Groźny wirus Shamonda po raz pierwszy u człowieka. Trwa naukowe śledztwo

Francuskie służby sanitarne oraz Europejskie Centrum ds. Zapobiegania i Kontroli Chorób poinformowały o pierwszym przypadku zakażenia człowieka wirusem Shamonda (SHAV). Do tej pory uznawany był on wyłącznie za wirus atakujący zwierzęta gospodarskie.

We Francji doszło do pierwszego zakażenia człowieka wirusem ShamondaWe Francji doszło do pierwszego zakażenia człowieka wirusem Shamonda
Źródło zdjęć: © Materiały WP • Zdjęcie wygenerowane przy pomocy AI
Mateusz Różański

Zakażenie zdiagnozowano u pacjenta hospitalizowanego we Francji, w regionie, gdzie wcześniej notowano krążenie wirusa wśród zwierząt. Chory zmagał się z poważnymi problemami zdrowotnymi i znajdował się w stanie skrajnie ciężkiej immunosupresji, a w wyniku infekcji zmarł.

Instytucje zaprzeczają plotkom

Międzynarodowe instytucje, w tym ECDC oraz Światowa Organizacja Zdrowia (WHO), podkreślają, że wciąż trwa szczegółowe śledztwo naukowe badające dokładny mechanizm zakażenia oraz realny udział samego wirusa Shamonda w zgonie pacjenta. Jednocześnie wirusolodzy dementują powtarzane w niektórych mediach spekulacje, jakoby wirus zmutował i zaczął masowo zagrażać ludziom – jest to odosobniony incydent u pacjenta o drastycznie obniżonej odporności.

Komunikat ws. wirusa opublikował też Główny Inspektor Sanitarny. "Zagrożenie rozprzestrzenianiem się choroby czy epidemią jest niskie. Zgodnie z deklaracjami strony francuskiej, a także oceną WHO, jest to pojedynczy i izolowany przypadek" – przekazał GIS.


WIDEO
Nie tylko COVID za chwilę zaatakuje. Dr Dzieciątkowski ostrzega Polaków

Czym jest wirus Shamonda?

Wirus Shamonda (SHAV) po raz pierwszy został wyizolowany w 1965 r. u bydła w Nigerii, a przez kolejne dekady notowano go głównie w Afryce oraz w Japonii. Pod względem taksonomicznym patogen należy do rodziny Peribunyaviridae, rodzaju Orthobunyavirus i grupy serologicznej Simbu, będąc blisko spokrewnionym z wirusem Schmallenberg, który od lat występuje u zwierząt m.in. w Polsce.

Latem 2026 r. europejska linia wirusa po raz pierwszy zaczęła szerzyć się na Starym Kontynencie, dotykając stada m.in. w Niemczech, Szwajcarii, Francji czy Austrii. U bydła, owiec czy koni wirus wywołuje krótkotrwałą gorączkę, spadek apetytu, biegunkę, drastyczne spadki produkcji mleka sięgające od 15 do 75 procent oraz zaburzenia rozrodu i wady wrodzone u płodów.

Jak dochodzi do zakażenia?

Wirus Shamonda jest arbovirusem, co oznacza, że jest patogenem przenoszonym przez wektory biologiczne. Głównym przekaźnikiem wirusa w środowisku naturalnym są kuczmany (Culicoides), czyli mikroskopijne owady kłujące. Główną hipotezą wysuniętą przez francuskie służby jest to, że pacjent został ukąszony przez zakażonego kuczmana bezpośrednio na terenie Francji.

Jednocześnie ECDC i GIS w Polsce jednoznacznie wskazują, że nie ma absolutnie żadnych dowodów na przenoszenie się wirusa z człowieka na człowieka. Nie odnotowano także wcześniej ani obecnie klasycznych zakażeń ludzi poprzez zwykły, bezpośredni kontakt ze zdrowymi lub chorymi zwierzętami gospodarskimi.

Leczenie i profilaktyka

Obecnie medycyna nie dysponuje swoistym leczeniem przyczynowym w postaci leków przeciwwirusowych skierowanych przeciwko wirusowi Shamonda, nie opracowano też dotąd szczepionek dedykowanych ludziom ani zwierzętom.

W przypadku zakażenia stosuje się wyłącznie leczenie objawowe i podtrzymujące funkcje życiowe. Zarówno ECDC, WHO, jak i polski główny inspektor sanitarny zgodnie podkreślają, że ogólne ryzyko dla populacji ludzkiej pozostaje niskie, a opisywany przypadek ma charakter jednostkowy i ściśle powiązany z ciężkim stanem wyjściowym pacjenta.

Polskie służby sanitarne w stałej współpracy z głównym lekarzem weterynarii na bieżąco monitorują sytuację epidemiologiczno-epizootyczną w kraju i w Europie.

Źródło: msn.com, Crazy Nauka.

Treści w naszych serwisach służą celom informacyjno-edukacyjnym i nie zastępują konsultacji lekarskiej. Przed podjęciem decyzji zdrowotnych skonsultuj się ze specjalistą.

Wybrane dla Ciebie