MON potwierdza
Informację o rozpoczęciu operacji potwierdził w mediach społecznościowych wicepremier i minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz. Na platformie X przekazał, że samolot wraz z wojskowym zespołem ewakuacji medycznej jest już w drodze na Filipiny.
"Rozpoczęliśmy operację powrotu z Filipin do Polski pana Piotra Moczulskiego. Samolot wraz z wojskowym zespołem ewakuacji medycznej jest już w drodze. Niedługo powitamy pana Piotra w kraju" – napisał szef MON.
Prof. Bożena Muszyńska: Grzyby to żywność pierwszej kategorii
Przełom po ponad 2 latach
Polski obywatel Piotr Moczulski przebywa w szpitalu na Filipinach od kwietnia 2024 roku. To właśnie tam uległ poważnemu wypadkowi na skuterze, w wyniku którego doznał licznych obrażeń wewnętrznych oraz obrzęku mózgu. Od tamtej pory nie opuścił placówki i wymaga stałej opieki medycznej.

Od czasu wypadku rodzina podejmowała liczne próby sprowadzenia Piotra do Polski. Założono m.in. zbiórkę na pokrycie kosztów transportu i opieki. Jak później przyznał brat Piotra Tomasz, nadzieja dla rodziny pojawiła się, gdy udało się przetransportować z Pekinu do kraju polską studentkę Klaudię Uciechowską. Wtedy też, na początku czerwca, po raz pierwszy opisaliśmy sprawę Piotra. Rozmawialiśmy wówczas z jego rodziną i przyjacielem, który również ucierpiał w tym samym wypadku, a także z przedstawicielami polskich władz – Ministerstwa Obrony Narodowej i Urzędu Miejskiego w Białymstoku. Liczyliśmy, że podobnie jak w przypadku Klaudii, również Piotra uda się sprowadzić do Polski przy wsparciu państwa. Po blisko czterech miesiącach od pierwszego artykułu plan udało się zrealizować – w poniedziałek rano po Polaka wyruszył samolot.
"To takie przedsięwzięcie, że naprawdę się denerwuję"
Do samolotu wraz z załogą wsiadł brat Piotra. W rozmowie z WP abcZdrowie dzień przed wylotem przyznał, że choć to moment długo wyczekiwany przez całą rodzinę i bliskich, towarzyszą mu ogromne zdenerwowanie i niepokój.
– Jest duży stres, żeby wszystko doszło do skutku, żeby tam nic się nie pokomplikowało – przyznał. Jak dodaje, skala całej operacji sprawia, że trudno dziś zachować spokój. – To takie przedsięwzięcie, że naprawdę się denerwuję bardzo, bardzo – podkreśla. Tuż przed startem zapytaliśmy, czy udało się opanować nerwy. – Ani trochę, cały czas się denerwuję, czy się wszystko powiedzie – odpowiada.
Tomasz jest jedynym przedstawicielem rodziny na pokładzie samolotu, ale w domu nie mniej poruszona oczekuje mama Piotra. – Siedzi, czeka już, denerwuje się też bardzo – mówi Tomasz. Mężczyzna przyznaje w rozmowie, że dopiero bezpieczny powrót brata do Polski pozwoli mu odetchnąć.
Powrót do Polski
Według aktualnego planu powrót z Filipin ma nastąpić w środę. Szczegóły operacji wciąż są jednak koordynowane. Konieczne jest m.in. zgranie pracy załogi samolotu, szpitala, ambasady oraz transportu medycznego na Filipinach.
Po przylocie do Polski Piotr ma zostać przewieziony do szpitala w Białymstoku. W organizację transportu włączyły się władze miasta. Jak przekazał Tomasz, uzgodniono, że karetka pojedzie z Białegostoku do Warszawy, skąd po lądowaniu zabierze poszkodowanego bezpośrednio do białostockiego szpitala. – Ogromne wsparcie mam ze strony Urzędu Miejskiego tutaj w Białymstoku – zaznacza w rozmowie. – Dzięki temu czuję się bezpiecznie i jestem odrobinę spokojniejszy – dodaje.
Treści w naszych serwisach służą celom informacyjno-edukacyjnym i nie zastępują konsultacji lekarskiej. Przed podjęciem decyzji zdrowotnych skonsultuj się ze specjalistą.