Połamała wszystkie kości dłoni, ręka jest niesprawna. Na pilną operację poczeka do 2035 r. 

Po poważnym wypadku pani Agnieszka wciąż nie odzyskała sprawności lewej dłoni. Lekarz dostrzegł szansę na poprawę i wystawił pilne skierowanie. Termin przyjęcia do szpitala okazał się jednak tak odległy, że sprawą ma zająć się NFZ.

lekarzeZaplanowana data przyjęcia na oddział to październik 2035 roku
Źródło zdjęć: © Getty, Polsat News
Marta Słupska

Operacja nie przywróciła sprawności

Agnieszka Woźna-Pyszewska doznała poważnego urazu podczas upadku w sierpniu 2025 roku. Jak relacjonują "Wydarzenia" Polsatu, miała otwarte złamanie i połamane wszystkie kości lewej dłoni. Przeszła operację w Pile, ale leczenie nie przywróciło jej sprawności ręki.

Kolejnym krokiem miała być rekonstrukcja dłoni w szpitalu specjalistycznym w Poznaniu. Konsultujący ją lekarz ocenił, że istnieje szansa na odzyskanie władzy w palcach. Wystawił skierowanie na cito. Gdy pacjentka zgłosiła się do rejestracji, dowiedziała się, że przyjęcie na oddział zaplanowano na październik 2035 roku.


DLA CIEBIE
Prof. Bożena Muszyńska: Grzyby to żywność pierwszej kategorii

– Mam skierowanie na cito za dziewięć lat, czyli osoba, która ma zwykłe skierowanie, poczeka chyba z 15 lat – mówiła w rozmowie z "Wydarzeniami".

Dla pani Agnieszki perspektywa kolejnych dziewięciu lat z niesprawną dłonią jest trudna do zaakceptowania. Pacjentka szukała pomocy, licząc na odzyskanie samodzielności, tymczasem otrzymany termin oznacza dla niej dalsze oczekiwanie bez pewności, kiedy leczenie będzie mogło się rozpocząć.

"Za moją rentę mogę jedynie wsiąść w pociąg"

Pacjentka obawia się dalszego pogorszenia stanu ręki. Jak opowiada, dłoń staje się coraz sztywniejsza. Uraz wpływa także na jej sytuację zawodową: brak sprawności uniemożliwia jej podjęcie pracy. Prywatne leczenie pozostaje poza jej możliwościami finansowymi.

– Chyba zależy im, żeby iść prywatnie, ale za moją rentę mogę jedynie wsiąść w pociąg, jechać do Poznania i z powrotem – powiedziała.

Dyrekcja poznańskiej placówki nie skomentowała sprawy. Reporterka "Wydarzeń" Monika Zalewska zwróciła się więc do centrali Narodowego Funduszu Zdrowia z pytaniem o powody wyznaczenia tak odległego terminu.

– Przypadek będziemy sprawdzać i weryfikować, przede wszystkim dlaczego szpital zapisał pacjentkę na tak odległy termin – zapowiedział Paweł Florek, dyrektor biura komunikacji społecznej i promocji w centrali NFZ.

Kolejka także do rehabilitacji

Przedstawiciele wielkopolskiego oddziału NFZ wskazali, że czas oczekiwania zależy od wskazań medycznych oraz możliwości szpitala. Zasugerowali pacjentce złożenie odwołania.

W materiale zwrócono również uwagę na niedobór specjalistów. Według przytoczonych informacji w Polsce jest zaledwie 20 chirurgów ręki ze specjalistycznym egzaminem międzynarodowym. Oczekiwanie na zabiegi w przypadkach, w których nie ma zagrożenia nieodwracalnym pogorszeniem zdrowia, trwa zazwyczaj od półtora roku do dwóch lat.

Pani Agnieszka napotkała trudności również przy próbie zapisania się na rehabilitację. Jak wynika z reportażu, wskazany czas oczekiwania sięga trzech lat. Eksperci przywołani w materiale podkreślają, że opóźnienie fizjoterapii po takich urazach może prowadzić do nieodwracalnych następstw. 

Źródło: polsatnews.pl

Treści w naszych serwisach służą celom informacyjno-edukacyjnym i nie zastępują konsultacji lekarskiej. Przed podjęciem decyzji zdrowotnych skonsultuj się ze specjalistą.

Wybrane dla Ciebie