Druga osoba zmarła na dżumę? Niepokojące doniesienia z Rosji

Śmierć młodej pracownicy instytutu badawczego wywołała obawy w obwodzie irkuckim. Media informują o kwarantannach i kolejnym zgonie, ale rosyjskie służby zaprzeczają doniesieniom o dżumie. Przyczyna zachorowania 28-latki pozostaje przedmiotem sprzecznych relacji.

IrkuckIrkuck
Źródło zdjęć: © Facebook
Marta Słupska

Zmarła pracownica instytutu badającego dżumę

Daria Szypiłowa pracowała w Instytucie Przeciwdżumowym w Irkucku. Według opisu przedstawionego przez "Daily Mail" kobieta poczuła się źle podczas wyprawy z kolegami do Buriacji, regionu sąsiadującego z Mongolią. Do szpitala trafiła 29 września. Wymagała podłączenia do respiratora, a 2 października zmarła w Szelechowie.

Portal Ludzie Bajkału podał, że kobieta miała powiedzieć personelowi medycznemu o przypadkowym rozbiciu probówki zawierającej żywe bakterie. Pracowała z Yersinia pestis, czyli pałeczką dżumy. Relacja o wypadku i jego związku ze śmiercią badaczki nie została jednak niezależnie potwierdzona.

6 października "Daily Mail", powołując się na rosyjskie media, opisał drugi zgon w szpitalu w obwodzie irkuckim. Również w tym przypadku nie ma potwierdzonej informacji, że przyczyną była dżuma.

Kwarantanny i sprzeczne komunikaty

Według doniesień około 200 osób, które miały kontakt z Szypiłową, objęto obserwacją. Lokalne media informują także o ograniczeniach w kilku szpitalach. Maksim Modin, szef rejonu szelechowskiego, przekazał, że w placówce leczącej 28-latkę wprowadzono kwarantannę, a część oddziałów wstrzymała przyjmowanie i wypisywanie pacjentów.

Rosyjska służba sanitarna Rospotrebnadzor utrzymuje, że kobieta zmarła na zapalenie płuc o nieustalonej przyczynie. Zapewnia też o stabilnej sytuacji sanitarno-epidemiologicznej w regionie. Rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow zaapelował o kierowanie się oficjalnymi komunikatami.

– Należy opierać się na oficjalnych oświadczeniach Rospotrebnadzoru, zamiast słuchać rozmaitych plotek i spekulacji – powiedział.

Dodatkowe pytania budzą usuwane publikacje. Według portalu The Insider telewizja REN TV skasowała pięć materiałów dotyczących podejrzenia dżumy. Zniknął również wpis władz Bajkalska, który zalecał ograniczenie podróży do Szelechowa do czasu wyjaśnienia zagrożenia.

Dżuma płucna wymaga szybkiego leczenia

Dżumę wywołuje bakteria Yersinia pestis. Postać płucna atakuje układ oddechowy i może się przenosić między ludźmi drogą kropelkową, podczas bliskiego kontaktu. WHO podkreśla, że objawy mogą wystąpić bardzo szybko, niekiedy przed upływem 24 godzin od zakażenia. Obejmują duszność i kaszel, także z odkrztuszaniem krwistej plwociny.

Chorobę leczy się antybiotykami. Kluczowe jest szybkie rozpoczęcie terapii po wystąpieniu objawów, ponieważ nieleczona dżuma płucna może prowadzić do śmierci.

Sytuację obserwują także Stany Zjednoczone. Sekretarz stanu Marco Rubio podkreślił potrzebę uważnego monitorowania doniesień.

– Nie sądzę, by był to powód do alarmu, ale jest to powód do skupienia uwagi i śledzenia sytuacji. I właśnie to robimy – powiedział.

Źródło: Daily Mail

Treści w naszych serwisach służą celom informacyjno-edukacyjnym i nie zastępują konsultacji lekarskiej. Przed podjęciem decyzji zdrowotnych skonsultuj się ze specjalistą.

Wybrane dla Ciebie