Jesień to w polskich lasach czas prawdziwego oblężenia. Wyposażony w koszyki i nożyki ruszasz w głąb lasu, znajdujesz dorodnego, twardego borowika, przekrawasz go na pół i... Twoim oczom ukazuje się gęsta sieć wydrążonych korytarzy. Choć w języku potocznym mówimy o "robaczywych grzybach", entomolog od razu precyzuje terminologię.
– Najczęściej są to larwy muchówek, które poprawnie nazywamy czerwiami. Zwykle mają segmentowane ciało, nie mają odnóży, a u wielu z nich nie widać wyraźnie wykształconej głowy. Popularnie mówimy na nie 'robaki' i tak się przyjęło. Nawet moi studenci, kiedy wybierają się na zajęcia z entomologii stosowanej, mówią, że idą 'na robaki' – mówi PAP entomolog prof. Stanisław Ignatowicz.
Są ich setki w różnych odmianach. Wszystkie przynieśli mieszkańcy
Dlaczego owady znajdują grzyby szybciej niż my?
Owady mają nad grzybiarzami ogromną przewagę – nie polegają na wzroku, lecz na niezwykle czułym węchu. Rosnący w podłożu grzyb emituje intensywny aromat, który w świecie owadów działa jak najskuteczniejszy magnes.
– Kierują się zapachem. Grzyby wydzielają specyficzny koktajl lotnych związków organicznych, m.in. alkoholi, ketonów i terpenów. Ten koktajl wabi muchówki. Dla nas grzyb pachnie lasem i dobrym obiadem, a dla samicy jest miejscem, w którym może złożyć jaja i zapewnić potomstwu pokarm – mówi naukowiec.
Co więcej, proces ten zaczyna się, zanim grzyb w ogóle wyłoni się spod warstwy liści czy mchu, gdyż, jak wyjaśnia prof. Ignatowicz, samice muchówek mogą składać jaja w grzybach, które jeszcze nie są dobrze widoczne dla zbierającego, bo znajdują się pod liśćmi. Dla ziemiórek takie zacienione miejsce może być odpowiednie do składania jaj. Dlatego nawet niewielki grzyb może być zaczerwiony.
Kto jeszcze żeruje w naszych koszykach?
W grzybach nie mieszkają wyłącznie larwy muchówek (z rodzin grzybiarkowatych, ziemiórkowatych czy pryszczarkowatych). Podczas leśnych poszukiwań możemy natrafić na bardzo wiele żywiących się grzybami stworzeń. Wśród nich są: drutowce (żółtawe, twarde larwy chrząszczy z rodziny sprężykowatych), skoczogonki (drobne, niezwykle skoczne stawonogi) i ślimaki.
– Sam znalazłem w tym roku drutowca w kurce. Przyniosłem ją do domu i dopiero wtedy odkryłem lokatora. Było to dla mnie ciekawe, bo kurki słyną z tego, że bardzo rzadko bywają zaczerwione. Ale rzadko nie znaczy nigdy (...) Rydze również mogą być zaczerwione. Nie można zakładać, że skoro mają blaszki, będą wolne od larw, a problem dotyczy tylko grzybów rurkowych – opowiada przyrodnik.
Nadjedzony nie znaczy jadalny
Wśród zbieraczy wciąż krąży ludowy przesąd: skoro owad zjadł grzyba i żyje, to znaczy, że grzyb nie jest trujący dla człowieka. Nie ma to wiele wspólnego z prawdą.
– To bardzo zły test. Owady mogą zasiedlać także muchomory, w tym muchomora sromotnikowego. To, że widzimy w grzybie larwy albo wydrążone przez nie kanaliki, nie oznacza, że jest bezpieczny dla człowieka – wspomina prof. Ignatowicz.
Naukowiec podkreśla, że metabolizm owadów i innych bezkręgowców drastycznie różni się od ludzkiego. Substancje śmiertelne dla człowieka (np. amatoksyny) mogą być dla larw całkowicie nieszkodliwe.
Robak to nie "białkowy dodatek"
Część grzybiarzy podchodzi do sprawy pragmatycznie, uważając larwę za niegroźną "wkładkę białkową". Ekspert wskazuje jednak, że problem nie leży w samej larwie, lecz w śladach, jakie po sobie pozostawia:
– W rzeczywistym grzybie nie mamy larwy oddzielonej od jej działalności. Mamy owocnik, w którym żerowała i pozostawiała produkty przemiany materii. Mało mamy informacji o szkodliwości tych wydzielin i odchodów, więc nie należy udawać, że wszystko o nich wiemy – tłumaczy biolog i przypomina, że żerowanie owadów drastycznie przyspiesza procesy gnilne oraz ułatwia infekcje wtórne – Muchówki mogą też przenosić między owocnikami inne organizmy, m.in. roztocze, nicienie oraz zarodniki grzybów powodujących choroby owocników (...) Jeżeli grzyb brzydko wygląda i nieprzyjemnie pachnie, to jest ostrzeżenie, że nie należy go jeść – dodaje.
Dobre rady dla grzybiarza
By cieszyć się jesiennymi zbiorami grzybów, prof. Ignatowicz zaleca stosowanie kilku prostych zasad.
Zbierać tylko młode owocniki. Im dłużej grzyb stoi w lesie, tym więcej owadów zdąży złożyć w nim jaja.
Szybko przetwarzać zebrane grzyby. Nie zostawiaj koszyka na resztę dnia w ciepłym przedpokoju.
Używaj lodówki. Niska temperatura skutecznie hamuje rozwój i żerowanie larw, jeśli nie masz czasu oczyścić grzybów od razu.
Sól lub susz. Moczenie w słonej wodzie działa na larwy ewakuująco. Podobnie działa ciepłe powietrze w suszarce.
– Larwy wychodzą, kiedy owocnik staje się dla nich zbyt suchy. Dlatego na samym dole suszarki nie powinno być grzybów, na które spadałyby larwy z wyższych poziomów" – radzi profesor, przypominając jednak, że usunięcie owada nie usuwa z grzyba jego odchodów i drążonych korytarzy.
Szkodnik czy gospodarz? Spojrzenie na ekosystem
Na koniec entomolog apeluje o odejście od oceniania natury wyłącznie przez pryzmat ludzkiego talerza.
– "Szkodnik" to określenie nadane przez człowieka: chcemy zebrać i zjeść grzyba, więc organizm, który zrobił to przed nami, nazywamy szkodnikiem. W przyrodzie te organizmy mają jednak swoje miejsce i znaczenie. Uczestniczą w rozkładzie owocników i mogą pomagać w rozprzestrzenianiu zarodników (...) To, co dla grzybiarza jest stratą, stanowi część funkcjonowania lasu – zaznacza prof. Ignatowicz.
Treści w naszych serwisach służą celom informacyjno-edukacyjnym i nie zastępują konsultacji lekarskiej. Przed podjęciem decyzji zdrowotnych skonsultuj się ze specjalistą.