Koniec z biopsją wątroby? Naukowcy wskazali prostsze badanie

Biopsja wątroby przez lata była jednym z najważniejszych badań pozwalających ocenić stopień uszkodzenia tego narządu. Naukowcy jednak wskazują, że w wielu przypadkach można jej uniknąć. Dwa międzynarodowe badania wykazały, że odpowiednio dobrane badania krwi, USG i rezonans magnetyczny mogą skutecznie wykrywać zaawansowane zmiany w wątrobie.

Zamiast biopsji wątroby wystarczą prostsze testyZamiast biopsji wątroby wystarczą prostsze testy
Źródło zdjęć: © Getty Images
Dominika Najda

Biopsja wątroby nie zawsze będzie konieczna

Stłuszczeniowa choroba wątroby związana z dysfunkcją metaboliczną (MASLD) to problem, który może dotyczyć nawet co trzeciego dorosłego na świecie. Wśród osób z otyłością lub cukrzycą typu 2 odsetek ten sięga aż 70 proc.

Choroba może przez długi czas rozwijać się bez wyraźnych objawów. U części pacjentów prowadzi do stanu zapalnego, włóknienia, a w najbardziej zaawansowanych przypadkach nawet do marskości wątroby. Dlatego tak ważne jest nie tylko jej wykrycie, ale również ustalenie, jak poważne zmiany zaszły już w narządzie.

Dotychczas jednym z najdokładniejszych sposobów oceny takich zmian była biopsja, czyli pobranie fragmentu tkanki wątroby do badania. Jest to jednak procedura inwazyjna, która wiąże się z ryzykiem powikłań, w tym krwawienia. Najnowsze ustalenia naukowców sugerują, że u wielu pacjentów równie przydatne mogą być znacznie prostsze i bezpieczniejsze metody.

Przełomowe ustalenia pochodzą z dwóch międzynarodowych badań realizowanych w ramach programu LITMUS, którego celem jest ocena metod diagnostycznych stosowanych w chorobach wątroby. Pierwsze badanie, opublikowane w czasopiśmie "The Lancet", objęło ponad 1500 pacjentów.

Naukowcy analizowali skuteczność badań krwi oraz elastografii, czyli metody pozwalającej ocenić sztywność wątroby za pomocą ultrasonografii. Drugie, opisane w "Nature Medicine", przeprowadzono z udziałem ponad 350 osób. Skupiono się w nim na zaawansowanych technikach rezonansu magnetycznego i elastografii.

"Łącznie te dwa badania dają nam jak dotąd najpełniejszy obraz tego, które testy diagnostyczne sprawdzają się w chorobach wątroby i w jaki sposób można je połączyć w ścieżkę diagnostyczną, którą systemy opieki zdrowotnej mogą łatwo wdrożyć" – wskazał prof. Quentin Anstee z University of Newcastle, współautor badań i koordynator programu LITMUS.

Zwykłe badanie krwi może wiele powiedzieć o wątrobie

W obu przypadkach wyniki nieinwazyjnych testów porównywano z rezultatami biopsji ocenianymi przez doświadczonych patologów. Jednym z najciekawszych odkryć okazała się skuteczność oznaczania gamma-GT (GGT), czyli enzymu, którego poziom można sprawdzić podczas prostego i stosunkowo niedrogiego badania krwi.

W analizie gamma-GT wypadła lepiej niż powszechnie wykorzystywany wskaźnik FIB-4, służący do oceny ryzyka zaawansowanego włóknienia wątroby. Badacze wskazali również metody szczególnie skuteczne w rozpoznawaniu zaawansowanego włóknienia i marskości. Najwyższą dokładność wykazały panel białkowy SOMAScan, elastografia rezonansu magnetycznego (MRE) oraz badania wykorzystujące technologię FibroScan, w tym wskaźnik Agile 3+.

Na tej podstawie naukowcy zaproponowali prostszą ścieżkę diagnostyczną. Pierwszym krokiem mogłoby być oznaczenie gamma-GT, a następnie, w razie potrzeby, wykonanie testu ELF lub badania FibroScan. Bardziej zaawansowane metody obrazowania byłyby wykorzystywane przede wszystkim w specjalistycznych ośrodkach.

Wyniki badań pokazują, że nieinwazyjne testy mogą z dużą dokładnością wykrywać zaawansowane włóknienie i marskość wątroby. Trudniejsze pozostaje natomiast rozpoznawanie aktywnego stanu zapalnego, charakterystycznego dla cięższej postaci choroby, czyli MASH.

"W przypadku zaawansowanego włóknienia wątroby oraz marskości dysponujemy już narzędziami, z których możemy korzystać z pełnym przekonaniem o ich skuteczności" – podkreślił prof. Anstee. Biopsja nadal może być potrzebna w niektórych sytuacjach, zwłaszcza podczas kwalifikowania pacjentów do zaawansowanych badań klinicznych nad leczeniem MASH.

Naukowcy liczą jednak, że odpowiednie połączenie badań krwi i metod obrazowych pozwoli znacznie ograniczyć liczbę wykonywanych biopsji. Dla pacjentów oznaczałoby to mniej inwazyjną diagnostykę, a dla lekarzy możliwość szybszego rozpoznawania osób zagrożonych poważnym uszkodzeniem wątroby.

Źródło: PAP

Treści w naszych serwisach służą celom informacyjno-edukacyjnym i nie zastępują konsultacji lekarskiej. Przed podjęciem decyzji zdrowotnych skonsultuj się ze specjalistą.

Wybrane dla Ciebie