Myślała, że to przemęczenie
Reem Kadry miała 25 lat i mieszkała w Kairze, gdzie pracowała jako reporterka telewizyjna. Wieczorami udzielała lekcji angielskiego. Jej dni były wypełnione obowiązkami, a na sen często brakowało czasu.
WIDEONietypowe objawy chłoniaka
Kiedy zaczęła odczuwać silne zmęczenie, zawroty głowy i tracić na wadze, uznała, że organizm nie wytrzymuje tak intensywnego tempa. – Pracowałam siedem dni w tygodniu i nie spałam odpowiednio długo, więc wmówiłam sobie, że właśnie dlatego czuję się tak fatalnie – wspomina w rozmowie z "The Sun".
Badania krwi wykazały anemię, ale nie ujawniły innych nieprawidłowości. Stan kobiety nadal się jednak pogarszał. Traciła apetyt, a zjedzenie nawet niewielkiej ilości jedzenia sprawiało jej trudność. Do tego dochodziły nawracający kaszel i przeziębienia.
Z czasem pojawił się objaw, którego Reem zupełnie nie rozumiała. Skóra na jej nogach, od kolan aż po stopy, zaczęła intensywnie swędzieć. – To było jak setki ukąszeń komarów albo jakby coś pełzało po moich nogach, chociaż niczego tam nie było. Myślałam, że to alergia – opowiada.
Jeszcze bardziej niepokojące okazały się nocne poty. Kobieta budziła się kompletnie przemoczona, a jej ubrania były tak mokre, że można było wykręcać z nich wodę. W końcu zdecydowała się wrócić do Wielkiej Brytanii, gdzie mieszkał jej ojciec. Był wrzesień 2006 roku. Ważyła już tylko około 43 kilogramów.
Guz znajdował się blisko serca
Dzień po powrocie zgłosiła się do lekarza rodzinnego. Po badaniu moczu została natychmiast skierowana na szpitalny oddział ratunkowy. Osiem dni później usłyszała diagnozę. Lekarze rozpoznali u Reem chłoniaka Hodgkina w stadium IIB, czyli nowotwór układu chłonnego.
Wokół jednego z płuc zgromadził się również płyn, co tłumaczyło uporczywy kaszel. Chłoniak Hodgkina rozwija się z limfocytów, czyli komórek układu odpornościowego. Najczęściej rozpoznaje się go u młodych dorosłych oraz osób w starszym wieku.
Charakterystycznym objawem jest niebolesne powiększenie węzłów chłonnych, zwłaszcza na szyi, pod pachami lub w pachwinach. Choroba może jednak dawać również mniej oczywiste sygnały:
- obfite nocne poty i niewyjaśnioną utratę masy ciała,
- uporczywy świąd skóry,
- gorączkę i przewlekłe zmęczenie,
- kaszel lub duszność.
Objawy te nie muszą oznaczać nowotworu, ale jeśli utrzymują się lub nasilają, wymagają konsultacji lekarskiej.
Pokonała raka, ale strach pozostał na lata
Reem rozpoczęła chemioterapię już następnego dnia po diagnozie. W ciągu dziewięciu miesięcy przeszła 16 cykli leczenia oraz bolesne biopsje szpiku kostnego, które pomagały monitorować przebieg choroby. Terapia była wyczerpująca. Kobieta zmagała się z silnymi nudnościami, osłabieniem i strachem o życie.
W 2014 roku potwierdzono, że jest wolna od nowotworu. Powrót do zdrowia nie oznaczał jednak końca problemów. Reem przez długi czas żyła w obawie przed nawrotem choroby. W 2016 roku doznała silnego ataku paniki podczas podróży autobusem. Konieczne było wezwanie pogotowia.
Pomogły jej psychoterapia poznawczo-behawioralna i wsparcie psychologiczne. Jak przyznaje, dopiero po latach zaczęła odzyskiwać poczucie bezpieczeństwa. Dziś ma 45 lat, mieszka w Londynie, pracuje jako nauczycielka i wychowuje dwóch synów.
Jej historia przypomina, że długotrwałego wyczerpania, niewyjaśnionego chudnięcia czy intensywnych nocnych potów nie warto automatycznie przypisywać stresowi. Czasem są pierwszymi sygnałami choroby wymagającej pilnej diagnostyki.
Źródło: The Sun
Treści w naszych serwisach służą celom informacyjno-edukacyjnym i nie zastępują konsultacji lekarskiej. Przed podjęciem decyzji zdrowotnych skonsultuj się ze specjalistą.