Kryzys w szczecińskim szpitalu przy Unii Lubelskiej?
Gorąco wokół Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego nr 1 im. prof. Tadeusza Sokołowskiego PUM w Szczecinie. Od kilku tygodni w mediach pojawiają się informacje o problemach finansowych placówki, przesuwaniu zabiegów czy zakończeniu płatnej współpracy ze studentami.
Pacjenci lecznicy informują, że otrzymują wiadomości o przekładaniu jesiennych zabiegów na przyszły rok. Miejscowi radni i Okręgowa Izba Lekarska żądają wyjaśnień, a przedstawiciele szpitala tłumaczą przesunięcia limitami z NFZ i dodają, że dotyczą wyłącznie osób, których stan zdrowia pozwala na bezpieczne odroczenie hospitalizacji lub zabiegu.
Do naszej redakcji zgłosił się pacjent, który otrzymał informacje, że jego zaplanowany na październik zabieg został przełożony na styczeń. Prosi o zachowanie anonimowości.
– Dobrze, że dostałem nowy termin, ale jednak czekałem na te operacje kilka miesięcy. Przygotowywałem się do nich też psychicznie, zaplanowaliśmy wszystko z rodziną, a nagle dowiaduję się, że zabiegu nie będzie. Moim zdaniem takie sytuacje nie powinny się zdarzać, bo dlaczego ja mam cierpieć przez to, że szpital nie ma pieniędzy na to, by mnie zoperować – mówi.
Radny: Nie są to jednostkowe przypadki
Na problem zwrócił uwagę także szczeciński radny Prawa i Sprawiedliwości Krzysztof Romianowski. W mediach społecznościowych alarmuje, że pacjenci szpitala mają przekładane zabiegi, na które czekają miesiącami.
– Nie są to jednostkowe przypadki i jest to sytuacja bardzo niepokojąca. Ktoś miesiącami przygotowuje się do zabiegu, a potem dostaje telefon, że jednak operacja się nie odbędzie i musi poczekać np. do stycznia czy lutego. Takie sytuacje nie powinny się zdarzać i wynikają ze złego zarządzania w NFZ i przez to w lecznicy. Oczywiście rozumiem, że każdy szpital ma wprowadzone limity na określone procedury medyczne, ale trzeba nimi zarządzać z głową. Tutaj z tym zarządzaniem mamy ewidentny problem. Jeżeli we wrześniu pacjenci są wykreślani z grafiku operacji, to co nas czeka do końca roku? – pyta Romianowski w rozmowie z WP abcZdrowie.
Okręgowa Izba Lekarska żąda wyjaśnień
Zaniepokojona sytuacją w szpitalu jest także Okręgowa Izba Lekarska w Szczecinie. Jej prezes, dr n. med. Michał Bulsa wystąpił do przedstawicieli lecznicy z prośbą o wyjaśnienie, skąd wzięły się kłopoty finansowe placówki.
– Nie powinno być tak, że szpital, planując pracę na cały rok, nagle pod koniec roku przekłada zabiegi. Jeśli tego typu sytuacje powtarzają się co roku, należy wprowadzić działania naprawcze, które je zlikwidują. Pacjenci nie mogą być zaskakiwani takimi informacjami. Często pobyt w szpitalu związany jest ze zmianą organizacji własnego życia ze znacznym wyprzedzeniem i ludzka przyzwoitość nakazuje, aby przełożenie zabiegu było sytuacją wyjątkową, która wynika z obiektywnych przesłanek medycznych, a nie powtarzającą się co rok rzeczywistością. Czekam na wyjaśnienia władz szpitala w tej sprawie – mówi nam dr Bulsa.
Szpital tłumaczy
Poprosiliśmy o komentarz rzeczniczkę lecznicy. Magdalena Knop tłumaczy, że korekty terminów przyjęć planowych – zarówno hospitalizacji, jak i zabiegów – zdarzają się w funkcjonowaniu każdego szpitala. Zaznacza także, że mogą mieć różne przyczyny: medyczne, kadrowe czy organizacyjne.
– Ma to szczególne znaczenie w naszej uniwersyteckiej "Jedynce", która niezależnie od ustalanego harmonogramu, musi zawsze pozostawać w pełnej gotowości do udzielania pomocy chorym wymagającym natychmiastowej interwencji. Nagły napływ większej liczby takich osób, konieczność wykonania dodatkowych pilnych operacji czy choćby nieobecność specjalisty mogą wymagać przeorganizowania zaplanowanej pracy. W takich sytuacjach zdrowie i bezpieczeństwo chorych mają pierwszeństwo przed kalendarzem – mówi.
Knop dodaje, że od lipca jednym z dodatkowych elementów uwzględnianych przy organizacji przyjęć planowych jest konieczność dostosowania ich liczby do poziomu świadczeń finansowanych w ramach obowiązującej umowy z NFZ.
– Ewentualne przesunięcia dotyczą wyłącznie osób, których stan zdrowia pozwala na bezpieczne odroczenie hospitalizacji lub zabiegu. Nie obejmują chorych wymagających pilnej pomocy, pacjentów onkologicznych, osób w trakcie chemioterapii i leczonych w ramach programów lekowych ani – w żadnym zakresie – dzieci i młodzieży do 18. roku życia. Przesunięcie terminu nie oznacza rezygnacji z leczenia – pacjent zawsze otrzymuje nową datę przyjęcia – podsumowuje.
To kolejne kłopoty w szpitalu
Sytuację skomentował także dyrektor naczelny szpitala przy Unii Lubelskiej, dr hab. n. med. Konrad Jarosz. Jak przyznał na antenie Radia Szczecin, ograniczenia wynikają bezpośrednio z wyczerpywania się zakontraktowanych na ten rok środków z Narodowego Funduszu Zdrowia.
– Jest wrzesień, a pieniądze się kończą. Dziś trudno oszacować, ilu pacjentów szpitala przy Unii Lubelskiej otrzyma wiadomość, że zabiegu w tym roku jednak nie będzie. Fundusz nas pilnuje, a ja pilnuję swoich pracowników, żeby przekładając te terminy, od razu wyznaczali najbliższe kolejne daty, najczęściej na styczeń lub luty, o ile stan zdrowia pacjenta na to pozwala – zaznaczył dyrektor.
Sprawa przesuwanych operacji to kolejny sygnał dotyczący napiętej sytuacji w uniwersyteckiej "Jedynce". Wcześniej media informowały m.in. o zakończeniu płatnej współpracy ze studentami kierunków medycznych pomagającymi w opiece nad pacjentami oraz o szukaniu przez dyrekcję oszczędności budżetowych.
Pacjenci oczekujący w kolejkach z niepokojem patrzą na nadchodzące miesiące, obawiając się, że bez systemowego zwiększenia finansowania z NFZ pierwsze miesiące nowego roku przyniosą kolejne spiętrzenia w harmonogramach operacyjnych.
Czy twój zabieg lub wizyta również zostały przełożone na przyszły rok z powodu limitów NFZ? Podziel się swoją historią w komentarzu lub napisz bezpośrednio do naszej redakcji na dziejesie@wp.pl.
Treści w naszych serwisach służą celom informacyjno-edukacyjnym i nie zastępują konsultacji lekarskiej. Przed podjęciem decyzji zdrowotnych skonsultuj się ze specjalistą.