Badanie zostało przeprowadzone dla Wirtualnej Polski na Ogólnopolskim Panelu Badawczym Ariadna w dniach 10-12 lipca 2026 r. na reprezentatywnej próbie Polaków w wieku 18 lat i więcej.
Jedno z pytań dotyczyło właśnie zarobków lekarzy. Ten temat elektryzuje opinię publiczną od czasów ujawnienia przez media nadużyć związanych z działalnością Dawida Kacprzyka, byłego już radnego Koalicji Obywatelskiej i koordynatora SOR w warszawskim Szpitalu Południowym. Opinie badanych na temat zarobków lekarzy okazały się bardzo zgodne i zdecydowane.
Plan naprawczy minister zadziała? Lekarze i pacjenci oceniają
Propozycje ministerstwa
Podczas konferencji 8 lipca minister zdrowia Jolanta Sobierańska-Grenda i prezes NFZ dr Filip Nowak przedstawili szereg rozwiązań, które mają ukrócić patologie w systemie ochrony zdrowia. Jedną z propozycji resortu jest wprowadzenie górnej stawki godzinowej dla lekarzy zatrudnionych na kontrakcie w wysokości 240 złotych brutto.
– Na tych propozycjach pani minister zdrowia najpewniej finalnie stracą pacjenci, bo część lekarzy przejdzie do sektora komercyjnego lub wybierze ośrodki, które gwarantują im lepsze warunki pracy przy podobnej płacy – skomentował propozycję ministry w rozmowie z Wirtualną Polską Artur Drobniak, prezes warszawskiej Okręgowej Rady Lekarskiej. – Nie mogę generalizować, ale myślę, że część lekarzy zdecyduje się na rozwód z publicznym systemem opieki zdrowotnej – podkreślił lekarz.
Równie sceptyczny wobec wprowadzenia tego limitu jest dr Michał Bulsa, ginekolog i prezes Okręgowej Rady Lekarskiej w Szczecinie. Wyraził on obawy, że wybitni specjaliści mogą wybrać pracę poza Polską, jeśli zapowiedzi Ministerstwa Zdrowia zostaną wprowadzone w życie. Lekarz dodał, że ograniczenia zarobków mogłyby spowodować emigrację medyków.
Obaj rozmówcy twierdzą, że zmiany mogą zakończyć się ograniczeniem dostępności lekarzy specjalistów dla polskich pacjentów. Podobnie myśli jednak zaledwie 10 proc. uczestników badania.
Tylko najwyższe stawki do limitowania
O 1 punkt procentowy więcej osób (czyli 11 proc. respondentów) odpowiedziało, że limity powinny być wprowadzone tylko dla najwyższych stawek godzinowych. Można to zinterpretować w ten sposób, że ta grupa uczestników badania sprzeciwia się sytuacjom, które opisał Michał Janczura w tekście o spółce neurochirurgów działającej m.in. w szpitalach w Miastku i Mogilnie.
Polacy w większości są za limitami zarobków lekarzy
Jednak lwia część respondentów – aż 65 proc. – twierdzi, że wypłaty dla lekarzy finansowane z publicznych pieniędzy powinny być odgórnie limitowane.
W ostatnich tygodniach na łamach naszego portalu oddaliśmy głos ekonomistkom i ekspertkom zajmującym się finansowaniem ochrony zdrowia oraz płacami w służbie zdrowia.
– Ten system wodzi na pokuszenie i jest głęboko niesprawiedliwy – zarówno dla lekarzy, jak i dla pacjentów. Model ten premiuje tzw. rodzynkowców, czyli podmioty wybierające z rynku najbardziej opłacalne elementy. Sprzyja to też wielu placówkom niepublicznym, które precyzyjnie sięgają po dobrze wyceniane przez NFZ obszary i procedury, omijając rzeczy trudne i źle wycenione – mówiła w rozmowie z WP abcZdrowie Anna Gołębicka, ekonomistka z Centrum im. Adama Smitha i współzałożycielka Human Answer Institute.
Jeszcze dosadniej zarobki lekarzy skomentowała dr Maria Libura, kierowniczka Zakładu Dydaktyki i Symulacji Medycznej Collegium Medicum UWM.
– Państwo centralnie reguluje jedynie część systemu wynagrodzeń, w tym minima ustawowe, czyli zamiast widełek płac mamy ustaloną tylko ich dolną granicę. Mamy podłogę, ale nie mamy sufitu. Kwestia, która powinna być regulowana centralnie, została zdecentralizowana, spadła na głowę dyrekcjom szpitali, co w obecnym systemie wręcz musiało skończyć się inflacją kosztów płac i powstaniem kominów – tłumaczyła badaczka.
Mniejszość nie ma zdania
O tym, jak ważny jest dla Polaków temat zarobków w ochronie zdrowia, świadczy fakt, że zaledwie 14 proc. uczestników badania stwierdziło, że nie ma zdania w tej sprawie.
Potwierdza to również burza, jaką swoim komentarzem w mediach społecznościowych wywołał znany reumatolog i promotor wiedzy medycznej, dr Bartosz Fiałek.
"Przy przyjmowaniu trzech pacjentów na godzinę w placówce za 240 zł/h, wychodzi 80 zł/pacjent, gdzie w prywacie zarabia się ok. 200–300 zł/pacjent, a w kraju za Odrą 100 euro/pacjent. Oczywiście, że nie jestem drugim Religą, ale jestem przerażony skalą zaburzeń ekonomicznych części polskiego społeczeństwa" – to fragment jego wpisu.
Lekarz nie kryje, że podchodzi sceptycznie do propozycji ministerstwa. – Jeżeli zapowiadane rozwiązania wejdą w życie w obecnym kształcie, to właśnie pacjenci mogą stracić najwięcej, przede wszystkim dostęp do najlepszych specjalistów i najbardziej złożonych świadczeń. Mój wpis został odczytany inaczej, niż chciałem – mówił w rozmowie z WP abcZdrowie.
Jednak on również jest zwolennikiem uporządkowania kwestii zarobków lekarzy. – Na Węgrzech lekarz specjalista na etacie zarabia około 4,8 średniej krajowej. Polska jest gospodarczo silniejsza, więc również powinna być w stanie zapewnić konkurencyjne wynagrodzenia. Za rozsądny maksymalny limit uznałbym do pięciu średnich krajowych (aktualnie średnia krajowa wg GUS wynosi 9500 zł brutto, czyli pięć średnich to 47,5 tys. zł – przyp. red.) na umowie o pracę i do siedmiu–ośmiu średnich (66,5 tys. – 76 tys. zł) na kontrakcie, przy jednoczesnym wprowadzeniu realnego limitu czasu pracy – podkreślił w wywiadzie udzielonym naszemu portalowi.
Wynik badania Ariadny, przeprowadzonego na zlecenie WP, jest dowodem, że temat zarobków lekarzy nie tylko budzi emocje, ale też jednoczy większość Polaków, którzy widzą potrzebę wprowadzenia górnych limitów dla zarobków w ochronie zdrowia.
Treści w naszych serwisach służą celom informacyjno-edukacyjnym i nie zastępują konsultacji lekarskiej. Przed podjęciem decyzji zdrowotnych skonsultuj się ze specjalistą.