Chciał być "królem SOR". Dawid Kacprzyk miał mieć ogromne wpływy

"To jest człowiek, który miał mnóstwo kontaktów politycznych i nie tylko" – przekazał Rzeczpospolitej anonimowy warszawski lekarz. Dziennik cytuje również innych medyków, którzy współpracowali z Dawidem Kacprzykiem. Lekarz-milioner miał stworzyć układ medyczno-biznesowy.

Dawid Kacprzyk miał stworzyć układ lekarsko-biznesowyDawid Kacprzyk miał stworzyć układ lekarsko-biznesowy
Źródło zdjęć: © Facebook
Mateusz Różański

Jak wynika z ustaleń RP, Dawid Kacprzyk – 28-letni lekarz w trakcie specjalizacji anestezjologicznej – posiadał wpływy, które pozwalały mu na jednoczesne przejmowanie kontroli nad kolejnymi warszawskimi szpitalami.

Media ujawniły że medyk koordynował pracę SOR-u Szpitala Południowego, pełnił funkcję zastępcy koordynatora SOR Szpitala Bródnowskiego, był o krok od kierowania oddziałem w Szpitalu Wolskim oraz sondował możliwość wejścia do Szpitala Czerniakowskiego.

– Kacprzyk chciał być królem SOR - przekazał RP jeden z warszawskich lekarzy.

"To jest patologiczna sytuacja". Warszawiacy karcząco o skandalu w szpitalu

40 CV na start

Do Szpitala Bródnowskiego Kacprzyk miał przyjść, jak podaje gazeta, "z plikiem 40 CV na start". Zarządy placówek miały chętnie korzystać z jego rozległej sieci kontaktów, a sam Kacprzyk miał stworzyć sprawnie funkcjonujący mechanizm biznesowy, obsadzając stanowiska swoimi ludźmi i gwarantując im wysokie stawki oraz pełną obsadę na dyżurach.

"Rzeczpospolita" przytacza oficjalne dane przedstawione przez marszałka Adama Struzika: w samym Szpitalu Bródnowskim Kacprzyk przepracował aż 732 godziny w ciągu 125 dni. Analiza jego zaangażowania we wszystkich czterech placówkach naraz doprowadziła ekspertów do szokujących wniosków. Aby wywiązać się z podpisanych umów, młody radny musiałby pracować średnio 16–17 godzin na dobę, dzień w dzień, bez weekendów i przerw. Obecnie szpitale szczegółowo weryfikują jego grafiki pod kątem tzw. bilokacji, czyli podejrzenia pobierania pieniędzy za dyżury, które nakładały się na siebie w tym samym czasie.

Wykorzystał kryzys na SOR

Dla biznesowo-politycznej działalności Kacprzyka momentem przełomowym okazał się potężny kryzys kadrowy w Mazowieckim Szpitalu Bródnowskim, który wybuchł 2 lutego 2026 r. To właśnie wtedy, w wyniku buntu personelu, na porannej zmianie nie stawiło się trzech lekarzy, a na nocnej kolejnych czterech. W ciągu jednej doby przez ten gigantyczny, skrajnie obciążony oddział (zabezpieczający 450 tys. mieszkańców) przewinęły się aż 353 osoby. Jeden z pacjentów zmarł. Szpital musiał natychmiast załatać dziurę, a rozwiązaniem okazał się właśnie Kacprzyk i jego nowo skompletowany zespół.

"Rzeczpospolita" dotarła do dokumentów, które pokazują, co doprowadziło do tak drastycznej sytuacji i otworzyło Kacprzykowi drzwi do placówki. Ówczesny koordynator SOR Szpitala Bródnowskiego Marek Marecki w dramatycznym liście do prezes zarządu Teresy Bogiel wprost zapowiedział, że lekarze odsuwają się od pacjentów z powodu skrajnego wycieńczenia i braku reakcji dyrekcji na przepełnienie oddziału:

"Lekarze nie podejmują się dalszej opieki nad pacjentami oddziału. (...) Ta dramatyczna dla nas decyzja podyktowana jest permanentnym poczuciem zagrożenia bezpieczeństwa zdrowotnego pacjentów, jak również lekarzy za nich odpowiedzialnych. Wynika to z nieograniczonego napływu pacjentów do SOR i licznych ograniczeń w ich przyjmowaniu do oddziałów po diagnostyce i leczeniu w Oddziale Ratunkowym."

Tę sytuację wykorzystał Dawid Kacprzyk. Były już polityk warszawskiej Koalicji Obywatelskiej w 2025 r. osiągnął około 1,6 mln zł dochodu z działalności leczniczej. Według dokumentów, do których dotarli dziennikarze, miał przepracować blisko 3976 godzin w ciągu roku, czyli średnio ponad 330 godzin miesięcznie. Pojawiły się również pytania dotyczące łączenia obowiązków szpitalnych z działalnością samorządową i polityczną.

Treści w naszych serwisach służą celom informacyjno-edukacyjnym i nie zastępują konsultacji lekarskiej. Przed podjęciem decyzji zdrowotnych skonsultuj się ze specjalistą.

Wybrane dla Ciebie