Temat zarobków lekarzy budzi w ostatnich tygodniach bardzo silne emocje – choćby w związku z ujawnionymi przez Wirtualną Polskę zarobkami spółki neurochirurgów w szpitalach w Miastku i Mogilnie.
Nic dziwnego, że informacja o cenie konsultacji z kardiologiem Krzysztofem Pujdakiem, specjalistą kardiologii oraz kardiologii interwencyjnej, który pracował m.in. w Chinach, wywołała bardzo dosadne komentarze. Zwłaszcza że sam lekarz określił konsultacje ze sobą jako usługę luksusową. Pod wspomnianym postem informującym o wysokiej cenie konsultacji napisał: "moja porada to luksus, a nie konieczność".
"Luksus to jednak taka rzecz, bez której z definicji można się obejść. Na przykład można się obejść bez drogiego samochodu, willi z basenem albo złotego krasnala w ogrodzie. (żeby sąsiada zdenerwować). A bez niektórych opinii, na przykład o sposobie leczenia, już nie. Dlatego ludzie zakładają zrzutki, zastawiają pierścionki i biorą chwilówki" – czytamy w poście na facebookowym profilu portalu Donald.
Janczura: Kolejny szpital ukarany za działania spółki neurochirurgów
To nie jest zwykła konsultacja
Redakcja WP abcZdrowie o tę sprawę zapytała samego dr. Krzysztofa Pujdaka.
– Chcę wyraźnie podkreślić, że nie mówimy tu o standardowej wizycie. Gdyby pacjent zgłosił się do mnie na zwykłą konsultację, na przykład z nagłym bólem w klatce piersiowej, nikomu nie przyszłoby do głowy realizować tego w formie komercyjnej usługi eksperckiej o takiej wartości – mówi w rozmowie z WP abcZdrowie dr Krzysztof Pujdak.
– Cena, która wywołała tak silne reakcje, dotyczy procedury second opinion (drugiej opinii). To rozwiązanie, z którym szeroko zetknąłem się, pracując za granicą – w Niemczech przygotowywałem takie niezależne ekspertyzy m.in. dla pacjentów z Holandii. Trafiały do mnie osoby, które chciały zweryfikować model leczenia zaproponowany im przez rodzimy system opieki zdrowotnej – na przykład, czy w przypadku choroby wieńcowej lepszym rozwiązaniem będzie wszczepienie stentów, czy operacja wszczepienia bypassów. Pacjenci szukają wtedy oceny kogoś, kto jest całkowicie niezależny i nie tkwi wewnątrz lokalnych uwarunkowań systemowych – podkreśla kardiolog.
3-4 godziny intensywnej pracy
Lekarz wskazuje, że w Polsce relacje na linii lekarz–pacjent bywają nacechowane nieufnością i pacjenci, w obliczu choćby proponowanych im terapii, chcą dowiedzieć się, co na temat ich stanu zdrowia sądzi inny, niezależny specjalista.
– Warto jednak zrozumieć, jak skomplikowana i czasochłonna jest to usługa. Jeśli trafia do mnie pacjent z ostrymi objawami, wymagający kardiologa na cito, wstępne rozpoznanie sytuacji zajmuje mi około 10 minut. Tymczasem w ramach second opinion pacjenci przesyłają mi nierzadko po 50 stron zeskanowanej historii choroby z ostatnich 10 lat. Aby wykonać to na najwyższym poziomie, muszę głęboko wniknąć w każdy szczegół. Przygotowanie i spisanie takiej analizy zajmuje mi nieraz od 3 do 4 godzin intensywnej pracy – podkreśla w rozmowie z WP abcZdrowie dr Pujdak.
– Moim celem jest udzielenie pacjentowi rzetelnej informacji, opartej na mojej najlepszej wiedzy medycznej i sumieniu. Kiedy ktoś pyta mnie poważnie: "Co pan sądzi o moich wynikach i dotychczasowym przebiegu chorób? Jak pan leczyłby mnie, gdybym był pana pacjentem?", przygotowuję dla niego szczegółową opinię. Bywają to analizy krótkie, ale niezwykle często mierzę się z przypadkami bardzo skomplikowanymi. Wymagają one ogromu pracy – samo rzetelne zapoznanie się z dokumentacją medyczną potrafi zająć ponad godzinę – tłumaczy lekarz.
Treści w naszych serwisach służą celom informacyjno-edukacyjnym i nie zastępują konsultacji lekarskiej. Przed podjęciem decyzji zdrowotnych skonsultuj się ze specjalistą.