Ból był pierwszym sygnałem
Problemy zaczęły się latem 2020 roku. Ben zgłosił się do lekarza rodzinnego z powodu utrzymującego się bólu nad biodrem. Wykonano badania krwi i moczu, ale nie przyniosły one odpowiedzi na pytanie o przyczynę dolegliwości. Mężczyzna miał też usłyszeć, że jest "za młody na raka". Ponieważ fizjoterapia nie pomagała, zdecydował się na dalszą diagnostykę w prywatnej placówce. Badanie USG wykazało zmianę w wątrobie. Kolejna tomografia ujawniła również nieprawidłowości w płucu.
Prof. Bożena Muszyńska: Grzyby to żywność pierwszej kategorii
Po dalszych badaniach i biopsji lekarze rozpoznali u niego drobnokomórkowego raka płuca. - Pamiętam, jak usiedliśmy… i zapytałam: "W jakim to jest stadium?", a on odpowiedział: "To czwarte stadium, ponieważ znaleźliśmy zmiany w jego wątrobie i nadnerczach. Potem powiedział: "Bardzo mi przykro, ale to choroba terminalna. Nie możemy zrobić niczego, żeby ją wyleczyć", a ja po prostu zaczęłam krzyczeć. Ben mnie trzymał, a ja zawodziłam - wspominała jego żona Anita, cytowana przez "The Sun".
Drobnokomórkowy rak płuca rozwija się szybko
Drobnokomórkowy rak płuca to rzadszy, ale bardzo agresywny typ nowotworu. Charakteryzuje się szybkim wzrostem i skłonnością do wczesnego rozsiewu do innych narządów.
Do objawów, które mogą towarzyszyć rakowi płuca, należą m.in. przewlekły kaszel, duszność, nawracające infekcje dróg oddechowych, krwioplucie, ból w klatce piersiowej, osłabienie czy niezamierzona utrata masy ciała. W części przypadków pierwsze symptomy mogą jednak być nietypowe i wynikać już z obecności przerzutów.
Stan szybko się pogarszał
Po diagnozie Ben rozpoczął chemioterapię, która początkowo zmniejszyła ból. Następnie zastosowano także immunoterapię. Mimo leczenia jego stan zaczął się gwałtownie pogarszać. Pojawiły się problemy z połykaniem, mówieniem i chodzeniem. Z powodu silnego bólu trafił do hospicjum. Tam lekarze stwierdzili zajęcie opon mózgowo-rdzeniowych przez komórki nowotworowe, co oznaczało dalsze rozsianie choroby do struktur otaczających mózg i rdzeń kręgowy.
- Ostatnie cztery tygodnie były straszne. To było najgorsze, co kiedykolwiek musiałam oglądać – patrzeć, jak ktoś tak duży i silny przechodzi przez coś takiego - opowiadała Anita. Ben zmarł w wieku 38 lat, około pół roku po postawieniu rozpoznania.
Żona apeluje: nie ignoruj objawów
Po śmierci męża Anita zaczęła mówić publicznie o żałobie i o znaczeniu reagowania na niepokojące symptomy. Podkreśla, że jeśli dolegliwości utrzymują się lub narastają, warto domagać się dalszej diagnostyki. - Jeśli czujesz, że coś jest nie tak, proszę, nalegaj na to, żeby się zbadać - apelowała.
Historia Bena pokazuje, że wiek sam w sobie nie wyklucza choroby nowotworowej. Utrzymujące się, niewyjaśnione objawy — nawet jeśli wydają się niespecyficzne — powinny być ocenione przez lekarza, zwłaszcza gdy nie ustępują mimo leczenia.
Treści w naszych serwisach służą celom informacyjno-edukacyjnym i nie zastępują konsultacji lekarskiej. Przed podjęciem decyzji zdrowotnych skonsultuj się ze specjalistą.