Trycholog mówi, dlaczego włosy wypadają garściami. "Może być tak, że my nigdy tego nie odzyskamy"

Za wypadaniem włosów mogą stać poważne choroby, ale też stres, czy niewłaściwa pielęgnacja. – Za wysoka temperatura po prostu rwała jej włosy – przyznała w nowym odcinku "O zdrowiu przy kawie" trycholog Agnieszka Trepka, opowiadając historię jednej ze swoich klientek.

Trycholog Agnieszka TrepkaTrycholog Agnieszka Trepka
Źródło zdjęć: © Materiały WP
Katarzyna Prus

– Garść włosów na szczotce to już jest dużo za dużo. Jeżeli zauważamy, że te włosy są w dużej ilości, że są na ubraniu, na poduszce, a dodatkowo na szczotce czy przy myciu to już coś złego zaczyna się dziać – tłumaczyła trycholog Agnieszka Trepka w rozmowie z Katarzyną Prus. W nowym odcinku programu "O zdrowiu przy kawie".

– Za fizjologiczne wypadanie włosów uznaje się ilość od 50 do 100 dziennie. Przy czym jeśli ktoś ma mało genetycznie włosów to te 50 będzie jeszcze w porządku, ale jeśli ktoś ma dużo to nawet 100 nie będzie oznaką jakichś problemów – dodała.

Jak się więc zorientować, że mamy problem? – Musimy obserwować, jak te włosy zachowują się przy codziennym czesaniu, myciu. Na przykład nie zaobserwowaliśmy wcześniej, że włosy wypadają, a nagle z dnia na dzień coś się wydarzyło, że czeszemy się, dotykamy ich i one nam zostają w rękach – tłumaczyła ekspertka.

W ten sposób organizm sygnalizuje nam, że coś się dzieje. To może być efekt niedoborów, ale też chorób.


WIDEO
Trycholog mówi, dlaczego włosy wypadają garściami. "Może być tak, że my nigdy tego nie odzyskamy"

Dlaczego włosy wypadają?

– Mamy dużo niedoborów, bo się nie suplementujemy albo robimy to niewłaściwie. Bierzemy dużo suplementów, ale są one kiepskiej jakości albo kompletnie nie są dla nas. Ulegamy reklamom, tymczasem nie wszystko, co inni stosują i polecają, jest dla nas – podkreśliła.

Dlatego konieczna jest diagnostyka, w tym badania krwi. Dopiero później na podstawie wyników i konsultacji ze specjalistą dobieramy suplementy, bo może się okazać, że wcale nie mamy niedoborów.

– Raz do roku róbmy badania: morfologia, ferrytyna, żelazo, witamina D3 i B12, panel tarczycowy, lipidogram, glukoza, insulina – zaznaczyła ekspertka.

Za wypadaniem włosów mogą też stać konkretne problemy zdrowotne. – O tym się mało mówi, ale teraz praktycznie każdy ma problem z jelitami. A jelita to jest wchłanianie witamin i suplementów. To może być tarczyca, to może łysienie androgenowe związane z genami, jest też dużo chorób autoimmunologicznych, które musimy wychwycić – zaznaczyła.

Przyznaje, że problemów z włosami jest coraz więcej i dotyka to także młodych kobiet. – U nich to są przede wszystkim problemy ginekologiczne, PCOS, ewentualnie tarczyca, insulinooporność, łysienie androgenowe, które za tym idzie. To są nawet dwudziestokilkulatki – dodała Agnieszka Trepka.

Wyjaśniła, że znaczenie ma tutaj "walka hormonów". – Hormony się zmieniają i coraz więcej młodych kobiet ma problemy – wyjaśniła. Ta zmiana hormonów ma też wpływ na włosy u kobiet między 40. a 55. rokiem życia.

Walka z wypadaniem włosów trwa miesiącami

Włosy mogą zniszczyć także stres, niewłaściwa dieta, niemycie głowy, używki. Przyczynami są też często niewłaściwa pielęgnacja, źle dobrane kosmetyki, ale też nadmierne używanie urządzeń do stylizacji przy braku ochrony włosów przed wysoką temperaturą.

Trycholożka przytoczyła historię jednej ze swoich klientek, która w ten sposób zniszczyła sobie włosy.

– Powiedziała, że włosy jej wypadają, ale coś mi się nie zgadzało. Włosy były nierówne, poszarpane, "posiepane" na dole, a obraz trychoskopowy pokazywał, że ze skórą głowy jest wszystko w porządku, że nie ma wypadania. Okazało się, że to działania mechaniczne. Ona sobie uszkadzała włosy przez niewłaściwe używanie takiej suszarki, która jednocześnie nawija włosy i od razu suszy. Za wysoka temperatura po prostu rwała te włosy – podkreśla ekspertka.

– Jeśli zniszczymy włosy, to może być tak, że my nigdy tego nie odzyskamy – podkreśliła.

Przyznała, że walka z wypadaniem włosów to jest proces, więc trzeba się uzbroić w cierpliwość. – To nie są krótkie kuracje, trwają 3–6 miesięcy, a nawet dłużej. W przypadku chorób tarczycy czy autoimmunologicznych to może trwać nawet przez całe życie – zaznaczyła. Dodała, że uzupełnienie składników odżywczych "trwa minimum trzy miesiące".

Zwróciła uwagę na podstawowy błąd. – Wydajemy impulsywnie bardzo dużo na suplementy, na kosmetyki, bez sensu. Tracimy pieniądze zamiast skupić się na konkretach. Jeśli coś się dzieje, to nie kupujemy kolejnych produktów, tylko idziemy do specjalisty i szukamy przyczyny – podsumowała ekspertka.

Treści w naszych serwisach służą celom informacyjno-edukacyjnym i nie zastępują konsultacji lekarskiej. Przed podjęciem decyzji zdrowotnych skonsultuj się ze specjalistą.

Wybrane dla Ciebie