Raport WHO ujawnia, co nas zabija. Ekspert wskazuje "powód tych czarnych statystyk"

Światowa Organizacja Zdrowia opublikowała czarną listę największych zabójców ludzkości – dominuje na niej osiem chorób niezakaźnych. Podczas gdy COVID-19 wypadł z pierwszej dziesiątki, drastycznie rośnie liczba zgonów z powodu zawałów, udarów, nadciśnienia oraz demencji. – Ten skok rzeczywiście jest gwałtowny – mówi prof. Konrad Rejdak, neurolog z Uniwersytetu Medycznego w Lublinie.

ChorobyTe choroby powodują najwięcej zgonów
Źródło zdjęć: © WP abcZdrowie • Zdjęcie wygenerowane przy pomocy AI
Anna Klimczyk

Czarna lista zabójczych chorób

Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) opublikowała najnowszy raport "Global Health Estimates", podsumowujący trendy zdrowotne i główne przyczyny zgonów na świecie w latach 2000–2023. Co warto podkreślić, aż osiem z dziesięciu najczęstszych przyczyn śmierci stanowiły choroby niezakaźne. Pełna lista to:

  1. Choroba niedokrwienna serca
  2. Udar mózgu
  3. Przewlekła obturacyjna choroba płuc
  4. Infekcje dolnych dróg oddechowych
  5. Choroba Alzheimera i inne schorzenia demencyjne
  6. Cukrzyca
  7. Rak tchawicy, oskrzeli, płuc
  8. Nadciśnieniowa choroba serca
  9. Choroby nerek
  10. Choroby biegunkowe

DLA CIEBIE
Trycholog mówi, dlaczego włosy wypadają garściami. "Może być tak, że my nigdy tego nie odzyskamy"

Choroba niedokrwienna serca to główna przyczyna zgonów

Z pierwszej dziesiątki wypadł COVID-19 – po raz pierwszy od początku pandemii. Dane nie pozostawiają złudzeń – choroby układu krążenia to wciąż główna przyczyna śmiertelności. Na czele tej czarnej listy stoi choroba niedokrwienna serca. Odpowiadała ona za 16 proc. wszystkich zgonów. W 2023 r. przypisano jej 9,5 mln śmierci, w 2000 r. – 3 mln.

– Niezmiennie plasuje się ona na pierwszym miejscu, jeśli chodzi o naszych największych zabójców. Choroba niedokrwienna serca w większości przypadków spowodowana jest miażdżycą. Niestety, czynniki ryzyka jej rozwoju są w naszym społeczeństwie niezwykle powszechne: niewłaściwa dieta, nikotynizm, niska aktywność fizyczna oraz zaburzenia gospodarki węglowodanowej i lipidowej. Podłożem wszystkich tych problemów są blaszki miażdżycowe odkładające się w naczyniach – wyjaśnia dr n. med. Ewa Uścińska, kardiolog ze Szpitala św. Elżbiety LUX MED Onkologia.

Ekspertka podnosi, że kluczowe jest wychwycenie pierwszych symptomów choroby. Głównym objawem, który powinien zapalić w naszej głowie "czerwoną lampkę", jest ból w klatce piersiowej. W początkowym stadium dolegliwości dławicowe pojawiają się tylko przy wysiłku fizycznym. Jednak im bardziej zaawansowana miażdżyca w tętnicach wieńcowych, tym próg wysiłku się obniża.

– W skrajnych sytuacjach ból zamostkowy pojawia się już w spoczynku – to bardzo niebezpieczny sygnał, który może świadczyć o zawale. Zawał serca to jedno z najgroźniejszych powikłań, ale miażdżyca nie ogranicza się tylko do okolic serca, rozwija się również w innych częściach układu krwionośnego – tłumaczy dr Uścińska.

Z danych WHO wynika także, że średnia długość życia na świecie wróciła do poziomu sprzed pandemii i w 2023 r. wynosiła 73,3 roku (w 2019 r. – 73,4). Należy zwrócić uwagę także na fakt, że w dobrym zdrowiu żyjemy niestety krócej – około 62,8 roku, czyli krócej o 0,4 roku względem stanu z 2019 r.

Udar mózgu występuje u coraz młodszych osób

Drugą najczęstszą przyczyną zgonów był udar mózgu. Odpowiadał on za około 11 proc. (6,8 mln) wszystkich zgonów w 2023 r. Problem ten niezwykle mocno uderza również w Polskę. Lekarze podkreślają także, że w przypadku tego schorzenia profil pacjenta ulega zmianie.

– W Polsce notujemy bardzo dużo takich przypadków. Warto podkreślić, że najczęstsze przyczyny udaru mózgu mają podłoże sercowo-naczyniowe. Niezwykle groźne jest tu migotanie przedsionków – nieleczone lub leczone nieodpowiednio drastycznie zwiększa ryzyko udaru. Kolejnymi winowajcami są nadciśnienie tętnicze oraz miażdżyca tętnic szyjnych. Warto także podkreślić, że udar występuje u coraz młodszych osób. Powód jest prosty: diagnozujemy u nich zaburzenia gospodarki lipidowej i węglowodanowej. A to z kolei ma bezpośredni związek z plagą otyłości, która dotyka już nie tylko dorosłych, ale i młodzież – tłumaczy Uścińska.

Niepokojący wzrost liczby pacjentów z nadciśnieniem

Ogromne zaniepokojenie budzi również gwałtowny awans nadciśnieniowej choroby serca w globalnym raporcie. Na liście największych zagrożeń dla ludzkiego życia skoczyła ona z odległego 15. aż na 8. miejsce.

– Pacjentów z nadciśnieniem z roku na rok przybywa. Choć na samo nadciśnienie tętnicze bezpośrednio się nie umiera, to zabijają jego powikłania. To jedna z najczęstszych przyczyn zgonów sercowo-naczyniowych, przede wszystkim z powodu niewydolności serca. Ponadto, niekontrolowane i przewlekłe nadciśnienie prowadzi bezpośrednio do udarów mózgu – zarówno niedokrwiennych, jak i krwotocznych – wylicza kardiolog.

Coraz więcej osób z demencją. Oto główne przyczyny

"Awans" w raporcie WHO odnotowały choroba Alzheimera oraz inne formy demencji. W zestawieniu przyczyn zgonów wskoczyły one z 19. pozycji na niezwykle wysokie 5. miejsce i były odpowiedzialne za śmierć 2,1 mln osób. Raport wskazuje, że liczba zgonów związanych z demencją potroiła się.

– Ten skok rzeczywiście jest gwałtowny. Pierwszym i głównym powodem takiego stanu rzeczy jest po prostu wydłużenie życia ludzkiej populacji. Udział osób starszych w społeczeństwie stale rośnie. Ponieważ żyjemy dłużej, wskaźniki chorób zależnych od wieku – a do takich należy Alzheimer – siłą rzeczy idą w górę. Trudno to inaczej tłumaczyć. Ludzkość nie została nagle wystawiona na jakiś jeden, zupełnie nowy czynnik sprawczy – wyjaśnia prof. Konrad Rejdak, neurolog z Uniwersytetu Medycznego w Lublinie, członek Rady Programowej Europejskiej Akademii Neurologii.

Ekspert dodaje, że do tak gwałtownego wzrostu chorych przyczynił się także okres pandemii i sam koronawirus.

– Pojawiło się wiele badań sugerujących, że zakażenie koronawirusem mogło przyspieszać przebieg chorób neurozwyrodnieniowych. Wiemy, że w trakcie infekcji dochodziło między innymi do zaników w mózgu. Oczywiście COVID-19 nie jest bezpośrednią przyczyną alzheimera, ale wirus mógł zadziałać jako czynnik przyspieszający proces neurozwyrodnieniowy, który już wcześniej się tlił – zaznacza prof. Rejdak.

Neurolog podkreśla, że w stronę otępienia i demencji mocno "pchają" nas współczesne czynniki środowiskowe oraz styl życia, na który pracowaliśmy przez dekady.

– Mamy do czynienia z kolejną generacją ludzi, która przez lata była eksponowana na złą dietę – z dużym udziałem nienasyconych kwasów tłuszczowych oraz węglowodanów. Swoje robi też ogólne zatrucie środowiska. Obserwujemy również ogromny przyrost innych chorób, które negatywnie wpływają na mózg, takich jak cukrzyca czy zaburzenia rytmu serca. To naczynia połączone – mówi prof. Rejdak.

Dane WHO pokazują też wyraźną dysproporcję płciową. Na całym świecie z powodu chorób związanych z demencją umiera aż 66 proc. kobiet.

– W pierwszej linii należy to wiązać z faktem, że kobiety żyją dłużej od mężczyzn. Prawdopodobnie znaczenie mają również czynniki hormonalne, czyli spadek ochronnego działania estrogenów w wieku późniejszym, po menopauzie, co może przyspieszać chorobę. Choć statystycznie kobiety żyją zdrowiej, to ostatecznie decyduje tutaj metryka – komentuje prof. Rejdak.

Wielu pacjentów i ich rodzin zadaje sobie pytanie, jak to możliwe, że choroba neurozwyrodnieniowa staje się bezpośrednią przyczyną śmierci. Prof. Rejdak tłumaczy, że pacjenci nie umierają na samo "zapominanie", a z powodu tego, co się z tym schorzeniem wiąże. Choroba może powodować stopniowe wyniszczenie organizmu, zwiększać podatność na infekcje i zaburzać podstawowe funkcje życiowe.

– Z powodu gorszej samokontroli i problemów z pamięcią dochodzi do licznych wypadków i niebezpiecznych zdarzeń w życiu codziennym – pacjenci zapominają o zakręceniu gazu czy wyłączeniu prądu. W zaawansowanym stadium choroba drastycznie skraca życie, ponieważ uszkodzony mózg przestaje prawidłowo kontrolować funkcje narządów obwodowych. Pacjenci przestają się właściwie odżywiać, zapominają o zaleceniach lekarskich i nie leczą innych schorzeń. Bezpośrednią przyczyną śmierci bardzo często bywają schorzenia wtórne – na przykład zapalenie płuc, które rozwija się u osób unieruchomionych, leżących w łóżku i skrajnie nieaktywnych – tłumaczy prof. Rejdak.

Coraz więcej osób słyszy diagnozę: cukrzyca

Na szóstym miejscu w "czarnym raporcie" znalazła się cukrzyca. Według szacunków pochłonęła ona 2 mln istnień ludzkich, czyli ponad dwukrotnie więcej niż w 2000 r.

– Coraz więcej osób słyszy diagnozę "cukrzyca" i niestety wiele osób wciąż nie wie, że objawy, takie jak wzmożone pragnienie, częste oddawanie moczu, zaburzenia widzenia czy swędzenie skóry, mogą być związane z tą chorobą. Powodem tych czarnych statystyk jest między innymi nasz styl życia. Nie ruszamy się, źle się odżywiamy i nie dbamy o profilaktykę – mówi dr hab. n. med. Magda Wiśniewska, internista, diabetolog i nefrolog z Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego nr 2 w Szczecinie.

Te choroby też stanowią wyzwanie

Z listy WHO zniknęły natomiast HIV i AIDS, które w 2000 r. znajdowały się w pierwszej dziesiątce. Liczba zgonów z powodu tych chorób spadła o 62 proc. względem 2000 r. Z kolei choroby nerek awansowały z 17. na 9. miejsce, a liczba zgonów z ich powodu wzrosła o 86 proc. w latach 2000–2023. Twórcy raportu podkreślają także, że coraz większe wyzwanie stanowią problemy ze zdrowiem psychicznym.

Treści w naszych serwisach służą celom informacyjno-edukacyjnym i nie zastępują konsultacji lekarskiej. Przed podjęciem decyzji zdrowotnych skonsultuj się ze specjalistą.

Wybrane dla Ciebie