To dlatego wypadają garściami. "O tym się mało mówi"

Za wypadaniem włosów mogą stać poważne choroby, ale też stres czy niewłaściwa pielęgnacja. Zamiast więc testować kolejny kosmetyk, warto jak najszybciej wyjaśnić to ze specjalistą. – Garść włosów na szczotce to już jest dużo za dużo. Jeżeli zauważamy, że są w dużej ilości na ubraniu, na poduszce, a dodatkowo na szczotce czy przy myciu, to już coś złego zaczyna się dziać – przyznała w nowym odcinku "O zdrowiu przy kawie" trycholog Agnieszka Trepka.

włosyTrycholog Agnieszka Trepka
Źródło zdjęć: © Getty • Zdjęcie wygenerowane przy pomocy AI
Katarzyna Prus

Włosy to nie tylko wygląd, a ich utrata nie kończy się na problemie estetycznym. To może być sygnał, który wysyła nam organizm, alarmując o niedoborach kluczowych składników odżywczych, zaburzeniach hormonalnych, poważnych chorobach czy zdrowotnych konsekwencjach przewlekłego stresu. Dlatego ważne, by reagować na takie ostrzeżenia jak najszybciej.

Nie zawsze jest to jednak takie proste, jak mogłoby się wydawać. Wypadanie włosów może się nasilać stopniowo, na początku niemal niezauważalnie. Wychwycenie granicy między naturalnym procesem a problemem zdrowotnym bywa więc wyzwaniem. Nawet jeśli zauważamy, że na szczotce, przy myciu czy na ubraniach jest więcej włosów, nie zawsze od razu zapala się "czerwona lampka".

Łatwo zrzucić wtedy winę na stres, porę roku czy zmianę kosmetyków. Złym doradcą mogą być w takiej sytuacji media społecznościowe, które promują masę złotych środków o błyskawicznym działaniu. Zamiast więc poradzić się specjalisty, sięgamy po kolejny kosmetyk lub suplement, nie mając konkretnych wskazań medycznych.


WIDEO
Trycholog mówi, dlaczego włosy wypadają garściami. "Może być tak, że my nigdy tego nie odzyskamy"

– Garść włosów na szczotce to już jest dużo za dużo. Jeżeli zauważamy, że te włosy są w dużej ilości, że są na ubraniu, na poduszce, a dodatkowo na szczotce czy przy myciu, to już coś złego zaczyna się dziać – tłumaczyła trycholog Agnieszka Trepka w rozmowie z Katarzyną Prus w nowym odcinku programu "O zdrowiu przy kawie".

– Za fizjologiczne wypadanie włosów uznaje się liczbę od 50 do 100 dziennie. Przy czym, jeśli ktoś ma mało genetycznie włosów, to te 50 będzie jeszcze w porządku, ale jeśli ktoś ma dużo, to nawet 100 nie będzie oznaką jakichś problemów – dodała.

Jak się więc zorientować, że mamy problem? Może w tym pomóc codzienna obserwacja włosów: jak zachowują się przy codziennym czesaniu, myciu. Zaniepokoić powinien fakt, że nagle włosy "zostają nam w rękach", gdy ich dotykamy, gdy się czeszemy, a wcześniej tego nie zauważaliśmy. Na taką zmianę na pewno trzeba reagować od razu, nie należy czekać, bo problem może się nasilać.

Dlaczego włosy wypadają?

Konieczna jest diagnostyka, w tym badania krwi. Dopiero później na podstawie wyników i konsultacji ze specjalistą można ewentualnie dobrać suplementy. Może się okazać, że wcale nie mamy niedoborów albo rozwija się problem zdrowotny, który wymaga już leczenia, a nie suplementacji.

– Mamy dużo niedoborów, bo się nie suplementujemy albo robimy to niewłaściwie. Bierzemy dużo suplementów, ale są one kiepskiej jakości albo kompletnie nie są dla nas. Ulegamy reklamom, tymczasem nie wszystko, co inni stosują i polecają, jest dla nas – podkreśliła Agnieszka Trepka.

Badania profilaktyczne najlepiej wykonywać regularnie. Raz do roku warto zrobić morfologię, a także skontrolować ferrytynę, żelazo, witaminy D3 i B12, panel tarczycowy, lipidogram, glukozę oraz insulinę.

Za wypadaniem włosów mogą jednak stać nie tylko niedobory, ale też poważne problemy zdrowotne o różnym podłożu. Konieczna jest tu więc przede wszystkim właściwa diagnoza i plan leczenia. – O tym się mało mówi, ale teraz praktycznie każdy ma problem z jelitami. A jelita to jest m.in. wchłanianie witamin i suplementów. To może być także tarczyca; to może łysienie androgenowe związane z genami; jest też dużo chorób autoimmunologicznych, które musimy wychwycić – zaznaczyła trycholożka.

Problemów z włosami jest coraz więcej, a wiek nie jest żadną ochroną. Wręcz przeciwnie, specjaliści wskazują, że wypadanie włosów i pogorszenie ich kondycji dotykają także młodych kobiet. Przyczynami są u nich przede wszystkim schorzenia ginekologiczne czy PCOS. To mogą być także choroby tarczycy, insulinooporność, łysienie androgenowe.

Zmagają się z tym już nawet dwudziestokilkulatki, a tło może być hormonalne. – Hormony się zmieniają i coraz więcej młodych kobiet ma problemy – wyjaśniła. Ta zmiana hormonów ma też wpływ na włosy u kobiet między 40. a 55. rokiem życia.

Walka z wypadaniem włosów trwa miesiącami

Włosy mogą zniszczyć także stres, niewłaściwa dieta, niemycie głowy oraz używki (na przykład regularne picie alkoholu, palenie papierosów). Przyczyniają się do tego też niewłaściwa pielęgnacja, źle dobrane kosmetyki, ale też nadmierne używanie urządzeń do stylizacji przy braku ochrony włosów przed wysoką temperaturą. Może to też prowadzić do poważnych problemów, które potem będzie trudno odwrócić.

Agnieszka Trepka przytoczyła historię jednej ze swoich klientek, która niewłaściwą codzienną stylizacją zniszczyła sobie włosy. – Powiedziała, że włosy jej wypadają, ale coś mi się nie zgadzało. Włosy były nierówne, poszarpane, "posiepane" na dole, a obraz trichoskopowy pokazywał, że ze skórą głowy jest wszystko w porządku, że nie ma wypadania. Okazało się, że to działania mechaniczne – wyjaśniła ekspertka.

– Uszkadzała sobie włosy przez niewłaściwe używanie takiej suszarki, która jednocześnie nawija włosy i od razu suszy. Za wysoka temperatura po prostu rwała te włosy. Jeśli zniszczymy włosy, to może być tak, że my nigdy tego nie odzyskamy – podkreśliła trycholożka.

Warto mieć świadomość, że walka z wypadaniem włosów to nie jest kwestia tygodnia czy dwóch. To jest proces, więc trzeba się uzbroić w cierpliwość i przede wszystkim zrozumieć problem, z którym musimy się zmierzyć. Samo uzupełnienie składników odżywczych trwa minimum trzy miesiące, a jeśli przyczyna jest poważniejsza, będziemy potrzebować jeszcze więcej czasu. Efekty przychodzą stopniowo, dlatego płynące z reklam obietnice natychmiastowej metamorfozy powinny od razu wzbudzić podejrzenia.

– To nie są krótkie kuracje; trwają 3–6 miesięcy, a nawet dłużej. W przypadku chorób tarczycy czy autoimmunologicznych to może trwać nawet przez całe życie – zaznaczyła Agnieszka Trepka.

Podstawowym błędem jest więc wizyta w drogerii i testowanie kolejnych kosmetyków, "w ciemno", bez konsultacji ze specjalistą, zwłaszcza jeśli problem utrzymuje się lub nasila. – Wydajemy impulsywnie bardzo dużo na suplementy, na kosmetyki, bez sensu. Tracimy pieniądze zamiast skupić się na konkretach. Jeśli coś się dzieje, to nie kupujemy kolejnych produktów, tylko idziemy do specjalisty i szukamy przyczyny – podsumowała ekspertka.

Treści w naszych serwisach służą celom informacyjno-edukacyjnym i nie zastępują konsultacji lekarskiej. Przed podjęciem decyzji zdrowotnych skonsultuj się ze specjalistą.

Wybrane dla Ciebie