Lekarka pokazała poruszające zdjęcie z dyżuru. Fotografia obiegła sieć

Marta Słupska
Layla Hanna Layla Hanna
Źródło zdjęć: © Instagram • Zdjęcie wygenerowane przy pomocy AI

Niemowlę czekało na biopsję szpiku, a jego bliscy przeżywali ogromny lęk. Lekarka Layla Hanna opisała, jak próbowała zapewnić małemu pacjentowi poczucie bezpieczeństwa. Zdjęcie z tamtej chwili zrobiła jej koleżanka.

Płacz przed badaniem

Miał to być zwyczajny czwartek podczas rezydentury. W swoim wpisie na Instagramie Layla Hanna wspomina przygotowania do biopsji szpiku u niemowlęcia. Jak relacjonuje, mama dziecka była już wyczerpana emocjonalnie. Babcia bardzo przeżywała zarówno jego płacz, związany z koniecznością pozostania na czczo, jak i obawy przed chorobą oraz zabiegiem.

Ostatecznie przekazała malucha pod opiekę personelu i zdecydowała się zaczekać na korytarzu. W obcym otoczeniu dziecko stało się niespokojne. Lekarka zwraca uwagę, że zabrakło znajomych bodźców, które mogłyby je ukoić.

"Nie było już znajomego zapachu, dotyku ani głosu, które mogłyby przynieść mu spokój i poczucie bezpieczeństwa. Zaczął płakać i nie potrafił się uspokoić" – opisuje.

Hanna pochyliła się nad niemowlęciem. Otuliła dłonią jego główkę, objęła je w klatce piersiowej i delikatnie poklepywała. Przyłożyła czoło do jego czoła. Oddychała spokojnie i wydawała miarowy, szumiący dźwięk.

Z jej relacji wynika, że maluch stopniowo się rozluźniał i próbował zasnąć.

"Ale wystarczyło, że choć na sekundę odsunęłam głowę, a znów zaczynał płakać" – wspomina.

Dlatego została w tej pozycji podczas przygotowywania leku, podawania go we wlewie i po zaśnięciu dziecka pod wpływem środka uspokajającego. Nie odsunęła się aż do zakończenia wszystkiego, choć od długiego pochylenia zaczął boleć ją kręgosłup.

"Bo potrzebował tego zabiegu, ale przede wszystkim potrzebował poczuć się bezpiecznie wobec ogromu tego, co działo się w tej sali" – wyjaśnia.

Zdjęcie, którego się nie spodziewała

Sam zabieg wykonał nadzorujący ją personel. Hanna podkreśla, że tego dnia nie przeprowadziła biopsji ani aspiracji szpiku. Nie ćwiczyła techniki i nie trzymała igły. Mimo to wychodziła z poczuciem, że spełniła swój obowiązek wobec pacjenta.

"A jednak wyszłam z ulgą w sercu i poczuciem spełnionego obowiązku. Bo w tamtej chwili najcenniejsze było dla mnie ofiarowanie mu najbardziej podstawowych lekarstw i sposobów pomocy: miłości i troski" – pisze.

Moment bliskości uwieczniła jej przyjaciółka z pediatrii. Na fotografii widać lekarkę pochyloną nad leżącym na szpitalnym łóżku dzieckiem. Hanna była tak skupiona na niemowlęciu, że nie zauważyła, kiedy powstało zdjęcie. Nazywa je pięknym, niespodziewanym prezentem, przypominającym jej, jak wiele znaczy dla niej opieka nad najmłodszymi pacjentami.

Wpis kończy zasadą, którą stara się kierować każdego dnia:

"Poznaj wszystkie teorie. Opanuj wszystkie techniki. Ale dotykając ludzkiej duszy, bądź po prostu drugą ludzką duszą" – napisała.

Źródło: Instagram

Treści w naszych serwisach służą celom informacyjno-edukacyjnym i nie zastępują konsultacji lekarskiej. Przed podjęciem decyzji zdrowotnych skonsultuj się ze specjalistą.

Wybrane dla Ciebie