Senat poprawi ustawę o zarobkach lekarzy. Kontrowersje wokół tzw. lex K. 

Przepisy mające uderzyć w patologie na szpitalnych dyżurach wywołały potężną burzę. Choć Sejm przegłosował radykalne ograniczenia zarobków i czasu pracy medyków, los tzw. lex K. rozstrzygnie się w Senacie. W tle pojawiają się zarzuty o łamanie ustawy zasadniczej oraz obawy, że zaostrzony rygor uderzy rykoszetem w obsadę dyżurów.

Male doctor walking in hospital corridor, cropped rear view
PhotoAlto/Odilon Dimier
20-25 Years, 25-30 Years, color image, copy space, corridor, day, dedication, doctor, forward, hall, healthcare, horizontal, hospital, hospital ward, hurry, indoors, lab coat, leg, low section, man, motion, moving forward, one person, part of, photography, rear view, selective focus, tiled floor, unrecognizable person, walkingUstawa o zarobkach lekarzy budzi emocje
Źródło zdjęć: © Licencjodawca | PhotoAlto/Odilon Dimier
Kornelia Ramusiewicz-Osypowicz

Co dalej z ustawą dotyczącą zarobków lekarzy?

Uchwalona przez Sejm nowelizacja to próba twardego uregulowania finansów i grafików w publicznej ochronie zdrowia. Zgodnie z nowymi zasadami stawka godzinowa ma wynieść maksymalnie 240 zł brutto, łączny czas pracy nie przekroczy dwóch etatów (przy minimalnym wymiarze pół etatu na umowę), a miesięczne zarobki zostaną ograniczone do niespełna 77 tys. zł brutto. Co więcej, chęć dorobienia w innej placówce będzie wymagała zgody dotychczasowego dyrektora.

Największe emocje budzi jednak tzw. lex K. – wrzucona na finiszu prac sejmowych poprawka autorstwa Janusza Cieszyńskiego, będąca echem głośnej sprawy warszawskiego medyka oskarżonego o wyłudzenie ponad pół miliona złotych. Przepis daje prezesowi NFZ prawo do nakładania zakazu leczenia za publiczne pieniądze (od miesiąca do nawet dożywotniej dyskwalifikacji w przypadku recydywy) na lekarzy poświadczających nieprawdę w dokumentacji. Danych ukaranych miałby trafiać do jawnego rejestru.


DLA CIEBIE
Chorują miliony kobiet, ale wstydzą się iść do lekarza. "Cierpią w milczeniu"

Arbitralna władza Funduszu i wątpliwości prawne

Przeciwko tak skonstruowanym sankcjom natychmiast zaprotestowały Ogólnopolski Związek Zawodowy Lekarzy oraz Naczelna Izba Lekarska. Samorząd lekarski jasno zaznacza, że nie ma mowy o tolerowaniu oszustw, jednak karanie nie może odbywać się z pominięciem reguł państwa prawa. Rzecznik NIL Piotr Pisula zwrócił uwagę na fundamentalny problem:

"Prezes NFZ jednoosobowo będzie orzekał o winie i decydował o zakazie pracy dla lekarza, a lekarz potem będzie odwoływał się do sądu, by udowadniać swoją niewinność. To jest niezgodne z konstytucyjną zasadą domniemania niewinności, zawartą w art. 42 ust. 3 Konstytucji".

Związkowcy domagali się pilnego spotkania z minister zdrowia Jolantą Sobierańską-Grendą, argumentując, że płatnik nie może być jednocześnie prokuratorem i sędzią. Do rozmów jednak nie doszło – resort zdrowia odesłał lekarzy do parlamentarzystów, jednocześnie odcinając się od kontrowersyjnego zapisu i zaznaczając, że ministerstwo nie rekomendowało jego poparcia.

Poprawki w Senacie niemal pewne

Kluczowe decyzje zapadną w izbie wyższej. Przewodnicząca senackiej komisji zdrowia Beata Małecka-Libera zapowiedziała w rozmowie z PAP intensywne prace nad korektami przed posiedzeniem zaplanowanym na 3 listopada.

Dla dyrektorów szpitali spór o konstytucję to jedno, a codzienna rzeczywistość – drugie. Wielu zarządzających obawia się, że sztywne ograniczenia etatowe w połączeniu z wymogiem zgody na pracę u konkurencji nie uzdrowią systemu, lecz doprowadzą do paraliżu grafików na SOR-ach i oddziałach zabiegowych, gdzie stabilność opiera się dziś na rotujących kontraktach. Jeśli Senat nie złagodzi rygorów, listopad w ochronie zdrowia może upłynąć pod znakiem poważnego kryzysu kadrowego.

Żródło: PAP

Treści w naszych serwisach służą celom informacyjno-edukacyjnym i nie zastępują konsultacji lekarskiej. Przed podjęciem decyzji zdrowotnych skonsultuj się ze specjalistą.

Wybrane dla Ciebie