37-latek usłyszał, że jest za młody na raka. Pół roku później już nie żył

Ben Williams miał 37 lat, troje dzieci i — jak wspomina jego żona — wcześniej cieszył się dobrym zdrowiem. Kiedy pojawił się uporczywy ból w okolicy biodra, początkowo nic nie wskazywało na poważną chorobę. Kilka miesięcy później usłyszał jednak diagnozę zaawansowanego raka.

Zaczęło się od bólu biodra. Diagnoza była dramatycznaZaczęło się od bólu biodra. Diagnoza była dramatyczna
Źródło zdjęć: © Licencjodawca
Angelika Grabowska

Ból był pierwszym sygnałem

Problemy zaczęły się latem 2020 roku. Ben zgłosił się do lekarza rodzinnego z powodu utrzymującego się bólu nad biodrem. Wykonano badania krwi i moczu, ale nie przyniosły one odpowiedzi na pytanie o przyczynę dolegliwości. Mężczyzna miał też usłyszeć, że jest "za młody na raka". Ponieważ fizjoterapia nie pomagała, zdecydował się na dalszą diagnostykę w prywatnej placówce. Badanie USG wykazało zmianę w wątrobie. Kolejna tomografia ujawniła również nieprawidłowości w płucu.


DLA CIEBIE
Prof. Bożena Muszyńska: Grzyby to żywność pierwszej kategorii

Po dalszych badaniach i biopsji lekarze rozpoznali u niego drobnokomórkowego raka płuca. - Pamiętam, jak usiedliśmy… i zapytałam: "W jakim to jest stadium?", a on odpowiedział: "To czwarte stadium, ponieważ znaleźliśmy zmiany w jego wątrobie i nadnerczach. Potem powiedział: "Bardzo mi przykro, ale to choroba terminalna. Nie możemy zrobić niczego, żeby ją wyleczyć", a ja po prostu zaczęłam krzyczeć. Ben mnie trzymał, a ja zawodziłam - wspominała jego żona Anita, cytowana przez "The Sun".

Drobnokomórkowy rak płuca rozwija się szybko

Drobnokomórkowy rak płuca to rzadszy, ale bardzo agresywny typ nowotworu. Charakteryzuje się szybkim wzrostem i skłonnością do wczesnego rozsiewu do innych narządów.

Do objawów, które mogą towarzyszyć rakowi płuca, należą m.in. przewlekły kaszel, duszność, nawracające infekcje dróg oddechowych, krwioplucie, ból w klatce piersiowej, osłabienie czy niezamierzona utrata masy ciała. W części przypadków pierwsze symptomy mogą jednak być nietypowe i wynikać już z obecności przerzutów.

Stan szybko się pogarszał

Po diagnozie Ben rozpoczął chemioterapię, która początkowo zmniejszyła ból. Następnie zastosowano także immunoterapię. Mimo leczenia jego stan zaczął się gwałtownie pogarszać. Pojawiły się problemy z połykaniem, mówieniem i chodzeniem. Z powodu silnego bólu trafił do hospicjum. Tam lekarze stwierdzili zajęcie opon mózgowo-rdzeniowych przez komórki nowotworowe, co oznaczało dalsze rozsianie choroby do struktur otaczających mózg i rdzeń kręgowy.

- Ostatnie cztery tygodnie były straszne. To było najgorsze, co kiedykolwiek musiałam oglądać – patrzeć, jak ktoś tak duży i silny przechodzi przez coś takiego - opowiadała Anita. Ben zmarł w wieku 38 lat, około pół roku po postawieniu rozpoznania.

Żona apeluje: nie ignoruj objawów

Po śmierci męża Anita zaczęła mówić publicznie o żałobie i o znaczeniu reagowania na niepokojące symptomy. Podkreśla, że jeśli dolegliwości utrzymują się lub narastają, warto domagać się dalszej diagnostyki. - Jeśli czujesz, że coś jest nie tak, proszę, nalegaj na to, żeby się zbadać - apelowała.

Historia Bena pokazuje, że wiek sam w sobie nie wyklucza choroby nowotworowej. Utrzymujące się, niewyjaśnione objawy — nawet jeśli wydają się niespecyficzne — powinny być ocenione przez lekarza, zwłaszcza gdy nie ustępują mimo leczenia.

Źródło: The Sun

Treści w naszych serwisach służą celom informacyjno-edukacyjnym i nie zastępują konsultacji lekarskiej. Przed podjęciem decyzji zdrowotnych skonsultuj się ze specjalistą.

Wybrane dla Ciebie