane są wyjątki m.in. dla opieki ambulatoryjnej czy radiologii. Jak tłumaczył, głównym celem jest zapewnienie, by podstawowy zespół medyczny znał pacjentów i pozostawał związany z placówką również po wykonaniu zabiegu.
NFZ: luka finansowa wynosi około 14 mld zł
Prezes Funduszu zapewnił, że pieniędzy nie zabraknie na świadczenia objęte zawartymi kontraktami. Problemem pozostają jednak tzw. nadwykonania, czyli procedury wykonane ponad wartość umów podpisanych z NFZ.
Obecnie luka finansowa dotycząca tych świadczeń wynosi około 14 mld zł. Jest mniejsza niż wcześniej zakładano, m.in. dzięki dodatkowym środkom z budżetu państwa, zmianom części wycen świadczeń przez Agencję Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji oraz działaniom oszczędnościowym Funduszu.
Część płatności za nadwykonania została również przesunięta na kolejny rok. Według szacunków chodzi o około 6-7 mld zł rocznie. Dzięki temu NFZ chce w pierwszej kolejności finansować świadczenia uznawane za priorytetowe, w tym porody i leczenie onkologiczne.
W przyszłym roku potrzeby mogą być jeszcze większe
Jeszcze większe wyzwanie może pojawić się w kolejnym roku. Jak przekazał Filip Nowak, gdyby NFZ miał bez ograniczeń płacić za wszystkie świadczenia nielimitowane wykonane ponad kontrakty, potrzebowałby dodatkowo około 22-25 mld zł ponad wpływy ze składki zdrowotnej i zaplanowaną dotację z budżetu państwa.
W związku z tym analizowane są różne scenariusze dotyczące przyszłego finansowania ochrony zdrowia, w tym ewentualne zmiany w składce zdrowotnej. – Rozmawiamy o różnych scenariuszach, także o składce zdrowotnej. W tym kontekście warto się też zastanowić nad grupami uprzywilejowanymi, które płacą niższą składkę – powiedział prezes NFZ.
Nowak zastrzegł jednak, że decyzje w tej sprawie muszą być podejmowane ostrożnie. Jego zdaniem nieprzemyślane rozwiązania mogłyby nie tylko nie przynieść oczekiwanych dodatkowych wpływów, ale również utrudnić realizację innych reform w ochronie zdrowia.
Szpitale powiatowe mogą zmienić sposób działania
Zmiany mają dotyczyć również szpitali powiatowych, które często znajdują się w szczególnie trudnej sytuacji finansowej. Prezes NFZ uważa, że nie wszystkie placówki muszą utrzymywać całodobowe oddziały o takim samym profilu.
Jak tłumaczył, jeżeli w kilku sąsiadujących powiatach działają szpitale posiadające identyczne oddziały czynne przez całą dobę, nie musi to automatycznie oznaczać lepszej opieki dla mieszkańców. Taki model zwiększa natomiast koszty i nasila rywalizację o personel.
Część placówek mogłaby więc przejść na tryb planowy, podczas gdy jeden lub dwa szpitale w danym regionie pozostałyby dostępne przez 24 godziny. Według prezesa NFZ taki sposób organizacji miałby zapewnić pacjentom potrzebną pomoc przy jednoczesnym ograniczeniu kosztów funkcjonowania systemu.
Źródło: Polska Agencja Prasowa
Treści w naszych serwisach służą celom informacyjno-edukacyjnym i nie zastępują konsultacji lekarskiej. Przed podjęciem decyzji zdrowotnych skonsultuj się ze specjalistą.